POSEŁ ZORGANIZOWAŁ SPOTKANIE W SPRAWIE GINEKOLOGII – POŁOŻNICTWA
Przyszły prawie wszystkie położne z dąbrowskiego oddziału ginekologiczno – położniczego, spora ilość mieszkanek i mieszkańców, a nawet troje szczucińskich radnych.
Nie chodzi o rozliczenia. To nie jest żadne partyjne spotkanie – deklarował poseł Wiesław Krajewski, który przygotował petycję do NFZ oraz zapoczątkował zbiórkę podpisów za oddziałem.
– Nie chodzi o rozliczenia. To nie jest żadne partyjne spotkanie. Ja jestem tutaj jako poseł – nie ważne, czy z PiSu, Platformy, PSL – u itd. Tu jest sprawa do załatwienia dla wszystkich pań, bez względu na światopogląd, przekonania polityczne, wiek, pochodzenie. Nie ma to najmniejszego znaczenia. Chodzi o bezpieczeństwo kobiet – deklarował poseł, organizator spotkania, inicjator petycji i zbierania podpisów za porodówką, które trafią do NFZ.
Mieszkanki powiatu dąbrowskiego nie odpuszczają i chcą walczyć o reaktywację oddziału ginekologiczno – położniczego w dąbrowskim szpitalu. Podczas spotkania z posłem Krajewskim rozpoczęto zbieranie podpisów pod przygotowaną przez posła petycją do Narodowego Funduszu Zdrowia. Celem spotkania i petycji jest wywarcie presji społecznej na NFZ i wyrażenie zbiorowego sprzeciwu, które mają doprowadzić do przywrócenia wygaszanego oddziału.
– Mam informacje, że – późno, bo późno – ale przynajmniej samorząd zaczął jednak do sprawy poważnie pochodzić i wiem, że w najbliższą środę ma być nadzwyczajna sesja rady powiatu. Ma się zająć możliwością ponownego otwarcia oddziału ginekologii i położnictwa, żeby w naszym szpitalu kobiety czuły się bezpiecznie i miały ten potrzebny zakres usług medycznych zapewniony. Na swoją obronę powiem jedną rzecz – poseł nie jest organem wykonawczym, nie mam ja, jako poseł z 460 posłów w parlamencie, ani narzędzi, ani wpływu na podejmowane decyzje Zarządu powiatu, starosty czy samorządowców. To była wyłącznie moja inicjatywa, bo jestem mieszkańcem Dąbrowy Tarnowskiej od ponad 40 lat i od młodego – dorosłego wzrastałem i rozpocząłem swoją aktywność publiczną, polityczną już w 1990 r., jak były pierwsze wybory samorządowe. Zostałem radnym, chyba jednym z najmłodszych wtedy w Polsce. I od tej pory interesuję się tym, co leży na sercu nie tylko mnie, ale także całej wspólnocie, jaką tutaj jesteśmy, czy to w Dąbrowie Tarnowskiej, czy w powiecie. Jak się dowiedziałem, stosunkowo późno, bo to była końcówka października, któraś z pań zadzwoniła do mnie: „panie pośle, bo jest sytuacja tragiczna, że grozi zamknięcie oddziału ginekologiczno – położniczego”.
Tutaj też brednie były na sesji powiedziane. Okazuje się, że na sesji była taka informacja fake newsowa, że nagle podmiot prywatny zrywa rozmowy… za duże zainteresowanie, biznes lubi ciszę itd. Brednie! Nie ma takiego czegoś, że poprzez coś, że ktoś się zaczął czymś interesować, jakiś podmiot nie wszedł do dąbrowskiego szpitala, żeby kontynuować te usługi dla kobiet. Muszę powiedzieć, że tutaj ze strony samorządu powiatowego nie było żadnej presji.
Na końcu 2014 r. już po wyborach samorządowych kolejnej kadencji doszły do nas, do radnych, informacje, że władze powiatu mają zamiar zgodzić się na wydzierżawienie trzeciego piętra podmiotowi prywatnemu. Myśmy wtedy dosyć mocno (z ówczesną radną Anną Jastrzębiec-Witowską – red.) nie zgadzali się z tą decyzją, bo uważam, że przez tyle dziesiątek lat, odkąd szpital został wybudowany – czy lepiej, czy gorzej z punktu widzenia finansowego – ten oddział, czy wszystkie oddziały w ramach struktury szpitala dobrze realizowały te usługi. Nie było wtedy naszej zgody na to, żeby jeden z oddziałów był przekazywany w ręce prywatne, bo myśmy wtedy jeszcze musieli wyrazić zgodę na zmianę statutu szpitala, bo ze statutu szpitala został zdjęty ten oddział jako wewnętrzna struktura organizacyjna i od tej pory szpital nie prowadził tej usługi na trzecim piętrze i przez 10 lat można powiedzieć, że bardzo przyzwoicie te usługi były realizowane. Natomiast nie możemy sobie pozwolić na to, żeby szpital powiatowy – publiczna instytucja medyczna – była uzależniona od widzimisię jakiegoś prywatnego podmiotu medycznego, który – albo ma chęć, ochotę – bo my nie wiemy do końca, dlaczego ostatecznie ten oddział został wyprowadzony przez Centrum Zdrowia Tuchów. Według wszelkich danych – finanse, ekonomia. Jeśli było zagrożenie, że ze szpitala „wyjdzie” to trzecie piętro, realizowane przez ten podmiot prywatny, to trzeba było na głowie stanąć – szczególnie mówię o władzy powiatowej, ponieważ tam jest ostateczna władza w zakresie zarządzania szpitalem, tam trzeba było zdefiniować, zorientować się, co można zrobić, jaką alternatywę wprowadzić. I znaleźliśmy się w takiej sytuacji, że na razie nie ma w perspektywie koncepcji, żeby tam to się pojawiło. Zobaczymy, co radni na radzie nadzwyczajnej wymyślą. Dostałem telefon od pana wicestarosty w sylwestra rano o 9, że zaprasza mnie na spotkanie do Narodowego Funduszu Zdrowia, bo pan dyrektor [ZOZ – red.] zadzwonił, umówił się z panią dyrektor wojewódzkiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia i oczywiście na taki telefon natychmiast zareagowałem. Mówię, że oczywiście. 2 stycznia o 9 godzinie byliśmy umówieni. Poprosiłem Darka Lizaka, współpracownika, najbardziej aktywnego radnego rady miejskiej w Dąbrowie Tarnowskiej, żywotnie zainteresowanego losem porodówki, a jednocześnie chciałem, żeby był świadek tego spotkania. W spotkaniu uczestniczyli starosta, wicestarosta, dyrektor szpitala, ja i Darek Lizak. Uznałem po wyjściu, że istnieje zielone światełko na uruchomienie oddziału, ale to my musimy zmobilizować się; nikt za nas tego nie zrobi. Ja jestem – po tych doświadczeniach braku zaangażowania odpowiednio władz powiatu dąbrowskiego – uważam, że skoro władza nie sprostała dziś temu przedsięwzięciu, to my sprostajmy. Na spotkaniu pani dyrektor się zwraca do mnie: „myśmy nie dostały żadnego dokumentu od pań, że tam jest potrzeba [oddziału ginekologiczno – położniczego – red]. Trochę we mnie wezbrała złość i mówię: „ile pani chce podpisów?” – relacjonował poseł Wiesław Krajewski.
Podczas spotkania z posłem wielokrotnie padały słowa, że likwidacja ginekologii i położnictwa oznacza realne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia kobiet z powiatu dąbrowskiego. Najbliższe tego typu oddziały znajdują się kilkadziesiąt kilometrów od Dąbrowy. Google podaje, że odległość od Dąbrowy do Tarnowa to niewiele ponad 20 km (przez DK 73 podróż powinna potrwać ok. 27 minut), do Tuchowa, gdzie wiele dąbrowianek będzie z pewnością chciało urodzić dziecko, gdyż nie mają już perspektywy porodu w Dąbrowie, odległość już wynosi niewiele mniej niż 40 km – 37,9 (przez DK 73 powinniśmy dojechać w ok. 43 minuty), do Mielca odległość rośnie do prawie 40 km – 39,2 (przez DW 984 dojedziemy w ok.40 minut), do Brzeska jest już daleko, bo 53,4 km (z przejazdem przez autostradę czas wyniesie ok. 41 minut), zaś do Bochni jeszcze dalej, bo aż 67,1 km (przejazd przez A4 i autostradę zajmie ok. 53 minuty). Podana odległość i czas dojazdu nie uwzględnia korka, nieprzewidywanych okoliczności na drodze typu kraksy i utrudnienia, oraz odległości od innych, niż stolica Powiśla, miejscowości, gdzie czas dotarcia do szpitala automatycznie się wydłuży.
Zgromadzone na spotkaniu mieszkanki podkreśliły również, że oddział to nie tylko porodówka, ale ginekologia tak potrzebna kobietom w każdym wieku, na różnych etapach życia. Tu również może wystąpić nagłe zagrożenie zdrowia i życia. Zamknięcie dąbrowskiego oddziału (a już teraz ginekologia przyjmuje wyłącznie przypadki zagrożenia życia) oznacza konieczność szukania pomocy medycznej gdzieś dalej.
Organizator spotkania liczy, że w ciągu kilku dni uda się zebrać nawet kilkanaście tysięcy podpisów, które mają pokazać Narodowemu Funduszowi Zdrowia skalę sprzeciwu społecznego i uzmysłowić, że problem dotyczy tysięcy kobiet. Zaraz po spotkaniu ruszyła intensywna zbiórka podpisów.
Zebrani zabrali ze sobą kartki z podpisami, niektóre trafiły do sklepów. Również radni i sołtysi obecni na spotkaniu mieli organizować zbiórki. Pojawił się też pomysł, by zbierać podpisy podczas Orszaku Trzech Króli.
Najbardziej pewne miejsce, gdzie będą dostępne listy, a te już zapełnione można będzie oddać, to biuro poselskie posła Wiesława Krajewskiego przy ul. Spadowej 8 w Dąbrowie Tarnowskiej. Dyżurów w biurze poselskim podjęła się Urszula Popek. Biuro będzie dostępne w godzinach od 10 do 18. Można tam pobrać puste listy i dostarczyć podpisane. Podpisy będą zbierane do poniedziałku.
Kobiety z powiatu dąbrowskiego, zapowiedziały, że będą walczyć o odział do końca.
c.d.n.
us



