Dzisiaj:
Piątek, 6 listopada 2026 roku
Feliksa, Leonarda, Trzebowita, Ziemowita

JESIENNA GALA PROFILAKTYKI Z PROF. JĘDRZEJKĄ

6 listopada 2026 | Brak komentarzy

Szkoła Podstawowa nr 2 i Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zorganizowały wspólnie w Dąbrowie Tarnowskiej wspaniałą Jesienną Galę Profilaktyki, której bohater – prof. Mariusz Jędrzejko – przyciągnął do szkoły ogromne rzesze słuchaczy.

Prof. Mariusz Jędrzejko bywa gościem w Dąbrowie Tarnowskiej, tyle że najczęściej zapraszany jest jako prelegent konferencji profilaktycznej organizowanej przez powiat w ramach Dni Profilaktyki Powiatu Dąbrowskiego.

Tym razem jednak Jesienną Galę Profilaktyki zorganizowała Szkoła Podstawowa nr 2, a wydarzenie współfinansowała Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, która tym samym pokazała, że powierzone pieniądze wydaje na bardzo wartościowe przedsięwzięcia profilaktyczne mające na celu dobro dzieci i przeciwdziałanie tak powszechnym obecnie cyberuzależnieniom.

Prof. Mariusz Jędrzejko jest pedagogiem społecznym i specjalnym, socjologiem, diagnostą i terapeutą uzależnień oraz cyberzaburzeń, ekspertem w obszarze profilaktyki społecznej i zachowań ryzykownych oraz wykładowcą akademickim w Instytucie Psychologii WSKZ i autorem wielu publikacji z zakresu nauk społecznych.

Prof. Jędrzejko angażuje się w działania wykraczające poza działalność naukową i dydaktyczną. Jego aktywność skupia się wokół inicjatyw związanych z profilaktyką społeczną, terapią uzależnień oraz wsparciem dzieci, młodzieży i rodzin. Jest dyrektorem naukowym Centrum Profilaktyki Społecznej – jednej z największych polskich platform zajmujących się profilaktyką zachowań ryzykownych i uzależnień oraz kierownikiem Ośrodka Wsparcia dla Dzieci i Dorosłych z Uzależnieniami i Zaburzeniami w Józefowie i przewodniczącym Rady Programowej Fundacji Bonum Humanum.
Istotnym obszarem działalności profesora jest diagnoza i terapia problemów wpływających na funkcjonowanie młodych ludzi, a także relacje rodzinne i społeczne.

Mariusz Jędrzejko zajmuje się: zaburzeniami zachowania, zachowaniami agresywnymi oraz problemami związanymi z niedostosowaniem społecznym; spektrum Autyzmu a także FAS i FASD; trudnościami adaptacyjnymi, problemami w relacjach społecznych, autoagresją oraz zachowaniami suicydalnymi; uzależnieniami i zagrożeniami wynikającymi z używania substancji psychoaktywnych; cyberuzaburzeniami związanymi z nadmiernym korzystaniem z technologii cyfrowych; wyzwaniami współczesnej rodziny, w tym konfliktami małżeńskimi, trudnościami wychowawczymi oraz zaburzonymi relacjami między rodzicami a dziećmi.
Profesor organizuje i prowadzi inicjatywy wspierające rozwój kompetencji rodzicielskich. W ramach tych działań organizuje treningi dla rodziców oraz programy edukacyjne Szkoła Fajnego Taty i Szkoła Fajnej Mamy.

Prof. Mariusz Jędrzejko przybył do Dąbrowy Tarnowskiej na zaproszenie Szkoły Podstawowej nr 2 by poruszyć zagadnienie „Technologii cyfrowych a rozwoju emocjonalnego i społecznego dzieci”.
Spotkanie było doskonałą okazją do poszerzenia wiedzy, wymiany doświadczeń i rozmowy o wyzwaniach, jakie współczesny świat cyfrowy stawia przed dziećmi, rodzicami i wychowawcami. A sama konferencja skierowana była oczywiście nie tylko do rodziców, nauczycieli, pedagogów, psychologów i wychowawców, ale też do każdego, komu bliskie jest dobro, bezpieczeństwo i przyszłość dzieci.

Prelegent zwrócił uwagę zwłaszcza na cyberzaburzenia i cyberuzależnienia (ich mechanizmy i diagnozę) w kontekście modelowania relacji dzieci – nowe technologie cyfrowe.

Mariusz Jędrzejko, mimo tytułów naukowych, setek wykładów, pracy akademickiej i dydaktycznej oraz imponującej liczby publikacji (ponad 200!) pozostał skromny; znosi dystans i burzy mury przy kontakcie bezpośrednim.

Zapomnijcie, że jestem profesorem. Tu, przed wami, jest chłopiec z Galicji, jak wy, który miał do wyboru dwie rzeczy. Dziadek powiedział mi tak: albo będziesz się uczył, albo zostaniesz górnikiem. Zostać górnikiem w tamtych czasach – lata 70. – to było bardzo fajne, bo dostawało się talon na malucha, ale ja widziałem – w przeciwieństwie do moich koleżanek i kolegów – coś innego: że co dwa miesiące na cmentarzu w Piskorzowicach kładziono jakiegoś górnika i po prostu postanowiłem się uczyć – powiedział prof. Jędrzejko.

Prof. Jędrzejko prowadzi jedyny w Polsce ośrodek, w którym leczy dzieci również z cyberzaburzeniami i cyberuzależnieniami.

Okazuje się, że skala cyberzaburzeń i cyberuzależnień u dzieci od najmłodszych lat, a zwłaszcza u młodzieży jest tak duża, że będzie w znaczący sposób wpływać na przyszłe modele społeczne i całokształt społeczeństwa. Profesor wyjaśnił te wpływy holistycznie.

Cyfrowe sieci społeczne, które wy znacie pod pojęciem komunikatorów albo social mediów, naprawdę działają na mózgi dzieci. (…) Nie mamy już jak leczyć dzieci. 630 tys. polskich dzieci znajduje się pod stałą opieką psychiatrów, psychologów, pedagogów specjalnych i terapeutów za publiczne pieniądze. My nie mamy możliwości do terapii, dlatego że przy tej ilości pacjentów pozostaje nam tylko wypisywać leki! Mamy 220 tys polskich dzieci na lekach psychotropowych. Wiecie co to znaczy? To znaczy, że jeśli one dalej będą w takim rytmie, to pytanie brzmi: jak one pójdą do pracy, jak założą rodziny, jak urodzą dzieci i rzecz najważniejsza – jak zarobią na wasze emerytury? Będę państwu mówił o wielokoligacyjnych powiązaniach niezwykłych rzeczy, kiedy w 2007 r. Apple wymyślił sobie smartfona i wrzucił go na rynek, ale nie usłyszycie nawet jednego słowa o tym, że to są złe urządzenia – wyjaśniał prof. Mariusz Jędrzejko.

Choć oczywiście, jak przyznał profesor, urządzenia cyfrowe, ekranowe, które emitują ciągle światło niebieskie, nie są z gruntu złe, ale mają ogromny wpływ na dzieci i młodzież w okresie dorastania i powinny być użytkowane rozsądnie, pod ścisłym nadzorem rodzicielskim, z przerwami i nigdy bezpośrednio przed snem.
Cyberzaburzenia nie biorą się znikąd. Ich podstawą, jak również postępujących patologii społecznych – jest, zdaniem profesora, brak wyraźnych granic, których coraz częściej rodzice nie potrafią postawić swoim dzieciom.

Jeżeli nie przywrócimy dyscypliny w młodym pokoleniu, nie nauczymy ich granic, nie podbudujemy tego wartościami, to to się musi wszystko wcześniej czy później rozlecieć.

To co jest kluczowe dla mózgu rozwijającego się, to jest dostarczenie informacji, a po tej informacji musi być działanie. My za dużo mówimy, za dużo razy dzieci prosimy o coś. Dzieci wracają, próbują wymusić na nas różne zachowania. Przestańcie mówić sto razy. Powiedzcie raz i zróbcie, co powiedzieliście. Powiedzieć i zrobić, obiecać i dotrzymać słowa.

Fundamentem rozwoju dziecka są normy! My nie chcemy zrozumieć, że dzieci muszą się wychowywać w granicach i normach.

Zabieranie religii i etyki i niedawanie w to miejsce niczego, co by to zastąpiło było złe. To nie chodzi o kościół! Wychowanie moralne to jest uczenie: to wolno zrobić, tego nie, to jest złe, to jest dobre, takie postępowanie jest właściwe, a takie nie.

Ponosimy prawną i moralną odpowiedzialność za nasze dzieci. Musimy przywrócić je do norm. Wewnętrznym ogranicznikiem jest moralność człowieka.

Wynika to również z faktu, że dziecko i młody człowiek wciąż się rozwijają oraz z różnic w ukształtowaniu mózgu – chodzi nie o wielkość półkul ani liczbę neuronów, ale liczbę połączeń synaptycznych oraz pojemność pamięci krótkotrwałej na korzyść dorosłych. Profesor tłumaczył to obrazowo:

Wy macie w głowie Ferrari, a one mają Trabanty. Wpuściliśmy Trabanty na autostrady.

Zwłaszcza w fazie dorastania i kształtowania się mózgu podstawą dla dzieci i młodzieży jest zdrowy, długi sen. Wynika to m.in. z różnic w pojemności pamięci krótkotrwałej oraz faktu, że tylko we śnie dane zapisane w pamięci krótkotrwałej trafiają do długotrwałej.

Żeby dzieci umiały, żeby nauka przynosiła efekty, muszą zrobić tylko jedną rzecz. Muszą się przespać! Wasze dzieci będą wszystko umiały, a moja ojczyzna Polska będzie miała noblistów, jeśli dzieci będą spały w śnie głębokim min. 6 godzin. Jak nie będą spały, to nasza praca jest nic nie warta – tłumaczył Jędrzejko.

Najważniejszy w życiu waszego dziecka jest sen. W ósmej klasie musi spać 8 godzin. Jak ma 17 – 18 lat musi spać 8 – 9 godzin. Co się dzieje we śnie? Zapamiętuje, uspokaja mózg; człowiek rośnie tylko, kiedy śpi. Sen jest kluczowy.

Co to oznacza w praktyce? Dzieci, które nie skończyły 12 r. ż. mają odejść od wszystkich ekranów o godz. 20, a te, które nie skończyły 18 r. ż. – o 21.30. Dzieci, które nie mają 13 r. ż. powinny mieć dwa dni – nazwijmy to – cyfrowego detoksu czy też ciszy cyfrowej (min. 30 godzin). Ograniczamy też dostęp do telewizora i komputera. Starsze dzieci (te, które chodzą spać o 21.30) powinny mieć jeden dzień ciszy cyfrowej. Ponadto komórka nie powinna być w pokoju, kiedy dziecko śpi. Jeżeli się uczy – telefon powinien mieć włączony tryb samolotowy, zaś ekran komputera – jeżeli dziecko z niego nie korzysta do nauki – powinien być całkowicie wyłączony, gdyż nawet nieużywany emituje niebieskie światło.
Najmłodsze dzieci zaś powinny mieć bardzo ograniczany dostęp nawet do telewizora, a te do 3 r. ż. nie mogą oglądać go wcale (tym bardziej ekranów komórek czy tabletów. W grę nie wchodzą nawet bajki, które powinny być wyłącznie czytane przez rodziców). Dzieci w wieku 4 – 6 lat mogą oglądać filmy adekwatne do swojego rozwoju, maksymalnie przez 20 minut dziennie. Starsze – w wieku 7 – 10 lat mogą mieć dostęp do wszystkich ekranów maksymalnie 60 minut dziennie, pod warunkiem dwóch dni całkowitej ciszy cyfrowej. Starsze dzieci w wieku 15 – 17 lat mogą już używać smartfona maksymalnie przez 180 minut, z zachowaniem jednego dnia cyfrowego detoksu.
Ale – uwaga! – dzieci z jakimikolwiek zaburzeniami sieci neuronalnej, neuroatypowe, z zaburzeniami, psychotyczne powinny mieć o połowę skrócony czas dostępu do tych urządzeń, gdyż ich mózgi nie tolerują takiego pobudzenia i przebodźcowania.

Mózg dziecka dużo wolniej przyswaja te ogromne ilości informacji i potrzebuje wyciszenia.

To nie są złe urządzenia; chodzi o to, że ich mózgi są nierozwinięte. Nie są złe, ale trzeba je wprowadzać do mózgu dopiero wtedy, kiedy te mózgi są na to gotowe.

My już wiemy, jak funkcjonuje mózg obciążony urządzeniami i cyfrowymi sieciami społecznymi, które modelują zachowanie człowieka.

To są urządzenia, które, nie pytając nikogo z nas, cały czas emitują światło niebieskie. Dwie godziny korzystania z ekranu, który emituje światło niebieskie, podnosi poziom dopaminy w mózgu tak samo, jakby dziecko wciągnęło ścieżkę kokainy, dlatego mówimy – cyfrowa kokaina. Czy one będą się chciały uczyć, będą chciały posprzątać pokój? Mózgi uczą się przyjemności. Przyjemność nie jest przyjacielem człowieka, bo zabija kreatywne działanie. Potrzebujemy jej, ale to, co dostały nasze dzieci, to jest nadmiar.

Małe dzieci nie odróżniają dobra od zła. Odróżniają tylko, co jest przyjemne, a co jest nieprzyjemne. Pobudziliśmy układ dopaminogenny i oni nie będą widzieć normalnego świata – oni widzą tylko świat przyjemności. Powinny być również zachowane limity kontaktu z ekranami w stosunku do całości aktywności dobowej dziecka – kontakt z ekranami nie powinien przekraczać 30% tej aktywności. My dzisiaj widzimy, że jeśli kontakty z ekranami na dziecko przekraczają 1/3 jego aktywności od 7 rano do 20 czy 22 jak idzie spać, to wtedy zaczynają się problemy.

Immersja cyfrowa (wchłonięcie cyfrowe) u dzieci odbywa się szybciej, dlatego że mają słabsze połączenia neuronalne i mają dużo większą ilość dopaminy, czyli nagle ich mózgi mówią tak: ten stan nadprzyjemności jest stanem naturalnym.

Cyberzaburzenie to nie jest uzależnienie; to jest silne zaburzenie związane z nadprodukcją dopaminy i serotoniny, z którego dziecko może spokojnie wyjść, ale żeby wyjść potrzebuje 3 – 4 dni bez technologii cyfrowej cały dom.

Profesor wprowadził tę zasadę w swoim domu. W piątek o 15 cała rodzina odkłada telefony na półkę i odbiera je w niedzielę o 20. Przyzwyczajenie do takiego stanu rzeczy trwało 3 tygodnie, ale przyniosło wymierne efekty.

Wszyscy się tego nauczyliśmy. Zobaczycie, jak szybko odbudujemy konstrukcję społeczną rodziny, wdrażając te zasady.

Cyfrowemu detoksowi (ciszy cyfrowej) i profilaktyce cyberzaburzeń nie sprzyjają wszechobecne nowe technologie i wprowadzenie do szkół multifunkcyjnych ekranów emitujących niebieskie światło. Sama technologia oczywiście nie jest zła, ale bardzo trudno zachować balans sprzyjający rozwojowi dzieci, zwłaszcza gdy program szkolny przewiduje ciągłe użytkowanie multimedialnych tablic.

Dostarczając urządzenia cyfrowe do szkół chcieliśmy zwiększyć aktywność edukacyjną; osiągnęliśmy wynik absolutnie odwrotny.

Profesor przekazał również wiele użytecznych wskazówek nauczycielom i wychowawcom.
Żeby pobudzić u uczniów kreatywne myślenie i lepsze możliwości percepcyjne oraz skuteczniejszą naukę należy pierwsze 10 minut lekcji przeprowadzić, o ile to możliwe, przy wyłączonym ekranie tablicy multimedialnej. Załączyć go na 20 minut w środku i ponownie wyłączyć na 10 – 15 końcowych minut lekcji.

Jak mają cały czas włączony ekran, to „fotografują rzeczywistość”, a to zabija kreatywność mózgową.

Komórki jednak generują nie tylko niebieskie światło (jak inne urządzenia ekranowe), ale także bez przerwy łączą się z bazą wykonując „uderzenia”, których wpływ na zdrowie człowieka jest coraz lepiej przebadany. Profesor dowodził, że telefon komórkowy ma być oddalony o co najmniej 40 – 50 cm od narządów rodnych dziewczynki i chłopca. Ten wpływ został już zbadany i przynosi fatalne skutki.

Jeżeli tego nie zrobimy, to nasze dzieci będą żyły krócej. My skracamy życie naszych dzieci. Zaburzamy ich przyszłość i szanse na rozwój.

Rodzice powinni sprawować bezwzględną kontrolę nie tylko nad czasem spędzanym przez dzieci przed ekranami (zwłaszcza telefonów komórkowych), ale przede wszystkim nad oglądanymi przez nie treściami; w tym celu profesor postuluje zainstalowanie na komórkach dzieci dobrych programów kontroli rodzicielskiej.

Wszystko, co oglądały nasze dzieci – pilnowaliśmy tego – było dostosowane do ich rozwoju. My mamy moralne prawo i obowiązek wiedzieć, gdzie „giną” [immersja cyfrowa – red.] nasze dzieci. Jak tego nie wiemy, później możemy tylko załamywać ręce.

Profesor radzi, że bardzo dobrą praktyką jest wspólne, rodzinne spożywanie posiłków przy stole; bez komórek i telewizora.

Przy stole konstytuujemy rodzinę. Nasze dzieci patrzą na nas. My modelujemy zachowanie dzieci – nikt inny!

Podobnie jest ze zwyczajną i z pozoru nic nieznaczącą czynnością: jazdą samochodem, której nie doceniamy, a odgrywa w rozwoju dzieci równie ważną rolę, co wspólne posiłki.

Wyłączamy telefony podczas jazdy samochodem, bo jazda samochodem odgrywa ogromną rolę w społecznej konstytucji człowieka. Nie mają patrzeć na ekrany, tylko na świat społeczny człowieka, bo on jest podstawowy do tego, żebyśmy sobie dali radę w społeczeństwie.

Oprócz wspólnego stołu – konstytuującego i scalającego rodzinę – dla rozwoju dzieci niezwykle istotne jest przebywanie na świeżym powietrzu – może to być spacer, sport czy zwykły relaks poza domem. Dziecko powinno przebywać na świeżym powietrzu codziennie min. 30 – 40 minut. Wpłynie to na dotlenienie, lepszy sen i owocniejszą naukę.

Jeżeli człowiek patrzy na naturalną zieleń 30 – 40 minut i nie zagląda do ekranów, to poziom jego kortyzolu, hormonu odpowiadającego za napięcie i stres, obniża się o 50%.

Skoro tak ważne dla prawidłowego rozwoju dziecka są wspólnie spożywane posiłki przy jednym stole, to równie istotne jest to, co na stole. Dziecko w okresie rozwojowym powinno spożywać prostą, nieprzetworzoną żywność, najprostsze białka, proste węglowodany w całych owocach zamiast soków, warzywa – zwłaszcza te korzeniowe – ale i magnez w gorzkiej czekoladzie i orzechach oraz tłuste jogurty, śmietanę, mleko.

Śniadania, które się składają z prostych form białka. Nie kiełbasa z Biedronki ani szynka z Lidla – twarożek, ryż na mleku. Rozwój mózgu potrzebuje białka prostego. Mózg się rozwija i buduje z prostych form białka. Szklanka kakao albo pasek gorzkiej czekolady powyżej 70% kakao. Dostanie dużo białka, dużo tlenu, bo powinno spać przy uchylonym oknie. Magnez odpowiada za procesy pamięciowe. Garść orzechów włoskich lub laskowych (włoskie są lepsze) do szkoły i proste formy węglowodanów – gruszka, jabłko, banan, a nie soki Tarczyna – przekształcone, wygotowane, spasteryzowane. Mleko, śmietana, jogurt, może być skyr, z dużą ilością tłuszczu. Nie słuchajcie tego obłędu, że wszystko ma być jałowe. Jak wszystko jest jałowe, to i mózg jest jałowy. Codziennie dać coś, co rośnie w ziemi – rzodkiewka, szczypiorek, brokuł, bo wyciąga z ziemi witaminę B12. Witaminy B12 nie ma nigdzie indziej, jak tylko w środku ziemi. B12 odpowiada za obwodowy układ nerwowy i B6 odpowiada za centralny układ nerwowy.

Jak istotne dla wzrostu biologicznego jest zdrowe jedzenie, tak dla mózgu nie do przecenienia jest czytanie, które rozwija wyobraźnię, kreatywność, inteligencję. Chociaż sam profesor, podkreślał to kilkukrotnie, nie jest zainteresowany polityką, to jednoznacznie potępia reformy edukacyjne odrzucające lub okrajające lektury i likwidujące zadania domowe.

Dzieci niech nie patrzą na to, co mówi pani Nowacka, że nie mają się uczyć. Mają czytać w domu min. 30 minut dziennie, bo mają rozwijać swoją część kreatywną mózgu. Jak nie będą tego robiły, to będziemy mieli tępe społeczeństwo, bo mamy tępych ludzi, którzy zajmują się tą problematyką. To jest nieakceptowalne. My mamy mieć mądre dzieci, a nie głupie. One mają mieć obrazy cyfrowe, ale wiecie, jako co? Jako wtórne do czytania, uzupełniające. (…) Moi studenci na moim kochanym wydziale psychologii WSKZ we Wrocławiu piszą u mnie prace magisterskie długopisami.

Mózg ma się rozwijać na podstawie czytania. Świat technologii cyfrowej nie może zabijać tego, co służy rozwojowi człowieka.

Jak się uczysz, to jak najmniej ekranów. Moi studenci, którzy się uczą przede wszystkim z książek, ze skryptów, które im dajemy – a ekran im tylko towarzyszy – uzyskują nieporównywalnie wyższe wyniki od tych studentów, którzy opierają swoją edukację o wszystko z ekranu. Dlaczego? Bo kreatywnie tworzą te rzeczy.

Urządzenia ekranowe będą rozwijały nasze dzieci, ale tylko pod jednym warunkiem, jak będą towarzyszyły pracy tej części mózgu, czyli czytaniu. Ja to widzę po swoich studentach. Myśmy to niestety odwrócili. Dzieci dzisiaj są za często bodźcowane.

us


Skomentuj (komentując akceptujesz regulamin)

e-Kurier Dąbrowski - niezależny portal internetowy
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.