AWANTURA O ŚCIEŻKĘ W LUBASZU NA SESJI RADY POWIATU
Niespełna godzina obrad wystarczyła, by podczas sesji Rady Powiatu Dąbrowskiego doszło do ostrej wymiany zdań.
Kazimierz Zimoń zarzucił Zarządowi Drogowemu błędy przy projektowaniu i wykonaniu ścieżki pieszo-rowerowej. Krytykował także radnych i starostę. Padły słowa o zagrożeniu życia dzieci, „lipie na budowie”, niewłaściwym odbiorze inwestycji i pytanie: „czyja krew będzie na czyich rękach?”. Józef Misiaszek zapowiedział możliwość spotkania w sądzie, a starosta Lesław Wieczorek bronił inwestycji i swoich działań.
Mieszkaniec powiatu zabrał głos. Przewodnicząca próbowała go dyscyplinować
Podczas bardzo krótkiej, niespełna godzinnej sesji Rady Powiatu Dąbrowskiego w punkcie dotyczącym wolnych wniosków głos zabrał Kazimierz Zimoń, działacz społeczny, znany m.in. z częstego kierowania pytań i uwag do urzędników różnych szczebli.
Tym razem tematem jego wystąpienia była wybudowana w Lubaszu ścieżka pieszo-rowerowa. Zdaniem Zimonia inwestycja od początku była źle zaprojektowana, a sposób jej wykonania budzi szereg zastrzeżeń. Jeszcze zanim mieszkaniec przeszedł do głównego tematu, doszło do pierwszego spięcia z przewodniczącą rady.
– „Pani przewodnicząca, musi pani wiedzieć jedno i zrozumieć w końcu, że ja walczyłem w młodym wieku o wolną Polskę, a nie żeby mi ktoś tutaj udzielał głosu, ograniczał… Ja wiem, co mam powiedzieć” – mówił Kazimierz Zimoń.
Następnie przypomniał sytuację z poprzedniej sesji, kiedy – jak twierdził – nie otrzymał możliwości zabrania głosu.
– „Na ostatniej sesji, kiedy byłem, pan radny Bogdan Bigos, ponieważ nie chciała mi pani udzielić głosu, zgłosił wniosek, żeby na końcu mi udzielić. Ja tego głosu nie otrzymałem, mimo że chciałem zaprosić radnych na uroczystości pod pomnikiem Żołnierza Wyklętego w Szczucinie”.
Podziękował jednocześnie radnym, którzy pojawili się na uroczystości.
Szpital, radni i „zupy dyniowe”
Zimoń odniósł się także do sytuacji dąbrowskiego szpitala, w którym – jak powiedział – niedawno przebywał.
– „Luty, mróz, muruje się ten obiekt tam, gdzie dawniej były karetki pogotowia. Wartość po remoncie tego budynku była 4 mln zł. Rozebrano to i buduje się – nie wiadomo, co to jest – niektórzy różnie tam mówili w szpitalu za 15 mln 200 lub 300, ale zostawmy to na razie”.
Jednocześnie pochwalił pracę personelu jednego z oddziałów.
– „Składam podziękowania również oddziałowi, tam gdzie jest pan dr Bołtuć i Chrzan. Tam był przykład, bo obserwowałem, dwa razy tam byłem, bardzo długo, jak ten oddział pracuje. Porządek, uznanie, szacunek, wiele innych rzeczy…”
Później ton wypowiedzi zdecydowanie się zaostrzył. Zimoń zaatakował część radnych, zarzucając im brak kontaktu z mieszkańcami.
– „Panowie radni powiatowi, po to mamy komórki, że jak ktoś dzwoni, to nawet gdyby ktoś potrzebował, nie odbieracie. Nie wiem, czy się wstydzicie swoich komórek, czy nie macie wiedzy? Panowie radni niektórzy, nie wszyscy, trzeba iść do pracy, a nie soczki, nie pierdoły dla dzieci na uroczystościach, zdjęcia i później jakieś tam podziękowania w internecie”.
W dalszej części wypowiedzi nazwiska i adresaci jego zarzutów zmieniały się, a Zimoń wrócił do głównego tematu – ścieżki w Lubaszu.
„Od początku mówiłem, że ścieżka jest źle zaprojektowana”
Zimoń przypomniał, że o problemach z inwestycją mówił jeszcze przed jej zakończeniem.
– „Jak od początku mówiłem, a ta budowa już trwa 20 lat – tyle lat się starałem; w przyszłym roku będzie 20 lat. Ale to nie jest pana wina, bo wtenczas starostą był kto inny”.
Następnie stwierdził wprost:
– „Ścieżka pieszo-rowerowa, od początku mówiłem, że zaprojektowana źle i źle się wykonuje”.
Jak relacjonował, jego krytyka spotykała się wcześniej z nieprzychylnymi reakcjami.
– „Niektórzy mówili, że nie ma racji, śmiali się, „szkodnik lubaski” – też tak było powiedziane”.
Zimoń wskazał na jego zdaniem podstawowy problem: sposób poprowadzenia trasy oraz lokalizację przejścia.
– „Na zakręcie przejścia pieszo-rowerowego się nie projektuje, na łuku”.
Jego zdaniem ścieżka powinna zostać poprowadzona dalej, w kierunku przystanku autobusowego.
– „Trzeba było pociągnąć ścieżkę pieszo-rowerową prosto, przedłużyć do przystanku autobusowego”.
„Dzieci nadal chodzą lewą stroną”
Według mieszkańca obecne wykonanie nie rozwiązało problemu bezpieczeństwa pieszych.
– „Dzieci chodzą dalej po lewej stronie, w stronę Mędrzechowa jak się idzie”.
Zimoń przekonywał, że dla części mieszkańców korzystanie ze ścieżki oznacza konieczność nadłożenia drogi.
– „Dlatego, żeby dziecko z rodzicem miało iść na około – ja to wyliczałem, panu komendantowi pokazywałem – to lepiej jest iść tą lewą stroną do Mędrzechowa”.
Jego zdaniem nawet ograniczenia prędkości nie rozwiążą problemu.
– „Żadne ograniczenie ruchu nic tam nie zrobi – bo dziecka nikt nie zmusi, bo po co ma iść na około, jak on ma po lewej stronie prosto”.
Zarzuty wobec kosztorysu i wykonania
Zimoń zapowiedział, że zamierza dokładniej przyjrzeć się dokumentacji inwestycji.
– „Ja na razie mam tutaj kosztorys, jak to wyceniano; na razie nie będę o nim mówił. Powiem krótko – Zarząd Drogowy, praktycznie projektant, wycenił to źle”.
Jego zdaniem kosztorys nie został sporządzony prawidłowo.
– „Nie ma tam normy, z czego było korzystane – nie ma normy robocizny, materiałów, sprzętu – to jest wszystko analogia. W ten sposób – a jestem doświadczonym kosztorysantem – nie wycenia się budów”.
Mieszkaniec zarzucił również władzom powiatu, że nie odpowiedziały na jego wcześniejsze pismo.
– „Panie starosto, z całym szacunkiem dla pana, moje pismo 16 lutego 2025 r., ja w tym piśmie nie dostałem jeszcze odpowiedzi oczywiście”.
„Gdzie jest humus?”
Jednym z zarzutów Zimonia była kwestia ziemi wykorzystanej przy inwestycji.
– „Jak można mieć ziemię urodzajną IV klasy, jak można tę ziemię wywieźć, sprzedać – prawdopodobnie hałdowana była zgodnie z przepisami, z prawem, natomiast ziemi nie ma na budowie. Nie ma, a można ją było wykorzystać do humusowania”.
Według niego na miejsce dowożono inną ziemię, na której następnie rosły chwasty.
– „Nawieźli ziemi nie wiadomo skąd, chwasty na tym rosną, niezahumusowano podczas budowy, dopiero humusowano, jak już trawa urosła”.
Krytycznie ocenił również utrzymanie terenu wokół ścieżki.
– „Tam chwasty rosną, tam jest zagrożenie na zakręcie. Dość, że źle zrobione, to jeszcze chwasty rosną”.
„Wyście widzieli te kałuże?”
Mieszkaniec zakwestionował także sposób odbioru wykonanych prac.
– „Panowie z Zarządu Drogowego, w zimie odbieracie drogę?! W zimie, w grudniu?! Wyście widzieli te kałuże, widzieliście te rozlewiska nawet do połowy jezdni? Wyście widzieli, jak chwasty rosną i wiele innych rzeczy?”
Zwrócił też uwagę na wycinkę drzew i pozostawiony na budowie teren.
– „Wielkie drzewa wycinaliście – 65 cm. Czy wyście widzieli ten bałagan zostawiony na budowie, a inspektor nadzoru miał odebrać?”
Zimoń zapowiedział, że dokumentacja dotycząca jego zarzutów może trafić do władz powiatu.
– „To, co prześlę tu panom starostom, być może ktoś się tym zajmie na podwórku swoim, bo pieniądze zostały wydane, niemałe pieniądze, natomiast efektu nie ma”.
„Nie zrobiliście tego”
Mieszkaniec zarzucił również niewłaściwy sposób kontroli jakości nawierzchni.
– „Panowie z Zarządu Drogowego, inspektor nadzoru i kierownik budowy, to wy nie wiecie, że równość asfaltu, czy nie ma wżeru, odbiera się po deszczu? Czy wy nie wiecie, że równość asfaltu, nawierzchni odbiera się w nocy, do światła? Panowie, nie zrobiliście tego. Tam zarzutów jest więcej”.
Wspomniał też o harmonogramie rzeczowym i zmianach wprowadzanych podczas realizacji inwestycji.
– „Był harmonogram rzeczowy, jeżeli ktoś podpisuje harmonogram rzeczowy, wykonawca, nie ma zmiany. Te zmiany, coście tam pisali, przyczyny i to wszystko, żaden aneks, to nie jest to”.
„Zagrożenie życia tych małych dzieci i rodziców jest nadal”
Najmocniejsze słowa padły pod koniec wystąpienia.
– „Na tej ścieżce pieszo-rowerowej zagrożenie życia tych małych dzieci i rodziców jest nadal i moim obowiązkiem było przyjść i powiedzieć o tym, bo ja w piśmie do pana starosty napisałem, czyja krew będzie na czyich rękach”.
Zimoń twierdził, że w tym miejscu miała już wydarzyć się niebezpieczna sytuacja z udziałem dzieci.
– „Niech nikt nie ukrywa, że tam już wypadek był. Pięć dzieci jechało na rowerze, zdążyli uciec… była policja, pani radna mnie przywiozła i tak się stało, że ktoś uciekł. Prawda jest jedna – tam już było nieszczęście”.
Podkreślał, że jego zdaniem problem bezpieczeństwa nadal istnieje.
– „Mówię odpowiedzialnie i pod Bogiem, bo jestem wierzący, nie boję się tego słowa użyć. Ścieżka, mimo wykonania ścieżki pieszo-rowerowej jest niebezpieczna, nadal chodzi się po lewej stronie”.
„Nas w Radiu Dobra Nowina nie interesują zupy dyniowe”
W dalszej części wystąpienia Zimoń zaatakował również aktywność władz powiatu, nawiązując m.in. do promowania lokalnych produktów i wydarzeń.
– „Panowie radni niektórzy, nie wszyscy, trzeba iść do pracy, a nie soczki, nie pierdoły dla dzieci na uroczystościach, zdjęcia i później jakieś tam podziękowania w internecie”.
Na zakończenie powiedział:
– „Nas w „Radiu Dobra Nowina” nie interesują zupy dyniowe, nie interesują nas ping-pongi, interesuje nas jedna prawda”.
Przewodnicząca: „Dziękuję za zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo”
Po zakończeniu wystąpienia Kazimierza Zimonia przewodnicząca Rady Powiatu Marta Chrabąszcz podsumowała je krótko:
– „Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo na ścieżce pieszo-rowerowej, o której tutaj była mowa”.
Na tym jednak sprawa się nie zakończyła.
Misiaszek: „Jeżeli będzie mnie pan oczerniał, to się spotkamy w sądzie”
Do słów Zimonia odniósł się radny Józef Misiaszek. Jego wypowiedź była jednoznaczna.
– „Chcę państwu powiedzieć, że Kazimierz Zimoń nigdy nie był moim przełożonym, Kazimierz Zimoń nie jest moim przełożonym i Kazimierz Zimoń nigdy, ale to nigdy nie będzie moim przełożonym. Nigdy!”
Radny stwierdził, że nie zamierza tłumaczyć się mieszkańcowi z podejmowanych działań.
– „Nie mam żadnego zamiaru ani obowiązku tłumaczyć panu Kazimierzowi czegokolwiek, panie Kazimierzu Zimoń. Nie mam zamiaru i nie będę się tłumaczył”.
Padła również zapowiedź możliwego sporu sądowego.
– „Jeżeli będzie mnie pan oczerniał, mówił nieprawdę, to się spotkamy w sądzie. Obrady sesji są nagrywane, materiały są dostępne, więc sobie nie życzę, żeby pan mnie oczerniał”.
Starosta broni inwestycji
Do sprawy odniósł się również starosta Lesław Wieczorek. Przyznał, że należy docenić zainteresowanie mieszkańców sprawami powiatu, ale nie zgodził się z twierdzeniem, że budowa ścieżki trwała 20 lat.
– „Myślę, że trzeba docenić troskę i zainteresowanie mieszkańców o dobrostan powiatu. Nie mogę się zgodzić z tym twierdzeniem, że budowa trwała 20 lat. Nie, budowa trwała znacznie krócej”.
Według starosty 20 lat dotyczy raczej okresu wcześniejszych zapowiedzi dotyczących inwestycji.
– „Obiecaliśmy, że wybudujemy tę ścieżkę; poprzednicy tego nie zrobili, natomiast długo zapowiadali i to jest te 20 lat, które pan zapewne wskazał”.
Wieczorek podkreślił, że inwestycja była trudna ze względu na istniejącą infrastrukturę.
– „Na pewno tam infrastruktura do budowy ścieżki była bardzo trudna, bo przecież poprzednicy by to wykonali, ale mieli z tym kłopot. Tam jest zasilanie dla miasta Szczucina po drugiej stronie i to jest trudne i kosztowne”.
Starosta nie zgodził się jednak z zasadniczą oceną Zimonia.
– „Ja to zapowiedziałem, że tę ścieżkę wybudujemy i wybudowaliśmy. Pewnie trudności projektowe i błędy zawsze się zdarzają, ale to jest oczywiście subiektywna ocena, bo ja uważam, że to jest sukces, że jest miejsce, gdzie mieszkańcy mogą poruszać się rowerami”.
„Najwyższy wynik w historii powiatu”
Wieczorek zwrócił także uwagę na wynik, jaki uzyskał w poprzednich wyborach samorządowych.
– „Muszę też państwu powiedzieć i podzielić się taką refleksją, że ta moja praca w poprzedniej kadencji chyba była doceniona, ponieważ zdobyłem najwyższy wynik w historii powiatu – to okazuje się, że mieszkańcy ocenili moją pracę pozytywnie”.
Starosta bronił również swojej aktywności związanej z promocją lokalnego rolnictwa i produktów.
– „Rolnictwo jest w trudnej sytuacji, należy rolnikom pomagać; akurat wspomniane warzywo jest niezbyt do tej pory popularne, a teraz zostaje spopularyzowane; jest bardzo smaczne”.
Odnosząc się do zarzutu dotyczącego „zupy dyniowej”, wyjaśnił, że promocja lokalnych produktów jest – jego zdaniem – jednym z zadań samorządu.
– „Myślę, że tu też dodatkowo tę rolę musimy spełniać, od tego mamy instytucje kultury, dziedzictwo kulinarne wpisuje się w ten kalendarz… Będziemy promować różne produkty, które na Powiślu Dąbrowskim można zdobyć, zachęcać, popularyzować”.
Na zakończenie starosta podkreślił:
– „Dopóki będę mógł pracować dla tego pięknego powiatu, będę to czynił”.
Spór pozostaje nierozstrzygnięty
Sesja zakończyła się bez rozstrzygnięcia zasadniczego sporu dotyczącego jakości i bezpieczeństwa ścieżki pieszo-rowerowej w Lubaszu. Kazimierz Zimoń zapowiedział dalszą analizę dokumentacji inwestycji i przedstawienie kolejnych zarzutów. Starosta Lesław Wieczorek uznał natomiast budowę ścieżki za sukces i element poprawiający bezpieczeństwo mieszkańców.
Ostateczna ocena zasadności poszczególnych zarzutów wymagałaby analizy dokumentacji projektowej, kosztorysów, protokołów odbioru oraz stanowiska Zarządu Drogowego i wykonawcy inwestycji.
us
fot. Powiat Dąbrowski

