Dzisiaj:
Czwartek, 22 sierpnia 2019 roku
Cezary, Dalegor, Fabrycjan, Fabrycy, Hipolit, Hipolita, Maria, Namysław, Oswald, Oswalda, Tymoteusz, Zygfryd

VI DĄBROWSKIE SPOTKANIA KLINICZNE

11 kwietnia 2019 | Brak komentarzy

Po trzy wykłady w każdym z trzech paneli, najznamienitsi polscy klinicyści i jeden – ale ujęty szczegółowo i całościowo – temat: Zdrowie kobiety w codziennej pracy lekarzy praktyków. Od endokrynologii, ginekologii przez ortopedię, aż po zdrowie psychiczne. Z uwzględnieniem stomatologii i medycyny estetycznej, która ostatnimi laty święci triumfy; nie tylko wśród kobiet.

To wszystko złożyło się na, szóste już, Spotkania Kliniczne, które od kilku lat, pod auspicjami Fundacji Troska i Wiedza Powiśla Dąbrowskiego, odbywają się w Dąbrowie Tarnowskiej.

Ostatnimi czasy miejscem tych spotkań stał się Ośrodek Spotkania Kultur, mieszczący się w malowniczej synagodze. I również ostatnimi czasy spotkania kliniczne rozszerzyły się na dwa dni, obejmując zarówno teorię przekazywaną na wykładach, jak i praktykę.

5 kwietnia w ramach akcji „Nie bój się ratować życia innym!” tym razem był to pokaz pierwszej pomocy po ataku terrorysty  (scenariusz obejmował: atak terrorysty na przypadkowe osoby, zachowanie środków bezpieczeństwa przez świadków zdarzenia, ćwiczenia praktyczne z resuscytacji krążeniowo – oddechowej (RKO) wraz z zasadami użycia automatycznego defibrylatora zewnętrznego (AED), działania Policji, Państwowej Straży Pożarnej oraz Pogotowia Ratunkowego).

Od początku inicjatywa prof. Ireneusza Koteli cieszyła się uznaniem i ogromnym zainteresowaniem nie tylko środowiska medycznego z Powiśla, choć to ono stanowi gros gości pojawiających się każdego roku w kwietniu na Spotkaniach Klinicznych. Chociaż można zobaczyć tam wiele tych samych twarzy, to interesująca tematyka przyciąga nowych uczestników; w tym coraz większe grono młodych ludzi. Ponadto na konferencji pojawiają się, już jako słuchacze, znakomitości ze świata medycyny, którzy podczas ostatnich edycji byli prelegentami. O zainteresowaniu świadczy wypełniona po brzegi główna sala synagogi i fakt, że ten niezwykły cykl konferencji naukowych wszedł na trwałe do kalendarza znaczących imprez w Dąbrowie Tarnowskiej.

Na początku Fundacja Troska i Wiedza Powiśla Dąbrowskiego przyznała tradycyjnie odznaczenia dla osób zasłużonych dla Powiśla i konferencji – Złote Troski. Wśród nich znaleźli się: uhonorowany w zeszłym roku dr n. med. Andrzej Radziszewski, który nie mógł być obecny na piątej edycji spotkań, zasłużeni dla Dąbrowy Tarnowskiej: ks. Józef Poremba (twórca – wówczas jedynego w diecezji i całym regionie – łącznie z Tarnowem – hospicjum stacjonarnego) oraz Urszula Mróz, długoletnia, oddana pacjentom dyrektor tej placówki. Tego roku Wyróżnienia dla Osób ze Środowiska Medycznego otrzymali: lek. med. Krystyna Gąsior, lek. med. Tadeusz Chrzan, lek. stom.Barbara Kulon – Zarzycka, piel. Halina Wójtowicz, piel. Janina Krzyżak, piel. Teresa Ślęczkowska, tech. fizjoterapii Teresa Zych.

Zgromadzonych gości powitał, Prezes Fundacji Troska i Wiedza Powiśla Dąbrowskiego lek. med. Norbert Kopeć – organizator DSK6. Tradycyjnie, prof. dr hab. Ireneusz Kotela – Fundator Fundacji TiWPD, rozpoczął szóste Dąbrowskie Spotkania Kliniczne.

Starosta Lesław Wieczorek (gmina i powiat należą do współorganizatorów spotkania) przedstawił historię, tradycyjnych już na Powiślu, corocznych Spotkań Klinicznych.

Pierwsza edycja (5 kwietnia 2014) poświęcona była Starzeniu się i niepełnosprawności – wyzwaniu dla ochrony zdrowia, druga (11 kwietnia 2015) – Chorobom nowotworowym – codziennemu wyzwaniu lekarzy praktyków, trzecia (16 kwietnia 2016) – Zdrowiu dziecka – interdyscyplinarnemu wyzwaniu lekarzy praktyków, czwarta (7 – 8 kwietnia 2017) – Stanom nagłym w codziennej pracy lekarzy praktyków, piąte zaś (13 – 14 kwietnia 2018) – Wybranym chorobom cywilizacyjnym w codziennej pracy lekarzy praktyków – postępom w diagnostyce i leczeniu.

Jest mi niezmiernie miło, że jako gospodarz powiatu mogę Was powitać na bardzo gościnnym Powiślu Dąbrowskim – powiedział starosta Lesław Wieczorek, który wręczył pisemne podziękowanie za organizację tych spotkań na ręce prof. Ireneusza Koteli i życzył owocnych obrad.

Cieszymy się, że jesteście tu z nami. Nieżyjący arcybiskup Zimowski zasiał ziarno, które pięknie kiełkuje i rośnie. To się udaje nam co roku organizować. Pięknie, że jesteśmy w takiej dużej drużynie. Życzę pięknych obrad. Wszystkiego dobrego – powiedział burmistrz, Krzysztof Kaczmarski.

Sobotnie spotkania kliniczne podzielono na trzy panele po trzy, mniej więcej, półgodzinne wykłady każdy.

Cykl tegorocznych wykładów rozpoczęła prelekcja prof. dr hab. n. med. Dominiki Dudek (kierownika Zakładu Chorób Afektywnych Katedry Psychiatrii CM UJ). Prelegentka poruszyła Problem depresji u kobiet we wspaniałym, interesującym wykładzie pt. Depresja na obcasach.

Profesor Dominika Dudek umiejętnie „rozprawiła się” z krzywdzącymi stereotypami dotyczącymi płci pięknej, takimi jak przypisywanie kobietom pewnych cech rzekomo związanych z brakiem inteligencji, wynikającej z mniejszej masy mózgu, a tak naprawdę powiązanych z tokiem wychowania i socjalizacji. Podkreśliła zależność między kulturowym, społecznym obrazem kobiety, stereotypami płci, oczekiwaniami wobec kobiet, wychowaniem, socjalizacją, narzucaniem ról społecznych przez otoczenie, religią, społeczeństwem patriarchalnym, a wpływem na występowanie depresji (w tym ciężkich jej postaci).
Zwróciła uwagę również na pewne paradoksy wyników badań dotyczących występowania skrajnej depresji z myślami samobójczymi u obu płci. Okazuje się, że kobiety częściej podejmują próby samobójcze, co jest swoistym wołaniem o pomoc do otoczenia, zaś mężczyźni o wiele częściej odbierają sobie życie. Wykładowczyni podkreśliła także zależność między znaczącymi zmianami hormonalnymi u kobiet (przede wszystkim w ciąży) a zwiększeniem możliwości wystąpienia depresji.

Dużym zainteresowaniem naukowców cieszy się od lat problem zależności między płcią a częstością występowania oraz charakterystyką kliniczną zaburzeń psychicznych. Powszechnie uważa się, że kobiety częściej niż mężczyźni chorują na dużą depresję: izolowaną lub współwystępującą z innymi zaburzeniami somatycznymi, bądź psychicznymi, zaburzenia lękowe oraz zaburzenia występujące pod postacią somatyczną. Kobiety również częściej cierpią z powodu dystymii, depresji sezonowej, nawracającej krótkotrwałej depresji i mniejszych, subklinicznych zaburzeń depresyjnych. Przewaga kobiet spełniających kryteria zaburzeń depresyjnych uwidacznia się w początkowym okresie dorastania i utrzymuje w dalszym życiu, chociaż niektóre badania wskazują, iż w grupie wiekowej 55-64 lat mężczyźni chorują częściej. Etiologia kobiecej depresyjności jest złożona i obejmuje czynniki biologiczne, psychologiczne i społeczne. Już w procesie wychowania dziewczynkom pozwala się na okazywanie uczuć i kultywowanie więzi. Płacz wzbudza współczucie i chęć pomocy, wsparcia. Płaczący chłopak budzi raczej zażenowanie i bywa kwitowany stwierdzeniem „mażesz się jak baba” – mówiła profesor Dominika Dudek.

– Depresji u kobiet na pewno nie można rozpatrywać w oderwaniu od uwarunkowań kulturowych, czy od, wciąż funkcjonujących, stereotypów kobiecości. Promują one obraz kobiety emocjonalnej, zależnej, skoncentrowanej na relacjach interpersonalnych, otwarcie wyrażającej lęk i smutek, natomiast ograniczającej ekspresję złości i agresji, skoncentrowanej na ciele, seksualności i standardach urody. Tradycyjna kobieta ma być matką, gospodynią, strażniczką domowego ogniska, dającą wsparcie mężczyźnie. Stąd tak częsty we współczesnych czasach konflikt ról: subtelna matka i żona musi nieraz sprostać rywalizacji z mężczyznami i być równocześnie twardym prezesem korporacji, kierującym męskim zespołem.
Kobiety chętniej opisują swoje emocje i przeżycia. Bardziej pamiętają o minionych epizodach depresji. Mają szerszą wiedzę na temat depresji, bardziej pozytywne nastawienie do różnych form terapii.  Kobiety zastanawiają się nad przyczynami swoich stanów emocjonalnych, analizują, oskarżają się, rozważają swoje winy, błędy, a przede wszystkim rozmawiają o tym, zwierzają się. Ból i przygnębienie u kobiety woła donośnym głosem: kobieta płacze, krzyczy, skarży się, jej emocje charakteryzuje duża ekspresja, cierpi w sposób widoczny (to, swoją drogą, niestety powoduję, że depresyjnej kobiecie często przypina się krzywdzącą łatkę „histeryczki”).  Kobieca depresja wiąże się z drażliwością wobec bliskich, poczuciem winy z powodu niemożności wywiązania się z obowiązków domowych. Zmęczenie, nadwrażliwość na bodźce, niestabilność emocjonalna mogą wywoływać zachowania agresywne wobec dzieci, co nasila niską samoocenę i poczucie klęski. Anhedonia i utrata pozytywnych uczuć może przejawiać się poczuciem pustki emocjonalnej. Niejednokrotnie od depresyjnej kobiety można usłyszeć dramatyczne słowa: „ja już nie potrafię kochać swoich dzieci”. Częsty jest lęk i objawy somatyzacyjne, zwłaszcza bólowe. Depresja u kobiet, częściej niż u mężczyzn, przybiera chroniczny przebieg, epizod chorobowy trwa dłużej, a pacjentki są częściej hospitalizowane. Częściej niż mężczyźni podejmują próby samobójcze, jednak wybierają sposoby mniej letalne (zatrucie lekami, podcięcie żył) w porównaniu do mężczyzn, którzy wieszają się, czy strzelają do siebie z broni palnej
– podkreśliła prelegentka.

Na wystąpienie zaburzeń depresyjnych kobiety są szczególnie narażone w okresach wahań czy zmian hormonalnych związanych z cyklem płciowym. Chodzi tu przede wszystkim o okołoporodowe zaburzenia nastroju, od powszechnego smutku poporodowego (baby blues), poprzez depresję poporodową do najcięższej psychozy poporodowej – mówiła dr hab. n. med. Dominika Dudek.

Prof. dr hab. n. med. Filip Gołkowski (dziekan Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego) przedstawił coraz częstsze u kobiet Choroby Autoimmunologiczne Tarczycy – przede wszystkim popularną chorobę zwaną, od nazwiska lekarza, który ją pierwszy opisał, Hashimoto. Schorzenie to występuje 8 – 10 – krotnie częściej u kobiet, mężczyźni rzadko cierpią na tę, obniżającą jakość życia, chorobę. W badaniach autopsyjnych typowe zmiany patomorfologiczne wykazuje mniej niż 10 procent przypadków Hashimoto. Występuje we wszystkich grupach wiekowych. Trudno wyjaśnić przyczyny tego schorzenia (jak również większości chorób autoimmunologicznych), ale przypuszcza się, że na rozwój choroby mają wpływ czynniki genetyczne i środowiskowe (jod, selen), przebyte infekcje (np. HCV) i niektóre przyjmowane leki. Skuteczną diagnostykę choroby Hashimoto zapewni: oznaczenie stężenia przeciwciał (anty – TPO, anty – TG, anty – T 3, p-korze nadnerczy), oznaczenie stężenia hormonów (FT3, FT4, TSH, kortyzol ACTH), ultrasonografia tarczycy i sąsiadujących struktur anatomicznych, tudzież badanie cytologiczne biopłatu tarczycy, ale wykonywane rzadko, gdyż zwykle mija się z sensem, przy wcześniejszej pogłębionej diagnostyce. Szczególne problemy kliniczne w przebiegu choroby Hashimoto nastręcza: ciąża (konieczne ścisłe monitorowanie czynności tarczycy w okresie poprzedzającym, w ciąży i po porodzie – poporodowe zapalenie tarczycy), chłoniak tarczycy typu MALT, rak brodawkowaty tarczycy, encefalopatia, współistnienie innych chorób autoimmunologicznych.

Profesor Filip Gołkowski przedstawił szczegółowy obraz kliniczny niedoczynności tarczycy w obszarze: układu krążenia, metabolizmu, układu oddechowego, pokarmowego, centralnego systemu nerwowego oraz układu kostno – mięśniowego. Hashimoto nie leczy się przyczynowo (nie stosuje się glikokortykosteroidów i leków immunosupresyjnych). Stosuje się za to leczenie substytucyjne niedoczynności tarczycy (podawanie preparatu L – tyroksyny, skutecznej u co najmniej 85 procent chorych), można podawać preparaty selenu (na pewno nie zaszkodzi, ale dowodów naukowych na zahamowanie rozwoju choroby nie ma). Jeżeli, oprócz Hashimoto, istnieją inne wskazania, w grę wchodzi również leczenie chirurgiczne.

Prelegent opisał także szczegółowo leczenie choroby przeciwnej – wynikającej z nadczynności tarczycy – tzw. Gravesa i Basedowa, zarówno w zakresie leczenia nadczynności (tyreostatyki, leczenie chirurgiczne), jak i orbitopatii – wytrzeszczu gałek ocznych (sterydoterapia, radioterapia, dekompresja oczodołu – w skrajnych przypadkach, gdy zawiodą poprzednie metody).

Wykład pt. Indywidualizacja terapii pacjentek cierpiących na nietrzymanie moczu oraz zespół pęcherza nadreaktywnego przedstawił dr hab. n. med. Paweł Miotła (Klinika Ginekologii Operacyjnej Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego w Lublinie). Wykładowca szczegółowo zreferował główne postaci kliniczne nietrzymania moczu (wysiłkowe nietrzymanie moczu, naglące nietrzymanie moczu, mieszane nietrzymanie moczu) i możliwości leczenia tych przypadków u kobiet.

Istotny wpływ na wystąpienie tego schorzenia ma wiek pacjentki i przebyte porody (liczba porodów naturalnych, podczas których może dojść do uszkodzenia okołoporodowego w obrębie tkanki łącznej struktur miednicy mniejszej, czas trwania porodu oraz masa ciała noworodka).

Wysiłkowe nietrzymanie moczu (WNM) jest jedną z najczęstszych postaci nietrzymania moczu, rozpoznawaną wśród kobiet. Do mimowolnych ucieczek moczu dochodzi podczas kaszlu, kichania, wysiłku fizycznego, a czynnikiem wywołującym wyciek, jest nagły wzrost ciśnienia śródbrzusznego do poziomu przewyższającego ciśnienie zamknięcia cewki moczowej. Czynnikiem predysponującym do wystąpienia tej postaci schorzenia jest zmniejszenie sprężystości mięśni oraz więzadeł w obrębie dna miednicy mniejszej. Wyróżniono wiele czynników ryzyka wystąpienia wysiłkowego nietrzymania moczu. Niewątpliwie elementem, którego wpływ na pojawienie się dolegliwości związanych z NM potwierdzono w licznych badaniach, jest wiek pacjentki. Zaobserwowano, że problem nietrzymania moczu dotyczy około 10 procent kobiet w przedziale między 20-24 rokiem życia i ponad 30 procent między 50-59 r. ż. Jednocześnie wysiłkowe nietrzymanie moczu stanowiło zawsze ponad połowę postaci schorzenia, obserwowanych wśród pacjentek poniżej 59 r. ż.  Wśród czynników ryzyka wymienia się także uszkodzenia okołoporodowe w obrębie tkanki łącznej struktur miednicy mniejszej. Wpływ na ich rozmiar ma liczba porodów drogami natury, czas trwania porodu oraz ciężar noworodka. Uważa się, że oprócz uszkodzeń mechanicznych aparatu więzadłowego narządu rodnego, dochodzi do trwałych zaburzeń funkcjonowania naczyń oraz nerwów w okolicy pochwy i cewki moczowej, na skutek długotrwałej ich kompresji przez rodzący się płód – mówił dr hab. n. med. Paweł Miotła.

Naglące nietrzymanie moczu (NNM) dotyczy około 15% kobiet zgłaszających problemy z prawidłową kontrolą mikcji. Charakterystycznym objawem dla tej jednostki chorobowej jest uczucie uciążliwego parcia na pęcherz moczowy, któremu mogą towarzyszyć ucieczki moczu. W przypadku, gdy jedyny objaw stanowi wspomniane powyżej parcie, schorzenie jest nazywane nadreaktywnością pęcherza moczowego. Zazwyczaj chore zgłaszają, że doświadczają potrzeby mikcji więcej niż ośmiokrotnie w ciągu doby, niejednokrotnie muszą korzystać z toalety powyżej 20 razy w okresie dwudziestoczterogodzinnym, również podczas wypoczynku nocnego sen jest wielokrotnie przerywany przez potrzebę oddania moczu (nokturia). Zazwyczaj objętość mikcji nie jest duża i nie przekracza 100 -150 ml, podczas gdy w warunkach fizjologicznych pojemność pęcherza wynosi 400-600 ml. Pacjenci z nadreaktywnością pęcherza moczowego lub naglącym nietrzymaniem moczu zgłaszają, że okres pomiędzy pojawieniem się pierwszych symptomów potrzeby mikcji, a koniecznością udania się do toalety, jest bardzo krótki i może w nim dojść do mimowolnej ucieczki moczu – tłumaczył wykładowca.

– Mieszane nietrzymanie moczu (MNM) dotyczy około 30% pacjentek cierpiących z powodu dolegliwości związanych z zaburzeniami mechanizmu prawidłowego gromadzenia i oddawania moczu. W przypadku mieszanego nietrzymania moczu chora doświadcza objawów zarówno wysiłkowego nietrzymania moczu, jak też symptomów postaci naglącej NM, przy czym jeden z tych  komponentów może być dla pacjentki zdecydowanie bardziej uciążliwy. Interesujący jest fakt, że objawy charakterystyczne dla mieszanego nietrzymania moczu zgłasza znacznie więcej pacjentek, niż znajduje to odzwierciedlenie podczas badania urodynamicznego – zwrócił uwagę prelegent.

O Zespole uciskowym pnia trzewnego opowiedział prof. dr hab. n. med. Jacek Szmidt (warszawski Uniwersytet Medyczny, Katedra I Klinika Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Transplantacyjnej SPCSK). Wykładowca omówił główne przyczyny (miażdżyca, ucisk przez więzadło pośrodkowe łukowate przepony), skuteczną diagnostykę (USG – Doppler, angio – TK i – bardziej inwazyjna – arteriografia) i odpowiednie leczenie – operacyjne (metoda otwarta lub laparoskopowa). Uświadomił również słuchaczom, że choroba ta jest zbyt rzadko rozpoznawana w codziennej praktyce lekarskiej, jeszcze mało znana, a może przebiegać zupełnie bez objawów klinicznych (wtedy potwierdzeniem jest diagnostyka).

Zwężenie pnia trzewnego ma głównie dwie różne przyczyny mające inne podłoże patofizjologiczne i inne metody leczenia – zespół uciskowy pnia trzewnego ZUPT (celiacarterycompressionsyndromeCACS) inaczej – zespół więzadła pośrodkowego łukowatego  (median arcuateligamentsyndrome MALS) oraz zwężenie lub niedrożność pnia trzewnego, spowodowane przez miażdżycę. Niezależnie od przyczyny zwężenia, przyjmuje się, że nawet całkowita niedrożność pnia trzewnego, przy zachowanej drożności pozostałych dwóch tętnic trzewnych, nie powoduje niedokrwienia narządów jamy brzusznej, dzięki bardzo dobrym połączeniom między rozgałęzieniami tych tętnic. Zespół uciskowy pnia trzewnego jest zbyt rzadko rozpoznawanym i niedocenianym schorzeniem. Przyczyną choroby jest ucisk na pień trzewny za nisko przebiegającego więzadła pośrodkowego łukowatego przepony. Ucisk jest bardziej nasilony podczas wydechu. Klasycznie w ZUPT występuje triada objawów: ból po posiłku, spadek wagi ciała i ucisk pnia trzewnego. Obecnie należy przyjąć, że objawami zespołu uciskowego pnia trzewnego są: bóle w  nadbrzuszu występujące po posiłku ale często nie mające związku z przyjmowaniem pokarmu, zaburzenia perystaltyki (wzdęcia, biegunki, zaparcia), wymioty, zaburzenia rytmu serca, szmer naczyniowy w nadbrzuszu, lepiej słyszalny podczas wydechu, rzadko obserwuje się  spadek wagi ciała, w zasadzie nie obserwuje się objawów anginy brzusznej typowej dla istotnego upośledzenia krążenia krezkowego. Przyczyna ZUPT prawdopodobnie jest w dużej mierze niezależna od konsekwencji hemodynamicznych ucisku więzadła na pień trzewny, a raczej jest neurogenna, spowodowana przez stymulację splotu trzewnego, otaczającego pień. Na podstawie tomografii lub arteriografii wykonywanych z innych wskazań, udowodniono, że ucisk pnia przez więzadło często nie daje jakichkolwiek objawów. Według niektórych doniesień 13% do 50% populacji ma, bez żadnych objawów klinicznych, szczególnie podczas wydechu, radiologiczne cechy ucisku pnia trzewnego przez więzadło pośrodkowe łukowate przepony. We wstępnej diagnostyce bardzo dobrym badaniem jest USG – Doppler. Więcej  dokładniejszych informacji dostarcza angio-TK, gdzie najlepiej ucisk jest ocenić w rekonstrukcji bocznej lub w arteriografii, która jest jednak bardziej inwazyjnym badaniem. Leczenie chorych z objawowym ZUPT powinno być operacyjne. Operację można wykonać metodą otwartą lub laparoskopową. Obecnie częściej stosuje się metodę laparoskopową. W niektórych doniesieniach nadal zaleca się operację otwartą jako metodę dającą lepsze wyniki. W operacji otwartej zwykle stosuje się cięcie pośrodkowe powyżej pępka. Po otwarciu jamy brzusznej odnajduje się przy górnym brzegu trzustki po prawej stronie od aorty tętnicę wątrobową wspólną i, preparując ją z otaczających tkanek w kierunku przyśrodkowym, dochodzi się do podziału pnia trzewnego. Następnie, preparując pień trzewny w kierunku aorty przecinamy, często rozbudowane, włókna nerwowe, będące częścią splotu trzewnego, dochodzimy do poprzecznie przebiegającego więzadła pośrodkowego łukowatego przepony, które przecina się nożyczkami. Konieczne jest upewnienie się, czy doszliśmy do odejścia pnia od aorty i czy przecięliśmy dokładnie włókna nerwowe otaczające pień. Wprowadzenie stentu w ZUPT bez wcześniejszej operacji z przecięciem więzadła jest niewłaściwym postępowaniem grożącym złamaniem stentu, zakrzepicą pnia i niepowodzeniem leczenia. W tym zespole bardzo rzadko istnieją wskazania do operacji naczyniowej w celu poprawy napływu krwi do tętnicy wątrobowej i śledzionowej. Jestem zwolennikiem poglądu, że istotą leczenia ZUPT powinno być przecięcie więzadła i włókien splotu trzewnego – skonkludował wykładowca.

Dr n. med. Dorota Gabryś (Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej – Curie Oddział w Gliwicach, Zakład Radioterapii) przedstawiła Postępy w radioterapii chorób nowotworowych. Prelegentka skupiła się na najnowszych metodach leczenia promieniami, w szczególności pacjentek chorych na raka piersi i narządu rodnego, podała wskazania do poszczególnych typów napromieniowania, przybliżyła diagnostykę, rozpoznanie i leczenie. Uświadomiła słuchaczom, że postęp techniczny w tej dziedzinie medycyny na przełomie kilku ostatnich lat był tak ogromny, że dziś przypadki, które, mniej niż dekadę wstecz, były wskazaniem wyłącznie do opieki paliatywnej, można skutecznie leczyć, wielokrotnie naświetlać, ograniczać dostęp promieni do zdrowych narządów, wydłużać przeżycie pacjentów, zmniejszać dolegliwości chorobowe, a nawet całkowicie wyeliminować ogniska nowotworowe, przy jednoczesnym ograniczeniu negatywnych skutków radioterapii.

– W ostatnich latach widoczny jest znaczny postęp, jaki dokonał się w diagnostyce i leczeniu nowotworów, między innymi nowotworów typowo kobiecych, jak nowotwory narządu rodnego i piersi. Chociaż należy pamiętać, że ten ostatni spotykany jest również u mężczyzn. Począwszy od diagnostyki, która pozwala na szybsze i dokładniejsze rozpoznanie nowotworu, poprzez udoskonalone leczenie chirurgiczne i nowoczesne leki wykorzystywane w leczeniu systemowym, a na radioterapii kończąc, możemy lepiej leczyć naszych pacjentów. Nowoczesne techniki radioterapii dotyczą różnorodności aparatów terapeutycznych, do których można zaliczyć udoskonalone przyśpieszacze liniowe true beam, cyber knife, tomoterapię, metody śródoperacyjnej radioterapii, jak i brachyterapii. Ponadto wybór metody napromieniania na poszczególnych aparatach umożliwia najlepsze dopasowanie rozkładu dawki do napromienianego obszaru tarczowego, a jednocześnie ograniczenie dawki w obszarach zdrowych tkanek. Jest to szczególnie istotne ze względu na możliwość zmniejszenia powikłań towarzyszących leczeniu promieniami, z równoczesnym wyleczeniem nowotworu. Co więcej, taka wysoka dokładność i precyzja pozwala na zaproponowanie leczenia pacjentom, którzy byli już poprzednio napromieniani, a którym jeszcze kilka lat temu można było zalecić jedynie opiekę paliatywną. Takie intensywne leczenie promieniami może pozwolić na wydłużenie przeżycia czy zmniejszenie dolegliwości związanych z chorobą – tłumaczyła dr n. med. Dorota Gabryś.

Czy warto starzeć się z godnością? – pytała dr n. med. Anna Markowicz, która przedstawiła To i owo o medycynie estetycznej; przede wszystkim zaś obaliła wiele mitów związanych z tą dziedziną medycyny (zwłaszcza tych dotyczących używania toksyny botulinowej – popularnego Botoxu). Warto zauważyć, że to jedna z nielicznych dziedzin medycyny, która służy zapewnieniu wysokiej jakości życia ludzi zdrowych poprzez – przede wszystkim – profilaktykę, a dopiero w kolejnych etapach – rekonstrukcję. Zwykle to zabiegi nieinwazyjne, lub o niewielkim stopniu inwazyjności. Początki medycyny estetycznej to tak naprawdę nie zdobycze ostatnich lat, kiedy ten dział medycyny święci triumfy, ale starożytności – vide  kult piękna Egipcjan, Greków i Rzymian. Choć jako dyscyplina medyczna pojawiła się dopiero w latach 70. XX w., a w 1978 r. została wprowadzona do przedmiotów akademickich na Uniwersytecie w Mediolanie. Głównym zadaniem medycyny estetycznej jest poprawa jakości życia pacjentów. Pozwala usunąć niedoskonałości i szeroko pojęte defekty estetyczne o rozmaitym podłożu (blizny, zapadnięte policzki, zbyt małe piersi, miejscowa otyłość, cellulit, rozstępy itp.). Zakres tej dziedziny medycyny lokuje się między kosmetologią a chirurgią estetyczną. Zabiegi są wykonywane ambulatoryjnie. Lekarzem medycyny estetycznej może zostać medyk każdej innej specjalności, który dokształci się w tej dziedzinie.
W zabiegach medycyny estetycznej wykorzystuje się : wypełniacze (kwas hialuronowy), toksynę botulinową (jad kiełbasiany, potocznie zwany botoksem), peelingi (chemiczne i mechaniczne), nakłuwanie (mezoterapia igłowa, tradycyjna,  radiofrekwencja mikroigłowa), kriolipolizę, lipolizę kawitacyjną, zabiegi biostymulacyjne (osocze bogatopłytkowe, lasery biostymulujące), lasery frakcyjne różnego typu, lasery pikosekundowe (usuwanie tatuaży, melasmy), nici PDO, fale radiowe (radiofrekwencja kontaktowa, frakcyjna, mikroigłowa). Zabiegi stosuje się w celu: odmłodzenia i ujędrnienia skóry (głównie twarzy, ale też dłoni czy stóp), usunięcia bądź wypełnienia zmarszczek czy bruzd, wypełnienia kości policzkowych, zniwelowania cieni pod oczami, poprawy kształtu i owalu twarzy, redukcji przebarwień starczych bądź posłonecznych, usunięcia blizn potrądzikowych i pooperacyjnych, eliminacji rozstępów, cellulitu, nadmiaru tkanki tłuszczowej, modelowania ust, zwężania poszerzonych porów skóry, zamknięcia rozszerzonych naczynek, redukcji nadpotliwości,  estetycznego usunięcia rumienia, tatuaży, zmian, tłuszczaków, brodawek, korekcji uśmiechu, zgryzu, koloru uzębienia (przy współpracy ze stomatologami), leczenia objawów trądziku różowatego, leczenia bruksizmu (nadmiernego skurczu mięśni twarzy), trwałego usunięcia owłosienia ciała w wybranych partiach. Nie należy bać się medycyny estetycznej, ale należy dokładnie sprawdzić kompetencje specjalisty (lekarz!) oraz miejsce wykonywanych usług.

Ryzyko rozwoju zaburzeń neurologicznych u dzieci matek z chorobą przewlekłą było tematem wykładu  dr hab. n. med. Magdaleny Chrościńskiej-Krawczyk (Klinika Neurologii Dziecięcej, Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Lublinie).

Prelegentka omówiła szczegółowo podwyższone ryzyko występowania ciężkich, lub bardzo ciężkich, wad rozwojowych u dzieci matek z cukrzycą, chorobami tarczycy i padaczką. Te choroby przewlekłe występujące u matek, nie leczone lub źle leczone w ciąży (niewłaściwymi dawkami leku), mogą prowadzić do wad wrodzonych, opóźnienia rozwoju poznawczego, psychomotorycznego a nawet wad letalnych u dzieci. Z drugiej jednak strony, na szczęście, właściwe leczenie i monitorowanie choroby przed i w trakcie ciąży może wyeliminować ciężkie wady rozwojowe dzieci, a w przypadku padaczki, przy właściwym dozowaniu leków u matki, ponad 90 procent kobiet rodzi zdrowe potomstwo.

– Zaburzenia neurologiczne u dzieci kobiet z chorobą przewlekłą wiążą się zarówno z przebiegiem choroby zasadniczej, jak i  stosowanym leczeniem. Najczęściej występującymi chorobami przewlekłymi, mogącymi w konsekwencji prowadzić do wystąpienia zaburzeń neurologicznych u dzieci są: cukrzyca, choroby tarczycy oraz padaczka. Cukrzyca, szczególnie u kobiet, które zachorowały jeszcze przed ciążą, wiąże się z występowaniem wad wrodzonych.  Charakterystyczną wadą dla tej jednostki chorobowej jest zespół zanikowy okolicy krzyżowej (caudalregressionsyndrome), obejmujący agenezję kręgosłupa krzyżowego, lędźwiowego i dolnej części piersiowego oraz atrezję odbytu. Do innych wad ośrodkowego układu nerwowego dzieci matek z cukrzycą należą: bezmózgowie, wodogłowie, małogłowie, przepuklina oponowo-rdzeniowa. Konsekwencją cukrzycy może być również hipotrofia wewnątrzmaciczna oraz poród przedwczesny. Choroby tarczycy u kobiet w ciąży również mają niekorzystny wpływ na rozwój dziecka. Niedoczynność tarczycy wpływa na pogorszenie rozwoju psychomotorycznego, natomiast nadczynność może prowadzić do hipotrofii wewnątrzmacicznej lub kraniostenozy. Szczególna grupę dzieci z ryzykiem wystąpienia wad i zaburzeń neurorozwojowych stanowią dzieci matek z padaczką. Choroba ta nie jest przeciwwskazaniem do posiadania potomstwa. Ponad 90% kobiet z padaczką rodzi zdrowe dzieci. Ryzyko wystąpienia zaburzeń neurorozowjowych zależy od liczby i rodzaju leków przeciwpadaczkowych oraz ich dawek.  Najczęstsze duże wady wrodzone, związane ze stosowaniem leków przeciwpadaczkowych dotyczą cewy nerwowej oraz opóźnienia rozwoju poznawczego – mówiła dr hab. n. med. Magdalena Chrościńska – Krawczyk.

Znakomity prelegent i pomysłodawca Dąbrowskich Spotkań Klinicznych, a także założyciel (z śp. abp. Zygmuntem Zimowskim) Fundacji Troska i Wiedza Powiśla Dąbrowskiego prof. dr hab. n. med. Ireneusz Kotela, zapoznał zgromadzonych z Chorobami zwyrodnieniowymi stawów. Przedstawił typy chorób zwyrodnieniowych, ich przyczyny (w zależności od rodzaju: otyłość, brak ruchu, mikrourazy, używki, zapalenie, czynniki wrodzone itp.; niekiedy przyczyny nieznane), objawy (od mało niepokojących, do skrajnych – nawet niepełnosprawności pacjenta), rozpoznanie – diagnostyka (niekiedy zwykły rentgen, w innych przypadkach  rozszerzona diagnostyka: USG, CT, NMR) oraz leczenie. Zwykle leczenie zachowawcze jest przygotowaniem do późniejszego leczenia chirurgicznego. Największym wskazaniem do operacji jest ból. W niektórych przypadkach wskazana jest farmakologia, fizykoterapia, rehabilitacja.

Choroba zwyrodnieniowa stawów to zespół chorobowy etiologicznie często różny, ale klinicznie i anatomopatologicznie zbliżony, polegający na zużyciu i zwyrodnieniu tkanek tworzących stawy. Początki choroby mogą wystąpić już w 20 roku życia i dotyczą 15-20% populacji światowej. Chorują częściej kobiety w wieku powyżej 50-60 roku życia. Wyróżniamy artrozy pierwotne (idiopatyczne), występujące u ok. 70% chorujących oraz wtórne. Wśród pierwotnych, do czynników sprzyjających powstawaniu zmian należą, m.in. otyłość, brak ruchu, mikrourazy, używki, itp. Natomiast przyczyną zmian wtórnych mogą być urazy, zapalenie, czynniki wrodzone, itd. Głównymi objawami choroby zwyrodnieniowej stawów są bóle oraz ograniczenie ruchomości. W przypadkach skrajnych dochodzi do dużej niepełnosprawności pacjenta. W diagnostyce często wystarczającym badaniem jest zwykły rentgen chorego stawu. Niekiedy istnieje potrzeba wykonania diagnostyki rozszerzonej o USG, CT czy NMR. Leczenie zachowawcze tej choroby powinno dotyczyć przede wszystkim wczesnego etapu choroby oraz sprzyjać przygotowaniu chorego do leczenia operacyjnego. Nie powinno natomiast opóźniać leczenia chirurgicznego, powiększać destrukcji stawu oraz doprowadzać do powikłań ze strony przewodu pokarmowego (leki nlpz). Wskazaniem do leczenia operacyjnego jest ból, niezależnie od stopnia zaawansowania zmian, przykurcz stawu oraz zniszczenie stawu potwierdzone badaniem obrazowym. Wśród zabiegów operacyjnych wyróżniamy: płukanie stawu, debridement, osteotomię korekcyjną oraz aloplastykę jednoprzedziałową i całkowitą – mówił prof. dr hab. n. med. Ireneusz Kotela.

Szóste Dąbrowskie Spotkania Kliniczne zamknął wykład Opieka stomatologiczna nad matką i dzieckiem – fakty i mity, dr hab. n. med. Iwony Tomaszewskiej. Prelegentka zwróciła uwagę na potrzebę regularnych wizyt kontrolnych u stomatologa, zarówno kobiet w ciąży, jak i matek z dziećmi. Uświadomiła zgromadzonym, że nieleczone stany zapalne w jamie ustnej mogą prowadzić nie tylko do przedwczesnych porodów, ale także nawet do poronień.

Dzieci i kobiety w ciąży są wyjątkową grupą pacjentów stomatologicznych. Istnieje konieczność uświadamiania zarówno ciężarnych jak i matek o konieczności regularnych wizyt kontrolnych u stomatologa. Według badań, nieleczone stany zapalne w jamie ustnej mogą być przyczyną przedwczesnego porodu i poronienia. U małych dzieci choroby zębów mogą mieć długotrwałe i poważne konsekwencje. To w kwestii lekarzy ginekologów, pediatrów i położnych środowiskowych leży uświadamianie przyszłych i obecnych matek na temat leczenia stomatologicznego – wyjaśniła dr hab. n. med. Iwona Tomaszewska.

Prelegentka przedstawiła szczegółowo m.in. zależność między przedwczesnymi porodami i niską masą urodzeniową a zapaleniem dziąseł, potrzebę leczenia stomatologicznego również kobiet w ciąży (w tym profesjonalnego oczyszczania zębów), stosowanie określonych znieczuleń, antybiotyków i rentgenodiagnostyki w tym czasie,  prawo do dodatkowych świadczeń stomatologicznych przysługujące kobietom w ciąży i połogu oraz dzieciom do ukończenia 18 i 19 r. ż. (za okazaniem dokumentów potwierdzających to prawo), opiekę stomatologiczną nad dziećmi (jak, i czym, myć mleczaki, czy powinno się je leczyć, jak oczyszczać jamę ustną noworodka i niemowlęcia).

Kwietniowe ogólnopolskie Spotkania Kliniczne organizuje Fundacja Troska i Wiedza Powiśla Dąbrowskiego, której fundatorem jest prof. dr hab. n. med. Ireneusz Kotela, a był również – śp. ks. Abp. Zygmunt Zimowski. W zarządzie Fundacji działa prezes – lek. med. Norbert Kopeć, wiceprezes – dr n. med. Michał Surynt i członek zarządu – zasłużony dla konferencji oraz Fundacji i doceniony przez prof. Kotelę – Krzysztof Orwat.

Współorganizatorami Spotkań Klinicznych są również: Urząd Miejski w Dąbrowie Tarnowskiej, Starostwo Powiatowe, dąbrowskie Koło Polskiego Towarzystwa Medycznego oraz Biuro Doradczo – Usługowe Andrzeja Dziedzica. Projekt realizowany jest przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.

Patronat naukowy nad konferencją sprawowali: prof. zw. dr hab. n. med. Ireneusz Kotela, prof. dr hab. n. med. Stanisław Głuszek, prof. nzw. dr hab. n. med. Marianna Janion, prof. dr hab. Tomasz Szczepański, prof. dr hab. n. med. Jan Chmura, prof. dr hab. n. med. Filip Gołkowski, dr hab. inż. Jadwiga Laska, ks. dr Jan Bartoszek, dr hab. n. med. Lech Panasiuk. Zaś patronat honorowy objęli: ks. Bp dr Andrzej Jeż, Witold Kozłowski, Krzysztof Kaczmarski, Lesław Wieczorek, ks. Stanisław Cyran, dr n. med. Antoni Sydor, lek. med. Tomasz Kozioł, dr n. med. Marcin Maruszewski, dr n. med. Andrzej Kosiniak-Kamysz, Anna Czech, lek. med. Marcin Kuta, lek. med. Roman Bartuś, Łukasz Węgrzyn, dr hab. n. med. Krzysztof Tomaszewski, prof. nadzw., dr Jadwiga Szumlańska-Dorosz.

W skład komitetu organizacyjnego tegorocznych Spotkań Klinicznych weszli: prof. zw. dr hab. n. med. Ireneusz Kotela, Andrzej Dziedzic, lek. med. Norbert Kopeć, dr hab. n. med. Andrzej Kotela, dr n. o zdr. Maria Mika, dr n. o zdr. Marcin Mikos, Krzysztof Orwat, Tadeusz Rzońca, Mariola Smolorz, Bogdan Sosin, dr n. med. Michał Surynt, lek. med. Jadwiga Szumlańska-Dorosz.

Zamykając tegoroczne Spotkania Kliniczne, profesor Ireneusz Kotela zaprosił już na przyszłoroczną edycję tego, ważnego dla Dąbrowy Tarnowskiej, wydarzenia (tym razem pod hasłem: zdrowie mężczyzny), które odbędzie się 18 kwietnia 2020. Podziękował prelegentom za interesujące wykłady.

– Tak interdyscyplinarne Spotkania Medyczne są niezwykle ważne; wiele wnoszą do pracy lekarzy – praktyków. Chciałbym bardzo, żeby zorganizować listopadowe spotkania lekarzy wywodzących się z Powiśla Dąbrowskiego. Chciałbym, żeby w tym roku do tego spotkania doszło – powiedział, na zakończenie, prof. Ireneusz Kotela.

us


Skomentuj (komentując akceptujesz regulamin)