Dzisiaj:
Wtorek, 3 marca 2026 roku
Asteriusz, Hieronim, Kunegunda, Lucjola, Maryna, Wierzchosława

W GMINIE: RADA WRACA DO OBNIŻENIA BONIFIKATY NA ZAKUP MIESZKAŃ KOMUNALNYCH

3 marca 2026 | Brak komentarzy

Już trzeci raz radni wrócili do tematu obniżenia bonifikaty na preferencyjny wykup mieszkań komunalnych dla mieszkańców, którym przysługuje takie prawo, i nadal nic za tym nie poszło. Nie podjęto żadnych realnych kroków w tym kierunku.

Do mieszkańców, którym przysługuje takie prawo z racji długoletniego zamieszkiwania dotąd nie trafiły żadne pisma z informacją o planowanym zakończeniu sprzedaży lokali z bonifikatą.

Pierwszy raz ten temat rada poruszała w zeszłym roku, co najmnej kilkanaście miesięcy temu, ale nie poszły w ślad za tym żadne realne kroki. Czy rzeczywiście gmina obniży bonifikaty mieszkaniowe – o sytuacji będziemy informować. Być może temat wróci na komisjach wspólnych lub sesji, która prawdopodobnie odbędzie się w przyszłym tygodniu.

Przy okazji dwóch uchwał dotyczących budowy drogi gminnej w Morzychnie wypłynął temat zadawnionych resentymentów i animozji związanych z działką na terenie obecnej strefy gospodarczej w Morzychnie, której gmina Żabno nie zwróciła Dąbrowie i nie spełniła warunków związanych z przekazaniem tejże. Miała tam powstać określona inwestycja, która oczywiście dziś nie miałaby najmniejszej racji bytu z powodu zmian Planu Zagospodarowania Przestrzennego, realiów i przemian społeczno – gospodarczych. Zwłaszcza, że jak wskazywał radny Tadeusz Gubernat, który od początku przyglądał się sprawie w związku z  miejscem zamieszkania i posiadania tam gruntów, pierwsze ruchy z tym związane gmina Żabno rozpoczęła w 2002 r., a może nawet  wcześniej. W 1999 r. odbyły się konsultacje społeczne za przejściem Morzychny, leżącej na styku powiatów: tarnowskiego i dąbrowskiego do gminy Dąbrowa Tarnowska. Miażdżącą przewagą Morzychnianie podjęli decyzję o administracyjnej akcesji do Dąbrowy, do której mieli znacznie bliżej jako siedziby powiatu. W ślad za tym w tym samym roku podjęto uchwały w sprawie zmiany przynależności administracyjnej Morzychny. Morzychnianie sami wystąpili o „przejęcie przedmiotowej drogi na rzecz gminy Dąbrowa Tarnowska”, czyli przekazanie nieruchomości na cel publiczny, tj. utworzenie drogi gminnej w Morzychnie.

Przy okazji uchwał dotyczących wyrażenia zgody na nabycie nieruchomości – działki położonej w Morzychnie radni przypomnięli sobie zadawnione animozje i, być może nie do końca fair, powstępowanie gminy Żabno wiele lat wstecz.

Umiejscowienie rzeczonych działek burmistrz objaśniał na mapie z Planem Zagospodarowania Przestrzennego.

-Droga, która biegła do tej pory w stronę kaplicy znajduje się na terenie strefy i na terenie działki osoby, która jest z fabryką w strefie. Następnie po tej zaznaczonej drodze w obrębie tej działki, patrząc do góry, mamy już teren na terenie strefy i działki, która jest własnością gminy Żabno. Natomiast pan Pikul, który zawiaduje tą działką na dole i w tej chwili tam jest budowana fabryka ma granicę od strony zachodniej, czyli ten „jasny ślad” jest na terenie działki – przebiega ta nasza droga przez teren działki. Więc poprosił o usunięcie tej nieprawidłowości, czy zadawnionych spraw, i zaczęliśmy rozmowy z właścicielami przyległych działek po prawej stronie i został uzgodniony nowy wytyczony pas drogi, która będzie biegła po prawej stronie. I są te wstępne ustalenia. Nawet jest ta nowa droga zaznaczona – podział jest dokonany, chociaż po ostatnich rozmowach w ub. tygodniu z gminą Żabno mamy taką wiedzę, że te działki, które są na północ od p. Pikula są już zarezerwowane i będą w całości sprzedane, natomiast p. Pikul również uzupełnił swój teren o pół hektara od strony wschodniej do granicy z gminą Żabno i tym sposobem strefa nam swoje możliwości wyczerpuje. Nie wiem, czy nie powinniśmy podjąć rozmów, aby tu w kierunku wschodnim próbować strefę poszerzać, bo jeśli jest takie zainteresowanie, to nasza sugestia powinna pójść w takim kierunku, żeby strefę poszerzyć. Na dzisiaj pewnie trzeba taki zabieg zrobić, chociaż gdybyśmy się próbowali porozumieć i to się udało, co na pewno nie będzie łatwe, to tę drogę trzeba by skierować wzdłuż tej linii na dole na prawą stronę aż do linii zadrzewienia. Trzeba uchwałę podjąć, stworzyć możliwość do działania, natomiast powinno nam zależeć na tym, aby strefę ekonomiczną poszerzać, bo to są wpływy do naszej wspólnej kasy. Druga uchwała jest bardzo podobna, ponieważ na tym terenie jest dwóch właścicieli i te zamiany dotyczyłyby dwóch właścicieli. Zwróciliśmy się o partycypację zagospodarowania tej drogi, bo myśmy wystąpili do gminy Żabno o współfinansowanie tych dróg, które już wykonaliśmy i mamy w planie i państwo stoją na takim stanowisku, że mogą nas dofinansować, ale do dróg, które są w trakcie budowy, nie post factum, więc wskazujemy zarówno tę drogę, jak i tę drogę po stronie wschodniej i wszystko jest możliwe – takie były ustalenia, czekamy na te kontrakty i oni również – wyjaśniał Krzysztof Kaczmarski.

Czyli w tej drugiej uchwale to starodroże zbywamy, tak to mamy rozumieć? – dopytywał Tadeusz Gubernat.

Radni dociekali również do kogo należy pas terenu z kapliczką Matki Bożej i tu najlepiej sprawę wyjaśniła radna i sołtys Morzychny, Bernadetta Mrówka.

-Być może to się teraz stało, jak Żabno dzieliło te działki – zaznaczyli obszar kapliczki i jakby wycieli z całego obszaru, bardzo możliwe, ale myśmy w tym nie brali udziału. Pani radna to potwierdza – tłumaczył Krzysztof Kaczmarski.

Rejon, gdzie jest kapliczka: mieli nam na użyczenie wyciąć ten odcinek, bo my tam dbamy o tę kapliczkę, my pracujemy przy niej, więc w związku z ty, dlatego, że utrzymujemy pan burmistrz powiedział, że bardzo chętnie nam ten odcinek, ten plac tam da – tłumaczyła Bernadetta Mrówka.

-Ja powiem może, bo ja to podpisuję. Na wniosek gminy Żabno, bo dzieli się na wniosek właściciela, ale jak wiecie strefa jest na terenie gminy Dąbrowa Tarnowska, burmistrz wydał decyzję podziałową dzieląc tę działkę na północy. Żabno zawnioskowało, żeby im zrobić taki podział, czyli drogę wewnętrzną od tej drogi, którą my nabywamy i ona jest w strefie, ale nie będzie to absolutnie droga przejezdna przez gminę, bardziej taka techniczna – tłumaczył Stanisław Ryczek.

Ta droga, proszę państwa, jest konieczna. Ta droga już wchodziła na teren pana, który już ma tam swoją działalność i nawet z przodu sobie nie zabezpieczył i nie wytyczył, bo była na jego terenie i ze względu na to, że był na tyle uczynny i jeszcze nie zagrodził, bo widział, że przyjeżdżają rolnicy, przewożą, więc nie było innej możliwości – on to zostawił z przodu i sobie nie zabezpieczył. Dlatego konieczne jest wytyczenie tej drogi, bo wchodzimy panu na jego teren, więc dlatego trzeba to wytyczyć – dowodziła Bernadetta Mrówka.

-Czy ta droga, którą widzimy jest wycięta z prywatnych działek, czy z terenu, który jest własnością gminy Żabno? De facto, która nam gmina Żabno, powiedzmy sobie to szczerze, ukradła nam te 15 hektarów kiedyś tam, bo jeżeli miało tam kiedyś coś być zrobione, a gmina Żabno nie zrobiła tego, to powinna nam te tereny zwrócić. Nikt się o to nie ubiegał, więc dzisiaj robimy prezenty, bo my budujemy drogi, a gmina Żabno bierze pieniądze za to, że sprzedaje grunty na naszym terenie. Dla tych, którzy nie wiedzą, to żeby wiedzieli jak to wszystko wygląda. 15 hektarów, jak Morzychna przechodziła w 2002 bodajże roku do gminy Dąbrowa z gminy Żabno, to gmina Żabno mogła sobie to zrobić, zastrzeżenie, że tam będzie budowane wysypisko międzygminne. Wysypisko międzygminne nie powstało, więc te tereny należało zwrócić Dąbrowie. Nikt tego nie dopilnował i dzisiaj my wybudowaliśmy jedną drogę, a oni sprzedają grunty na naszym terenie. A to jest starodroże – to jest droga, która istniała od „X” lat, bo ona się łączy z Oleśnicą. Ona prowadzi na Oleśnicę, tak że nie tylko mieszkańcy Morzychny z niej korzystają, ale to jest droga, którą znajdziemy nawet na mapach wojskowych, że można było tamtędy przejechać. To starodroże musi być odbudowane; zostało zajeżdżone w innym terenie, co z niektórymi radnymi tam byłem, pokazywałem, jak to wygląda, bo stamtąd pochodzę i każdą miedzę, każdą ścieżkę znam dokładnie, stąd zabieram głos i tłumaczę, co jest i teraz nie wiem, dlaczego kupujemy to od rolnika, a nie ta droga jest z części Żabieńskiej wycięta? – pytał Tadeusz Gubernat

Mamy starą granicę pośrodku tej nowej drogi i w środku jest granica, która była dotychczas – czyli odcinamy ten kawałek po lewej stronie i to jest przejęte od gminy Żabno bezpłatnie i z podziału tak wynikło, a resztę zamieniamy z jednym panem i z drugim panem. Natomiast ta droga musi być takim pasem szerokim, bo jest w Planie Zagospodarowania Przestrzennego. Czyli jak popatrzymy jeszcze raz na ten trójkącik na samym dole i ten pas do góry, to mamy nowy pas drogi – ponownie objaśniał umiejscowienie na mapach Krzysztof Kaczmarski.

W 2024 r. składałem interpelację w kwestii tych rozmów z gminą Żabno i do dnia dzisiejszego nie dostałem odpowiedzi. Myślę, że po naszym spotkaniu Komisja Skarg i Wniosków powinna się tym zająć, bo półtora roku czekaliśmy i tak jak pan burmistrz mówi, ostatnio rozmawiał z panem burmistrzem Żabna i mówi, że dołożymy tylko część środków do planowanych. Przypomnę, że w 2024 r. też planowaliśmy budowę tej drogi, co robiła firma „Strabag” – największą drogą; tam było za 6 mln zł. Czyli co? Zostaliśmy, delikatnie mówiąc, oszukani. A tu jednak okradli nas i to nie na małe pieniądze, bo my uzbroiliśmy z jednej strony naszą strefę na naszym terytorium, ale z drugiej strony jest też duża połać terenu, która jest poza strefą, ale są na terenach prywatnych i na ternie gminy Żabno i tam będą spływać podatki, więc gmina Żabno powinna partycypować też do istniejących dróg, które wybudowaliśmy i te półtora roku – bo dziś mija półtora roku  i brak rozmów dzisiaj będzie skutkować tym, że będziemy mieć mniejsze wpływy do budżetu, a tym samym pan burmistrz za chwilkę powie, że „nie mamy na to, nie mamy na to, bo nie ma pieniążków na to, bo nie ma pieniążków u nas”. Czas rozważyć pewne rzeczy panie burmistrzu! – apelował Andrzej Giza.

-(…) Co do oczekiwań i roszczeń do gminy Żabno, to – znając stanowisko z poprzednich kadencji i poprzednich lat i deklaracji, że będą przekazywać nam część pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży – to sama gmina się nie wycofała, natomiast myśmy nie mogli mieć strefę, czekać na inwestora i nic nie robić, bo inwestor się pojawił i sami pamiętacie, jak w poprzedniej kadencji żeście państwo radni naciskali, czemu nic się nie robi, a inwestor czeka, inwestor buduje fabrykę. To nie wiem, panie Andrzeju, czego dziś oczekujemy, że mamy się wrócić i rościć do gminy Żabno, czy dalej rozmawiać i mówić o tym, że działamy wspólnie, a jak widzimy to wspólne działanie doprowadziło do tego, że strefa jest, drogi są, wodociągi są, kanalizacja jest i świat zaczyna normalnie funkcjonować, a za chwilę nam braknie w strefie obszaru. To nie wiem jeszcze, co trzeba zrobić, żeby było dobrze – mówił burmistrz.

Radna Bernadetta Mrówka wróciła do tematu wystąpienia do Ministerstwa z zapytaniem o grunty, które powinny przynależeć do Dąbrowy Tarnowskiej, a należą do Żabna.

-Rzeczywiście nie dostaliśmy odpowiedzi z Ministerstwa, jak chodzi o te nasze areały. Czy istnieje jeszcze taka możliwość, żeby tam jeszcze raz wystosować, bo nie mamy odpowiedzi. Czy jest jeszcze taka możliwość, żeby ponowić? Rzeczywiście zostały nasze działki na terenie gminy Żabno, no szkoda, bo dzisiaj mielibyśmy z tego pieniądze, więc może ponówmy jeszcze raz? Fakt faktem, że to trwa, ale być może ktoś zajmie się tą sprawą; może chociaż odpowie? – zawnioskowała Bernadetta Mrówka.

Możemy oczywiście ponawiać. Jest nowy minister, nowe ministerstwo; może nowe ministerstwo odpowie, to nie kosztuje, możemy pytać, ale zdajcie sobie państwo sprawę z tego, jakby ta procedura odzyskiwania terenów na dzisiaj wyglądała, jeśli one zyskały zabudowę, zmieniły parametry, jest strefa i wszystko to, co się na przestrzeni tych 25 lat w tym obszarze wydarzyło. Ale próbować można, bo koszty takich zabiegów na pewno nie będą duże – zgodził się burmistrz.

-Należało odszukać uchwałę z dwa tysiące – bodajże – drugiego roku, kiedy to przekazanie było zrobione, co tam jest zapisane. Jeżeli jest tam zapis, że będą partycypować, to na podstawie tej uchwały – bo ta uchwała ma moc. (…) Bo wtenczas gmina Żabno podejmowała uchwałę i gmina Dąbrowa podejmowała uchwałę i one się jak gdyby nakładały na siebie – mówił Tadeusz Gubernat.

Na pewno droga, którą dzisiaj procedujemy odnośnie podziałów administracyjnych gruntów, które będziemy regulować, też będzie ta droga niełatwa do wykonania i też na pewno będzie kosztowna. I co? My znowu dzisiaj zrobimy prezent gminie Żabno? – dopytywał Andrzej Giza.

-Uchwała była odszukana na etapie składania pism do Ministerstwa i uchwała przewidywała w tym miejscu wybudowanie pewnie strażnicy, bo wtedy było myślenie o powiatowej komendzie Państwowej Komendzie Straży Pożarnej i drugie zadanie było wskazywane miejsce gromadzenia odpadów czy segregacji odpadów. Te cele obydwa nie zostały zrealizowane, one oczywiście już na dzisiejsze czasy nie mają racji bytu, ani realizacji i nie pamiętam już dokładnie, ale dwa – trzy lata temu była nawet taka dyskusja, czy te cele zostały zrealizowane, jednak dzisiaj, kiedy strefa jest i funkcjonuje wracanie do tych celów już jest niemożliwe. Natomiast gmina Żabno nie mówi, że nie będzie partycypować. Na nasze zapytanie, czy będzie partycypować w tej drodze, którą robiliśmy z Polskiego Ładu odpisali, że będą, ale oni nie widzą tytułu prawnego, czy formalnej możliwości do dopłaty – krótko mówiąc – przelewu do gminy. Chcą partycypować, chcą dołożyć pieniędzy, ale do czegoś, co będzie tworzone, czyli budujemy drogę, zawieramy porozumienie między dwoma samorządami i mamy drożność dla wpłacania pieniędzy, czy regulowania faktur i oni od tego nie uciekają – chcą to zrobić – tłumaczył burmistrz.

-Te uchwały są. Prawo stanowi tak – może stanowiło wtedy, a dzisiaj chyba tak samo – że w momencie przechodzenia miejscowości do gminy sąsiedniej mienie tamtej gminy, inaczej: Żabna stanie się mieniem gminy Dąbrowa Tarnowska i w tej uchwale, którą podejmowano, musiało być tak samo: gmina Żabno – że przekazuje, a gmina Dąbrowa: nie było tych działek na strefie. Nie było prawdopodobnie dlatego, że one były pozyskane warunkowo wtedy od Agencji Własności Rolnych Skarbu Państwa. Natomiast w tych uchwałach nie było działki w strefie – objaśniał Stanisław Ryczek.

– Idea była taka, że ta strefa miała sięgać do tej drogi do kościoła, tylko potem się Żabno z tego wycofało, bo to była wspólna inicjatywa Dąbrowy i Żabna, ale Żabno miało strefę w Niedomicach i kosztowało ich dużo i się z tego wycofali, nie zrobili Planu Zagospodarowania Przestrzennego. W momencie przekazania Morzychny te działki były własnością Agencji Rynków Rolnych i wniosek był Żabna i Żabno to przejęło po przekazaniu i zostawiło; nie przekazało dalej, tylko zostawiło sobie. Podejrzewam, że jakby wtedy się gmina upomniała, to może by to coś było, ale po tylu latach to już teraz możemy sobie gdybać, bo w momencie, kiedy był plan na strefę, strefa miała być dużo większa po tamtej stronie, tylko Żabno się z tej strefy takiej dużej na swoim terenie wycofało przez to ta droga miała być wspólna, przez to miała być ta strefa dużo większa i – to była chyba kadencja 2006 – 2010 – gmina Dąbrowa została sama i zrobiła to na własnym terenie tylko i wyłącznie dla zagospodarowania przestrzennego, a Żabno odstąpiło, do tej pory nie wróciło na strefę w Niedomicach; po prostu im nie zależy na tym, ale w momencie przekazywania gmina Żabno nie była właścicielem, czyniła starania o pozyskanie i pozyskała  i zostawiła, bo tak im było wygodnie – dopowiedział Jacek Świątek.

Gmina Żabno była właścicielem tej działki. W 2009 r. Plan Zagospodarowania Przestrzennego został przyjęty przez tę radę; w 2009 r. ten plan został opracowany, a gmina Żabno w tym samym czasie wynajęła firmę i rozmawiała ze wszystkimi właścicielami działek od granicy z Morzychną do drogi do Odporyszowa i gmina chciała wykupywać te działki. Gmina chciała zrobić wielki wał, taki jak zrobili z nami, z gminą Dąbrowa, ponieważ za hektar mnie zaproponowali bodajże w 2010 czy 2009 r. 16 tys. zł, więc to opowiadanie, że gmina chciała coś zrobić… Dzisiaj ten hektar ma wartość pół mln zł, a oni to chcieli kupić za 16 tys. zł i tak rozmawiali ze wszystkimi rolnikami, siedziała ta specjalna komisja – to nie była komisja, tylko było przedsiębiorstwo jakieś wynajęte w budynku straży w Żabnie i tam wszyscy byliśmy wzywani i dostawaliśmy propozycje, żebyśmy im sprzedali to. Pytam, jaka jest cena? Około 15 – 16 tys. zł za hektar. Kto miał sprzedać za 15 tys. zł? Ja im powiedziałem – „niech się zające pasą na tej działce, to większy pożytek będzie, jak sprzedanie tego za 15 tys. zł”. Tak że gmina Żabno dobrze robi w stosunku do siebie i proszę nie bronić ich, bo to jest bronienie, że oni je później przejęli, że oni chcieli… Oni chcieli… bardzo dobrze, wiedzą, co robią, tylko u nas nie chodzi w tej chwili żeby to odzyskać, tylko chodzi, żeby oni partycypowali w tym, co my robimy, w szczególności, dlatego te uchwały są tak istotne, co w tych uchwałach jest zapisane, żebyśmy wiedzieli. Bo my już kilka lat o tym rozmawiamy, ale ja tej uchwały nigdy nie widziałem. Od nikogo nic nie kupili. Nikt nie sprzedał, bo za takie pieniądze to kto mógł sprzedać? Nikt nie sprzedał! – wyjaśniał Tadeusz Gubernat.

Obie uchwały dotyczące przekazania nieruchomości na cel publiczny, tj. utworzenia drogi gminnej w Morzychnie przeszły ostatecznie jednomyślnie, mimo zagorzałej dyskusji, czy gmina Żabno postępowała ponad dwie dekady temu uczciwie i etycznie wobec gminy Dąbrowa, czy nie. Trudno nie przyznać tu racji radnym z Klubu PiS lub związanym z klubem: Tadeuszowi Gubernatowi, Andrzejowi Gizie i Dariuszowi Lizakowi. Jeżeli nie da się odzyskać tych działek (co raczej jest więcej niż pewne) gmina Żabno powinna przynajmniej partycypować w kosztach budowy dróg w takim samym stopniu, jak czerpie profity ze strefy.

Radni wrócili ponownie, już trzeci raz z kolei do sprzedaży mieszkań komunalnych z bonifikatą. Rada już w zeszłym roku ustalała, że ma zamiar ograniczać upusty przy zbywaniu lokali. Miało to być poprzedzone pismami do mieszkańców, którzy mają prawo do wykupu mieszkania z bonifikatą i, wyprzedzającym zakończenie tego okresu, czasem na ewentualne dopełnienie formalności. Prawdopodobnie jak dotąd do żadnego mieszkańca nie trafiło takie pismo, a wracanie już kolejny raz do tematu przy zaniechaniu  jakichkolwiek działań nie tylko nie przysparza radzie powagi, ale ją podważa.

-Umawialiśmy się, że koniec bonifikat będzie i kiedy mija ten termin panie burmistrzu? – pytał Jacek Świątek.

-Niedawno podobny lokal też z bonifikatą odstąpiliśmy. Nie wiem, czy nie trzeba by jakiegoś aktu formalnego, że – jeśli jest taka wola – o jakiegoś czasu zmieniamy wielkość bonifikaty, ale tak, żeby była świadomość, że się to zmieni, bo ktoś dwa tygodnie temu dostał jeszcze ten „prezent”, a dzisiaj następny nie dostanie – mówił burmistrz.

– Nie narazimy się na zarzut nierównego traktowania podmiotów, bo ci dotychczasowi nabyli z bardzo dużą bonifikatą, a teraz co, zrobimy 35 % i zaraz będę protesty – dowodził przewodniczący Wiesław Mendys.

– Ci, którzy podpisali kontrakt, już mają własność. To nie jest tak, że ze wszystkim się trzeba cofać. Myślę, że trzeba ustalić jakiś termin, około połowy roku, żeby ktoś, kto ma takie zamiary mógł się przygotować, a w połowie roku zmienić tę wysokość. Zresztą ta wysokość jest zawsze ustalana przez radę. Jeśli damy sygnał, że będzie ta wysokość zmieniona, ale też nie będziemy wiedzieć dokładnie, o ile procent, to społeczność ma wiedzę, natomiast każdorazowo ustala rada – mówił burmistrz.

Pan Jacek ma rację. Pamiętam, że to już ustalaliśmy na komisji. Wszyscy mieszkańcy, ci, którzy mają te „swoje” lokale mieli dostać pismo, że jest możliwość wykupu i bodajże, jak mnie pamięć nie myli, to trzeba ją odszukać w protokole, wszyscy mieszkańcy mieli dostać, że bonifikata będzie obowiązywać chyba trzy miesiące od początku roku – mówił Dariusz Lizak i włączył się Tadeusz Gubernat:

W grudniu tak rozmawialiśmy, tak to miało być, a dzisiaj znowu wracamy do tego i mieszkanie za pół roku idzie na wolny rynek i ktoś chowa pieniądze do kieszeni.

Procedura trzy miesiące minimum musi u nas trwać. Sześć miesięcy to już jest bardziej realne, natomiast panie Tadeuszu nikt za pół roku nie idzie sprzedać, bo ustawowo pięć lat ta osoba musi lokal posiadać. Będzie komisja wspólna, ustalicie państwo ten czas i spróbujemy społeczność poinformować, ale też przypomnę, że kilka lat temu taki zabieg był przeprowadzony i nie spowodowało to jakby większych ruchów ludzi, natomiast wtedy nam przyświecała może troszkę inna myśl, że zawsze z tymi lokalami jest trochę problemu, jest to obciążenie dla budżetu, więc jeśli lokali nie będzie, to nie będzie tych finansowych kłopotów. Jakoś mieszkańcy nie zareagowali na to, więc jeśli będzie ten termin ustalony, czy okres ustalony, to poinformujemy tych mieszkańców – najemców i poinformujemy około sto kilka chyba jeszcze lokali – tłumaczył burmistrz.

Panie burmistrzu, żebyśmy nie gonili króliczka – jeśli była na komisjach wspólnych taka opinia, że dajemy czas, aby zawiadomić i że potem za pół roku będzie koniec, to proszę panie burmistrzu przygotować na następną sesję projekt uchwały, że z dniem załóżmy – 1 lipca, 1 września (…) będziemy ograniczać tę bonifikatę, my to przegłosujemy, będzie prawo miejscowe, nie będzie takiego kłopotu, jak jest. Taka była opinia wszystkich komisji, żeby tę furtkę zmniejszać. Kto jest chętny jak złoży wniosek w tym terminie, to go jeszcze stare przepisy obejmą. To jest prosta rzecz. Wystarczy, że ktoś złoży wniosek o wykup i ta procedura będzie się toczyła i on będzie traktowany po starych zasadach, ale proszę przygotować takie coś na następną sesję i my to przegłosujemy – zaproponował Jacek Świątek.

-Ja tylko chce się upewnić: wszyscy mieszkańcy – ponad sto parę mieszkań – dostali informacje? – dopytywał Dariusz Lizak.

Dostaną, rozumiem, jak państwo wskażą okres – prostował burmistrz.

To było rok temu mówione. Mieli dostać – dowodził Dariusz Lizak.

Tak, żeby nie dyskutować bez dokumentów; przygotujemy to co było, zgodnie z protokołem, to cośmy rozmawiali w grudniu i na następną sesję będzie albo projekt uchwały, chociaż pamiętam, że w ustawie jest taki zapis, że każdorazowo decyduje rada. To nie wiem, czy my możemy sobie zrobić, że wszystkim dajemy 45, 55 czy 5 %? Pewnie za każdym razem ta uchwała się będzie musiała pojawiać tak, jak do tej pory. Ale ustalimy, przygotujemy projekt i będziemy gotowi – zadeklarował burmistrz.

-Uważam, że przegłosowanie projektu tej treści jest bez sensu, bo wszyscy mieszkańcy rok temu mieli być poinformowani o tym fakcie, a jak my dziś przygotujemy projekt uchwały, to ona nie będzie miała sensu – oponował Dariusz Lizak – Wszyscy mieszkańcy mieli dostać rok temu informację, że jest możliwość wykupu, a jeśli my dzisiaj przygotujemy projekt bonifikaty w kwocie „xy” i ktoś dostanie informacje, że ma jeszcze pół roku, on miał rok temu tę informację dostać. Cały czas jesteśmy w tym samym miejscu.

– Mieli mieszkańcy dostać informacje. Dzisiaj jesteśmy parę miesięcy po i nie dostali. Chyba mamy wszyscy wspólne zdanie na ten temat. Nie po to żeśmy to ustalali, żebyśmy cały czas byli w tym samym miejscu. Na wspólnych komisjach cała rada z panem burmistrzem, żeśmy to ustalali wspólnie, że wszyscy mieszkańcy dostaną pismo – powiadomienie, że takie coś zostanie wprowadzone – tłumaczył Lizak.

Pismo dotąd nie trafiło do mieszkańców. Być może sytuacja się zmieni po komisjach wspólnych.

us


Skomentuj (komentując akceptujesz regulamin)