Dzisiaj:
Środa, 4 lutego 2026 roku
Andrzej, Gilbert, Jan, Joanna, Józef, Mariusz, Weronika, Witosława

DĄBROWSKI ODDZIAŁ GINEKOLOGICZNO – POŁOŻNICZY- ROZMOWY OSTATNIEJ SZANSY?

18 grudnia 2025 | komentarzy 5

Zamiast szumnie zapowiadanego sukcesu w rozmowach z prestiżowym podmiotem medycznym będą rozmowy – być może – ostatniej szansy z samorządowcami z ościennych powiatów i gmin w sprawie dofinansowania funkcjonowania dąbrowskiej ginekologii i położnictwa, z których korzysta połowa pacjentek spoza Dąbrowy, a nawet spoza powiatu i Powiśla.

W świetle fake newsów i dezinformacji, która narosła wokół dąbrowskiego oddziału ginekologiczno-położniczego władze powiatu dąbrowskiego i dyrekcja ZOZ-u w Dąbrowie Tarnowskiej zorganizowały konferencję prasową, by wyprostować nieprawdziwe doniesienia i poinformować o realnym stanie rzeczy.

Dyrekcja powiatowego szpitala w Dąbrowie Tarnowskiej prowadziła rozmowy w tej sprawie łącznie z trzema podmiotami medycznymi. Wydaje się jednak, że mimo szerokich ustępstw ze strony dąbrowskiego szpitala i pomocy ze strony władz starostwa (które to wsparcie potwierdził na konferencji dyrektor, Łukasz Węgrzyn), żadnemu z podmiotów medycznych, m.in. z powodów ekonomicznych, nie będzie się opłacać poprowadzić dąbrowskiego oddziału.

Wszyscy zgromadzeni na konferencji prasowej wyrazili zaś zaniepokojenie, że przedwczesne ujawnienie nazwy prestiżowego krakowskiego podmiotu medycznego, który mógłby poprowadzić oddział ginekologiczno – położniczy, mogło zaważyć na niepowodzeniu rozmów.
Wszystkie poważne podmioty dbają szczególnie o tajemnicę handlową i nie życzą sobie rozstrzygania wyników ewentualnych rozmów jeszcze przed ich finałem oraz ujawniania nazwy w formie informacji publicznej.
Sprawdza się powiedzenie, że pieniądze lubią ciszę, a szczegóły rozmów biznesowych powinny zostać w zaciszu gabinetów.

– Na poniedziałek zaprosiłem kilkunastu samorządowców z ościennych powiatów, z naszego powiatu, z ościennych gmin, ponieważ wewnętrzna statystyka jest następująca. 50% naszych mieszkanek wyjeżdża, aby urodzić dziecko poza powiat, natomiast 50% przyjeżdża do oddziału Centrum Zdrowia Tuchów. Stąd mamy wiedzę, mamy analizę, skąd te pacjentki przyjeżdżają, dlatego poprosiłem panów starostów, wójtów, burmistrzów, żeby zapoznać ich z trudną sytuacją i ewentualne rozważenie możliwości wsparcia, gdyby taka ewentualność powstała. Chcę też podkreślić, że powiat dąbrowski należy do Związku Powiatów i Konwent Województwa Małopolskiego, który odbywa się cyklicznie, na którym wielokrotnie i od kilku lat podnosiliśmy kwestię niewłaściwej wyceny świadczeń medycznych, dlatego ślemy prośby, monity, zapytania do Ministerstwa, do Funduszu, że takie oddziały w szpitalach powiatowych są w trudnej sytuacji i generują ogromne straty. Rozmawiam ze starostami, którzy mają w swoich strukturach szpitale powiatowe – naprawdę są w bardzo trudnej sytuacji i nie wyobrażam sobie, żeby doprowadzić do takiej sytuacji, żeby szpital znalazł się na krawędzi finansowej. Analitycy rynku medycznego podkreślają, że może być taka sytuacja, że będą zamykane całe szpitale, nie tylko oddziały ginekologiczne. To jest wiedza powszechna, że braki w funduszu to wiele miliardów złotych. Nie są na bieżąco płacone kontrakty, o płaceniu za nadwykonania w ogóle nie ma mowy. To generuje dodatkowe koszty. Mały powiat, jakim jest powiat dąbrowski, nie posiada środków, żeby finansować świadczenia medyczne. My tutaj nie możemy zamienić się rolą, która należy do państwa, do ministerstwa, do Narodowego Funduszu Zdrowia – tłumaczył starosta, Lesław Wieczorek.

Teraz ościenne samorządy powinny podejść do poniedziałkowych rozmów ze świadomością, że to również od ich zgód co do współfinansowania dąbrowskiego oddziału będzie prawdopodobnie zależeć los ginekologi i położnictwa w Dąbrowie Tarnowskiej. A nikt nie mówi, że będzie to proste zadanie, gdyż deficyt tego oddziału (przy wciąż malejącej liczbie porodów) – i co za tym idzie – wysokość dopłaty może sięgać kilku milionów złotych. Nie wiadomo więc, czy samorządowcy będą chcieli i mogli zadeklarować taką pomoc i się z niej wywiązać.

– Po zamknięciu oddziałów ginekologicznych w Busku Zdroju i Staszowie razem z kierownictwem Centrum Zdrowia Tuchów podejmowaliśmy działania w celu przedstawienia ofert tutejszego szpitala, w celu przekazania i zachęcenia pań z tamtych stron do oddziału Centrum Zdrowia Tuchów w Dąbrowie. Efekt był. Znaczna część z tamtych stron rodzi w naszym szpitalu, ale w związku z ogólnym spadkiem urodzeń ta ilość na dzień dzisiejszy jest niewystarczająca. Tak że podejmowaliśmy wszelakiego typu działania, żeby przedstawić ofertę. Wprawdzie to nie nasz podmiot, ale działa w naszym środowisku. Jesteśmy żywo zainteresowani, żeby działał, ale na dzień dzisiejszy jest to ilość niewystarczająca – mówił wicestarosta, Krzysztof Bryk.

Starosta odniósł się do ostatnich zarzutów wobec niego ze strony osób publicznych (posła i radnego rady miejskiej w Dąbrowie) wyrażonych w ich mediach społecznościowych, że „zaniechał działań” w sprawie porodówki i powinno mu być wstyd.

– Ja ze swej strony jestem mocno zaskoczony, że osoby zaufania publicznego decydują się na szafowanie emocjami, podawanie nie do końca prawdy. Nie wiem, czym się kierują. Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Ale to jest absolutna nieprawda. Centrum Zdrowia Tuchów w ubiegłym roku zwrócił się do rady powiatu o nową umowę i kontynuację tej działalności i rada powiatu wyraziła zgodę. Tak że myśmy swoje wykonali i trwaliśmy w przekonaniu, że ta działalność będzie kontynuowana – mówił starosta, Lesław Wieczorek – Do prowadzenia rozmów był desygnowany pan dyrektor. Ja prosiłem o pewien spokój, o nierelacjonowanie niemal na żywo tych rozmów, ponieważ spółki mają prawo do tajemnicy handlowej, na którą się powoływały. Nawet nie życzyły sobie spotkania w szerszym gronie, czy z Zarządem Powiatu, bo takiej potrzeby z ich strony nie było. Taką miałem informację od pana dyrektora, prowadził rozmowy, wymieniał się możliwościami, jakimi dysponuje zarówno przyszły wykonawca świadczeń, jak i co my możemy zaoferować. Natomiast niestety pewnie ta sytuacja demograficzna i finansowa i w NFZ, i możliwości kontraktowania, i niedoszacowania wielkości kontraktów, na pewno mają znaczenie. Proszę sobie wyobrazić, czy samorządy, czy starostowie, czy Zarządy Powiatów, czy pan starosta [wicestarosta – red.], czy my – jak rozmawiam z samorządowcami – czy oni chcą zrobić swoim mieszkańcom na złość? Oni robią wszystko, żeby utrzymać, ale w pewnym momencie stają przed ścianą. Nie mają z czego to finansować. Ja kiedyś rozmawiałem z pielęgniarkami tego szpitala, które pamiętają sytuację trudną sprzed lat i też proszą: „chcielibyśmy, żeby ten szpital się utrzymał, żeby był właściwie finansowany, żeby dobrze funkcjonował”, i myślę, że dyrekcja czyni takie starania. Pewnie prognozy co do wielkości finansowania, gdybyśmy się podjęli takiej działalności, są to wielomilionowe koszty. Czy nas na nie stać? Zostawiam pytanie bez odpowiedzi.

Stąd, by wyjaśnić wszelkie wątpliwości i rozwiać spekulacje oraz udzielić rzetelnych wyjaśnień opinii publicznej, która ma prawo do informacji i powinna być informowana, władze samorządu i dyrekcja ZOZ w Dąbrowie Tarnowskiej zorganizowali wspólną konferencję prasową poświęconą wyjaśnieniu sytuacji oddziału ginekologiczno -położniczego.

– Prowadziliśmy rozmowy z trzema podmiotami. Co do kosztów, nie dysponujemy takimi danymi, bo my tylko wynajmuje powierzchnię. Natomiast koszt funkcjonowania takiego oddziału – tak szacujemy – tak podpytując dyrektorów placówek, gdzie takie oddziały funkcjonują, waha się w granicach 12 mln zł rocznie; natomiast przychody z Narodowego Funduszu Zdrowia to jest ok. 7 mln zł. To tak mówię taki przykład z jednego ze szpitali powiatowych. Więc jak widać te przychody w Narodowego Funduszu Zdrowia są bardzo niskie. Z danych statystycznych za 2024 r. ze szpitali powiatowych wynika, że szpitale te wygenerowały  prawie 90 mln zł wynik ujemny i żaden oddział w Małopolsce nie był z wynikiem dodatnim – mówił dyrektor ZOZ, Łukasz Węgrzyn – Wynik naszych rozmów nie jest jeszcze przesądzony, bo tak jak pan starosta powiedział, że w poniedziałek jest jeszcze spotkanie z przedstawicielami władz samorządów okolicznych, więc być może te podmioty – taką mamy nadzieję – będą w stanie współfinansować, bo ta „turystyka porodowa” funkcjonuje. Obserwuje się już od wielu lat i kobiety rodzą tam, gdzie chodzą do lekarza, do którego mają zaufanie, więc jeżeli obdarzają zaufaniem lekarzy z Dąbrowy Tarnowskiej, to liczymy na to, że może się to uda zrobić. Warunkiem koniecznym jest też ogłoszenie konkursu na świadczenie usług przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Uczciwie trzeba sobie powiedzieć tak: „tort” do podziału jest jeden. U kogoś będzie się rodziło więcej, u kogoś mniej. Więcej dzieci niestety nie ma. Dzisiaj oddziały ginekologiczno – położnicze, ale tutaj szerzej powinno się na to popatrzeć, jak wygląda demografia w Polsce. Niektórzy budują przedszkola, żłobki – to jest świetna inicjatywa, tylko pytanie, czy ktoś będzie miał do nich chodzić? Prosty przykład oddziału dziecięcego w naszym szpitalu. W nowym szpitalu w Tarnowie został zamknięty oddział dziecięcy. Rozmawiałem z panią dr Radziszewską; zastanawialiśmy się, co to będzie, bo tych dzieci z tego regionu nagle u nas może być bardzo dużo, czy sobie poradzimy. Okazuje się, ze nie ma tych dzieci; pół oddziału stoi puste. Tych dzieci jest coraz mniej. I to jest duży problem. Dzisiaj się spotykamy i mówimy o oddziale, że ktoś nie chce go prowadzić, natomiast ja już wiem, że za kilka lat będą spotkania dotyczące szkół podstawowych, liceów itd. – wyjaśniał dyrektor ZOZ, Łukasz Węgrzyn.

– Dochodzą takie informacje do mnie, skąd się one biorą, nie wiem. Ja nawet nie mam mediów społecznościowych. Na pewno nie wychodzą od dyrekcji naszego szpitala. Była fałszywa informacja, że podpisaliśmy umowę. My spotykaliśmy się, rozmawialiśmy, zapraszaliśmy tutaj do szpitala, a żadnych takich z naszej strony informacji nie było – dementował dyrektor szpitala, odnosząc się do niedawnych rewelacji, że rozmowy ze spółkami zakończyły się sukcesem i dąbrowski oddział poprowadzi prestiżowy krakowski szpital.

Podczas konferencji prasowej starosta nie krył rozgoryczenia wypowiedzią posła w mediach społecznościowych, w której parlamentarzysta zarzucił mu bierność w obliczu likwidacji dąbrowskiej porodówki i zasugerował, że to wstyd dla włodarza powiatu. Lesław Wieczorek odciął się od tego mówiąc otwarcie: „a mnie jest wstyd, że ktoś kłamie!”

-Ja bym prosił pana dyrektora o odniesienie się do zaistniałem sytuacji, bo sprawa spotkania dotyczyła mnie i tam padły konkretne stwierdzenia, że coś ustaliliście, że ktoś coś zrobił, a ktoś czegoś nie zrobił i komuś jest bardzo wstyd. Komuś jest wstyd, a mnie jest wstyd, że ktoś kłamie! Więc proszę to wyjaśnić. Czy takie spotkanie się odbyło, czy pan się podzielił szczegółowymi informacjami, czy starosta wykazał absolutna bierność w całej sytuacji, kiedy wskazuje, że mieliśmy uchwałę rady o działalności oddziału na kolejne dziesięć lat i w przestrzeni do chyba września funkcjonowało przekonanie, że nic z oddziałem się nie zmienia – dowodził starosta.

-Docierały do mnie oferty pomocy ze strony pana starosty, odnośnie tego remontu, finansowania i współfinansowania, ewentualnie innych niezbędnych rzeczy w ramach swoich kompetencji. Natomiast fake newsami są te informacje, które wprowadzają mieszkańców w błąd, że starostwo szeroko pojęte, czy dyrekcja nie robi nic, a była szansa utrzymać ten oddział – wyjaśnił dyrektor ZOZ, Łukasz Węgrzyn.

Oprócz wspierania dyrekcji ZOZ – u w staraniach utrzymania w szpitalu porodówki starosta dąbrowski zwrócił się do wszystkich parlamentarzystów okręgu 15 z prośbą o natychmiastową interwencję w NFZ. Teraz posłowie, którym na sercu leży los dąbrowskiego oddziału, będą mogli tego dowieść wywierając nacisk na NFZ.

-Ja kieruję się taką dewizą, że należy mniej mówić, a więcej robić, ale chcę poinformować, że zwróciłem się do wszystkich parlamentarzystów regionu 15 z prośbą o natychmiastową i skuteczną interwencję dotyczącą funkcjonowania Narodowego Funduszu Zdrowia, czyli właściwej wyceny świadczeń, regulacji bieżącej, żeby szpitale mogły funkcjonować i szereg postulatów, które mogłyby poprawić funkcjonowanie naszych szpitali – dopowiedział starosta dąbrowski, Lesław Wieczorek.

Dyrektor dąbrowskiego ZOZ – u na podstawie zestawienia pięciuset placówek medycznych wyjaśnił dokładnie, na czym polegają problemy szpitali (nie tylko porodówek) z NFZ i z czym muszą się te podmioty borykać:

-Wyniki finansowe na trzeci kwartał 2025 r. mówią o tym, że tylko 70 z nich ma wynik dodatni, a ponad 400 ma wynik ujemny i te niezapłacone świadczenia, to są grube miliardy. I my tak naprawdę działamy w oparciu o system ryczałtu sieciowego, jeżeli chodzi o szpital. Co miesiąc dostajemy 1/12 i tymi środkami musimy dysponować. A ten ryczałt polega na tym, że jeżeli się przekroczy kwotę 100 %, to ponosi się koszty, czyli to jest to, co się w telewizji słyszy, że szpitale nie będą przyjmować pacjentów, przekładać zabiegi na następny rok. My tego nie robimy, ale za zeszły rok mieliśmy 106 %, czyli ok. kilku milionów zł wydaliśmy na świadczenia i nie otrzymaliśmy za to zapłaty, ale jeżeli zrobimy mniej – przykładowo 80%, to już nam zabierają te pieniądze. Tak wygląda ryczałt po polsku. Jeśli zrobisz więcej, to ci nie damy, a jeśli zrobisz mniej, to ci zabierzemy. A my kredytujemy Narodowy Fundusz Zdrowia. Kredytujemy, mamy ledwo co drugi kwartał zapłacony za świadczenia nielimitowane. Trzeci, czwarty kwartał mówi się, że będą płacone może w kwietniu, maju następnego roku. W skali kraju to są setki milionów zł. Nasz szpital jest na szczęście w tej siedemdziesiątce, która ma dodatki wynik finansowy i mamy płynność i mamy tę możliwość, że w trudnej sytuacji, jeżeli miesiącami Fundusz zalega miliony, my jesteśmy w stanie zabezpieczyć pracowników, ale nawet tutaj szpitale okoliczne słyszę, że z dużym miesięcznym opóźnieniem płacą. Tak to niestety wygląda. Jeśli się nie zmieni podejście płatnika – jedynego niestety, nie wiem też dlaczego, ale jedynego płatnika – to będzie nie lepiej, a tylko gorzej. Dosypywanie miliardów co roku nic nie zmieni, skoro jest dziura w „wiadrze” – wyjaśniał Łukasz Węgrzyn.

Łukasz Węgrzyn przekonywał, że w rozmowach z Centrum Zdrowia Tuchów szedł na wszelkie ustępstwa (łącznie z deklaracją sfinansowania remontów oddziału przez starostwo), byle tylko CZT zdecydował się dalej prowadzić ginekologię i porodówkę.

-Szpital w swojej strukturze posiada osiem oddziałów, natomiast też wynajmuje pomieszczenia – to jest np. oddział ginekologiczno – położniczy […]. Minęło 10 lat, odkąd Centrum Zdrowia Tuchów prowadzi taką działalność u nas. (…) Nie doszło do podpisania umowy na usługi medyczne. Szpital zaproponował Centrum Zdrowia Tuchów po kosztach prowadzenie, świadczenie tej usługi, czyli bez żadnego zarobku dla nas. Jednak Centrum Zdrowia Tuchów w związku z sytuacją demograficzną i ekonomiczną zdecydowało, że takiej umowy nie podpisze, dlatego też umowa główna czynszu dzierżawnego kończy się z dniem 31 stycznia 2026 r. 11 grudnia zostaliśmy poinformowani ustnie na spotkaniu w naszym szpitalu przez członków Zarządu [CZT – red.], że będą przyjmować tylko pacjentki do końca grudnia 2025 r. Następnego dnia w piątek, po uzyskaniu informacji, wysłaliśmy pismo do Narodowego Funduszu Zdrowia z zapytaniem o możliwość ogłoszenia konkursu na świadczenia medyczne w tym zakresie dla naszego powiatu. Takiej odpowiedzi jeszcze nie mamy. Dwa, trzy miesiące wcześniej docierały do nas informacje o tym, że być może Centrum Zdrowia Tuchów nie przedłuży tej umowy, nie podpisze, że będzie chciał się wycofać, więc podjęliśmy działania zmierzające do tego, żeby znaleźć nowy podmiot, który specjalizuje się w udzielaniu świadczeń medycznych dotyczących ginekologii i położnictwa. Prowadziliśmy rozmowy, spotkania, odbyły się nawet tutaj w szpitalu wizytacje zainteresowanych stron, jednak po zbadaniu aspektów ekonomicznych, po sprawdzeniu danych statystycznych, te podmioty nie podjęły się otwarcia oddziału u nas. Ponowne rozmowy odbyły się z Centrum Zdrowia Tuchów. Zaproponowaliśmy obniżenie czynszu do przysłowiowej złotówki. Wspólnie ze starostwem powiatowym i tutaj w dyrekcji szpitala zaproponowaliśmy też podmiotom, że jesteśmy w stanie przeprowadzić niezbędne inwestycje konieczne jeżeli by były, czyli wyremontować oddział, uruchomić salę cięć cesarskich na trakcie porodowym, ale niestety mimo naszych starań podmiot nie chciał współpracować. Na tę decyzję Centrum Zdrowia Tuchów nie mieliśmy żadnego i nie mamy żadnego wpływu. To chciałbym, żeby to jednoznacznie zabrzmiało. My nie prowadzimy i nie mamy oddziału ginekologicznego w naszych strukturach, więc nie mamy wpływu; nie mamy narzędzi, żeby kogoś zmusić do prowadzenia oddziału – wyjaśniał dyrektor dąbrowskiego szpitala.

Szpital jako taki i personel medyczny jest zainteresowany kontynuowaniem tej działalności. W tej chwili podmiot, który zrezygnował tłumaczy to ekonomią, że spada ilość porodów, przez co jest nieekonomiczne prowadzenie tego oddziału i to jest ich tłumaczenie. Ta ilość faktycznie spada, bo z tego, co wiem, w tej chwili oscyluje to poniżej 400 porodów; takie są perspektywy, że to będzie mniej niż 400 w kolejnych latach. Żeby oddział dobrze funkcjonował, to powinno być co najmniej 500 – 600 porodów na danym oddziale. Były próby wcześniejsze, żeby ściągnąć pacjentki spoza terenu i zwiększyć ilość przez prestiż oddziału; przez to, że Centrum Zdrowia Tuchów prowadziło tę działalność w Tuchowie i miało dobrą markę i wtedy przejęło prowadzenie tego oddziału tutaj w Dąbrowie Tarnowskiej i ten oddział na początku faktycznie funkcjonował dobrze, ale z biegiem czasu spadała ilość porodów i to stało się nieekonomiczne. Tak samo z tego, co wiem z informacji ministerialnych uważa się, ze oddziały, które mają poniżej 400 porodów rocznie nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa i matce i dziecku, ponieważ traci taki oddział doświadczenie, ponieważ położna np. przez tydzień może nie widzieć porodu, bo nie będzie żadnego porodu i przyjdzie na dyżur i ona już wypadnie z doświadczenia. Zaniknie tzw. „pamięć mięśniowa” czyli te nawyki, które są związane z prowadzeniem porodu i ten poród stanie się niebezpieczny. Dlatego, żeby oddział prawidłowo funkcjonował powinno być tych porodów dużo, żeby ten personel nie tracił z biegiem czasu doświadczenia, które ulega zanikowi. Próbujemy utrzymać w jakiś sposób ten oddział. Prowadziliśmy rozmowy z firmami, które prowadzą tego typu działalność i mają dobrą renomę w województwie i w kraju i – uważaliśmy – że byłyby w stanie poprowadzić taki oddział i ściągnąć pacjentki w ten sposób przez swoją markę do tutejszego szpitala spoza terenu. Na tę chwilę nie mamy pełnej informacji, czy ktoś się zdecyduje, czy nie prowadzić taki oddział w Dąbrowie. Z tego, co wiem, to zagrożone zamknięciem jest wiele oddziałów zarówno w Małopolsce, jak i na Podkarpaciu. Kilka oddziałów ma być zamkniętych w najbliższym czasie. I jeżeli chodzi o bezpieczeństwo matki i dziecka w perspektywie odległości, w tej chwili odległość z Dąbrowy czy z jakiegokolwiek miejsca w powiecie dąbrowskim do Tarnowa, gdzie funkcjonuje oddział ginekologiczno – położniczy nie jest na tyle odległa, żeby to powodowało jakieś stany zagrożenia. Muszę przypomnieć, że mieliśmy już taką sytuację, jeżeli chodzi o Pogotowie Ratunkowe. Pierwsza była sprawa, że nie było lekarza w karetce; zostali ratownicy i to też wtedy był wielki przełom i nic się nie stało takiego, i funkcjonuje to prawidłowo. Potem zespoły ratownicze zostały zmniejszone z trzech osób, do dwóch osób i dalej to nie zagroziło bezpieczeństwu pacjenta. W tej chwili pacjenci z zawałami na przykład są wożeni bezpośrednio do oddziałów kardiologii inwazyjnej. Te najbliższe to jest Tarnów, Mielec. I ci pacjenci przeżywają, a nawet są lepiej zaopatrzeni, bo to są jednostki wysoko wyspecjalizowane, niż szpital powiatowy, który nie ma możliwości leczenia tego typu chorób, ponieważ są to jednostki wysoko wyspecjalizowane i „złota godzina” jest zachowana. I podejrzewam, że w przypadku porodów taka sama sytuacja będzie miała miejsce, że ta pacjentka, gdyby nie udało się utrzymać oddziału ginekologiczno – położniczego w Dąbrowie Tarnowskiej, w sumie dla pacjentki nie zmienia w żaden sposób sytuacji, a być może że będzie miała w większym ośrodku zapewnione większe bezpieczeństwo i dziecko będzie zabezpieczone i matka w lepszy sposób, niż w takim oddziale jak nasz, który będzie miał poniżej 400 porodów rocznie, ponieważ ten personel będzie, tak jak mówię, tracił z czasem doświadczenie – wyjaśniał dokładnie zastępca dyr. ZOZ ds. lecznictwa, Waldemar Weryński, który chyba przygotowywał opinię publiczną, że z ginekologią i położnictwem w Dąbrowie Tarnowskiej może być różnie.

-Statystyka urodzeń od wielu lat jest bardzo niepokojąca i obniża się ta liczba urodzeń w całym kraju. Przypomnę, że jesteśmy praktycznie liderami w Europie, z urodzeniami jeden i dwie dziesiąte. To jest o wiele za mało i taka sytuacja panuje, że wiele oddziałów się zamyka lub kilkadziesiąt w Polsce przez pewien czas było zawieszonych. Jest to bardzo trudna sytuacja dla samorządu, ale to nie znaczy, że się poddajemy i nie działamy, nie próbujemy ratować sytuacji, wbrew temu, co powszechnie zostało już powiedziane i mieszkańcy zostają wprowadzeni w błąd. Bardzo mi z tego powodu jest przykro – powiedział z wyrzutem Lesław Wieczorek, którego dotknęła nagrana przez posła wypowiedź, jakoby nie robił nic dla ocalenia oddziału.

Fatalna demografia i dalsza perspektywa demograficzna, znikome finansowanie kontraktów przez NFZ plus fatalny system ryczałtowy (za który nie odpowiada żadna partia z „duopolu” politycznego, lud odpowiadają obie, gdyż tak jest od wielu lat i nikt nie podjął się ruszenia molocha i monopolisty, jakim jest NFZ) przyczyniają się do tego, że z mapy Polski znika coraz więcej porodówek (i co zwykle za tym idzie – również oddziałów ginekologicznych). Przeciw utrzymaniu dąbrowskiej porodówki przemawia więc biologia i ekonomia. Za jej utrzymaniem w tym miejscu zaś powinna przemawiać geografia – usytuowanie Dąbrowy Tarnowskiej i Powiśla w samym centrum, otoczonym zewsząd białymi plamami wygaszonych lub likwidowanych porodówek (przypomnijmy, że porodówki w Polsce i w naszym regionie zamykają się z takim rozmachem, że nawet Tarnów prawdopodobnie utrzyma tylko jeden oddział, choć oba szpitale będą walczyć o jego zachowanie).
Gdyby jednak udało się do Dąbrowy przyciągnąć cytowany wcześniej prestiżowy krakowski podmiot medyczny nie tylko zniknęłaby biała plama na mapie porodowej tej części Małopolski, ale także – co całkiem możliwe – Tarnów zyskałby realną konkurencję. Mogłoby się wówczas zdarzyć tak, że dąbrowski oddział – podparty renomą świetnego krakowskiego szpitala – odbierałby nawet ponad 500 porodów, wymaganych dla utrzymania bezpieczeństwa oddziału. O tym jednak się już nie przekonamy, gdyż rozmowy, których sukces już ogłoszono publicznie, stanęły na razie niestety na niczym.

us


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Internautów. Administrator portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin - zawiadom nas o tym (elstertv@gmail.com).

Komentarze

  1. 20 grudnia 2025 o 08:34
    Anna :
    Mam propozycję dla wszystkich, Zamiast obrzucać się błotem nawzajem, zebrać wszystkie możliwe siły, zjednoczyć działania i uratować oddział przed likwidacją. W KUPIE SIŁA !!!
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +7 (w sumie : 11)
  2. 20 grudnia 2025 o 16:00
    Krzysztof :
    Zwolnić z administracji emerytów .łazików którzy nic nie robią . a wrażnie ! Sedzą w godz pracy na fejsie i piszą głupie obrażające innych posty Pozdrawiam
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +6 (w sumie : 6)
  3. 22 grudnia 2025 o 08:57
    blondyna :
    Zdrowo-rozsadkowy pomysl Anny,moglby byc pieknym swiatecznym prezentem.Dla kobiet,i …ojcow Powisla.Niestety,ale gwiazdka chyba zgasnie nad porodowka?I wszyscy chcieli,i na checiach sie skonczy?Medialny posel(bez teki),niezbyt wnikliwie przepytywany przez Puls Powisla,wini wszystkich,o sobie zapominajac.Wykonal telefon do Tuchowa w pol.grudnia!!!Nic,wczesniej nie wiedzial?A,gdzie pisowi radni?Tez juz stracili mowe?Zostaly im tylko rece po diety?Rznac glupa mozna ,ale troche w madrzejszy sposob.Jest jeszcze ktos (z waznych) w Dabrowie Tarnowskiej,z ktorym sie pan komunikuje?Czy juz w gronie…tredowatych?Sa jeszcze stare fotografie,gdzie stala grupa sie przytula.Mierni,bierni,ale…wierni.Takie sobie mesko-damskie podnozki.Oni,tez o porodowce nic nie slyszeli?
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +5 (w sumie : 5)
  4. 24 grudnia 2025 o 09:35
    Przykro :
    Dlaczego w tych dyskusjach o oddziale uwzględnia się tylko dane dotyczące porodów? Przecież kobiety korzystają też z usług ginekologicznych które świadczy w dąbrowskim szpitalu Centrum Zdrowia Tuchów. Dlaczego nie bierze się tego pod uwagę? Już pomijając porody, świadczenia z zakresu ginekologii to jest podstawa naszego zdrowia!
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +5 (w sumie : 5)
  5. 29 grudnia 2025 o 21:32
    Dąbrowiak :
    Ma być szybka kolej. Kobiety szybko dojadą bez korków do sąsiednich porodówek ....
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: 0 (w sumie : 0)

Skomentuj (komentując akceptujesz regulamin)