DRAMATYCZNA SESJA W POWIECIE. PRZYSZLI MIESZKAŃCY I PRACOWNICY SZPITALA ROZGORYCZENI ZAMYKANIEM PORODÓWKI!
Mieszkańcy powiatu dąbrowskiego i pracownicy szpitala nie zawiedli! Gremialnie przyszli na obrady rady powiatu, by wyrazić sprzeciw wobec likwidacji dąbrowskiego oddziału ginekologiczno – położniczego.
Najważniejszą lub jedną z najważniejszych sesji w roku, bo budżetową, zdominowała jednak zdecydowanie sprawa ginekologii – położnictwa i pojawienie się na sesji wielu mieszkańców, którzy przyszli w nadziei na zachowanie tego oddziału w strukturach dąbrowskiego szpitala.
Porodówka oficjalnie istnieje do 31 stycznia, ale sukcesywnie jest wygaszana i już od 24 grudnia nie przyjmuje kobiet w normalnym trybie; wyłącznie przypadki zagrożenia życia.
Głos zabrali w tej sprawie niemal wszyscy radni, na uwagę zasługiwały jednak zwłaszcza trzy wystąpienia: Pawła Kaczmarskiego, Łukasza Ożóga i niezawodnego Stanisława Początka, który – przy okazji wystąpienia o oddziale – zdemaskował walkę w lokalnych strukturach Prawa i Sprawiedliwości, którą (wręcz w serialowych odcinkach, emitowanych regularnie na Facebooku) żyła cała Dąbrowa.
Paweł Kaczmarski, który, jako pierwszy w radzie powiatu, ujawnił sprawę problemów ginekologii, skierował wystąpienie do dyrektora szpitala i Zarządu Powiatu „w imieniu pracowników oraz pacjentów Oddziału Ginekologiczno – Położniczego Szpitala Powiatowego w Dąbrowie Tarnowskiej (lekarzy, położnych, pielęgniarek oraz personelu pomocniczego, którzy są obecni na sali obrad oraz za pośrednictwem transmisji internetowej)”.
– Pracownicy oraz pacjenci zwrócili się do nas jako radnych, aby ich głos został usłyszany. Wspomniane osoby są głęboko rozgoryczone sposobem, w jaki przez długi czas byli informowani – a właściwie zwodzeni – co do przyszłości oddziału. Przez wiele miesięcy zapewniano ich, że oddział przetrwa. Tymczasem dziś mamy do czynienia z jego faktyczną likwidacją. Równocześnie co jakiś czas pojawiają się informacje o rzekomych działaniach zmierzających do reaktywacji oddziału, które w odczuciu pracowników mają charakter wyłącznie pozorowany. W związku z tym pracownicy oraz pacjenci oczekują jasnych, konkretnych i publicznych odpowiedzi na następujące pytania:
1. Jak to możliwe, że przy liczbie 425 porodów w 2025 r., przy jednocześnie stale rosnącej liczbie zabiegów diagnostycznych i operacyjnych w zakresie ginekologii, (w 2025 r. było ich ponad 1 600) dopuszczono do likwidacji oddziału, który realnie świadczył potrzebne mieszkańcom powiatu usługi?
2. Panie dyrektorze, docierają do nas informacje, że zwrócił się Pan do Narodowego Funduszu Zdrowia o ogłoszenie konkursu na prowadzenie oddziału ginekologiczno – położniczego. Czy w przypadku ogłoszenia takiego konkursu jest Pan realnie przygotowany do utworzenia tego oddziału? Czy posiada Pan zespół lekarzy, położnych i pielęgniarek, którzy są warunkiem koniecznym w razie ogłoszenia takiego konkursu przez NFZ?
3. Czy Zarząd Powiatu rozważał zabezpieczenie środków finansowych w budżecie na rok 2026 na uruchomienie i wyposażenie oddziału położniczego, w przypadku ogłoszenia konkursu przez NFZ oraz przejęcia kontraktu przez nasz szpital.
4. Dlaczego (…) [29 grudnia – red.] podczas sesji rady miejskiej w Dąbrowie Tarnowskiej Pan dyrektor informował, że oddział będzie funkcjonował do 31 stycznia 2026 r., skoro oficjalnie wiadomo, że świadczenia są realizowane jedynie do godziny 24:00 dnia 31 grudnia 2025 (…)? Skąd ta rozbieżność informacji?
5. Co się stało, że w sierpniu bieżącego roku, podczas dożynek powiatowych, Pan starosta oraz Pan wicestarosta publicznie zapewniali mieszkańców i pracowników, że oddział będzie funkcjonował na dotychczasowych zasadach, prowadzony przez Centrum Zdrowia Tuchów – a dziś faktem jest, że oddział przestaje istnieć?
6. Szpital posiada opinię placówki będącej w bardzo dobrej kondycji finansowej. Czy wobec tego naprawdę nie było możliwości choćby czasowego dofinansowania oddziału ginekologiczno – położniczego – dla dobra mieszkanek powiatu, ich rodzin oraz całej lokalnej społeczności, a jeżeli nie to czy Zarząd Powiatu oraz Dyrekcja szpitala rozważyły podniesienie stopnia referencyjności szpitala, co mogłoby poprawić finansowanie realizowanych procedur?
7. Dlaczego przez 10 lat Centrum Zdrowia Tuchów opłacało się prowadzić ten oddział, mimo ponoszenia dodatkowych kosztów wynajmu, a dziś słyszymy nieustannie, że „szpitalowi się to nie opłaca”, mimo że dysponuje on własnym oddziałem oraz salami operacyjnymi?
8. Czy Pan dyrektor wystąpił o cesję kontraktu z Centrum Zdrowia Tuchów na rzecz szpitala Powiatowego w Dąbrowie Tarnowskiej? Jeśli nie – dlaczego? Taką procedurę przeprowadzono w szpitalu tuchowskim.
9. Czy Zarząd Powiatu dołożył wszelkich starań na przestrzeni ostatniego roku, aby ciągłość opieki ginekologiczno – położniczej naszym mieszkankom zabezpieczyć? Jeśli tak, to jakie były działania?
Takie wystąpienie do dyrektora szpitala oraz Zarządu Powiatu odczytał (także w imieniu „Józefa Misiaszka, Krzysztofa Kupca oraz Klubu Radnych Powiatu Dąbrowskiego Niezależni Samorządowcy”) Paweł Kaczmarski.
Łukasz Ożóg wystąpił z interpelacją do starosty dąbrowskiego, Lesława Wieczorka:
– Z docierających do mnie informacji oraz sygnałów od mieszkańców Powiatu Dąbrowskiego wynika, że Centrum Zdrowia Tuchów z końcem roku 2025 nie będzie prowadzić oddziałów: ginekologiczno – położniczego i neonatologicznego w Szpitalu Powiatowym w Dąbrowie Tarnowskiej. Informacja ta budzi poważne zaniepokojenie lokalnej społeczności, ale i mieszkańców ościennych powiatów województwa świętokrzyskiego i podkarpackiego, w szczególności kobiet w ciąży, młodych rodzin oraz osób korzystających z opieki zdrowotnej w tutejszym szpitalu. Oddział ginekologiczno – położniczy pełni kluczową rolę w systemie ochrony zdrowia, zapewniając bezpieczeństwo okołoporodowe kobiet i noworodków, a także kobietom poddającym się operacjom czy zabiegom ginekologicznym. Jego funkcjonowanie ma fundamentalne znaczenie dla dostępności specjalistycznej opieki medycznej, zwłaszcza w sytuacjach nagłych, kiedy czas dojazdu do innej placówki może decydować o zdrowiu lub życiu pacjentek. Zamknięcie oddziałów spowoduje konieczność korzystania z odległych szpitali, co znacząco obniży poziom bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców nie tylko powiatu dąbrowskiego, a jednocześnie wpłynie negatywnie na atrakcyjność powiatu jako miejsca do życia i zakładania rodzin. W związku z powyższym proszę o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
1. Jakie kroki do tej pory podjął Zarząd Powiatu w celu uniknięcia zamknięcia oddziałów: ginekologiczno – położniczego i neonatologicznego?
2. Czy rozpatrywana jest możliwość przejęcia oddziałów przez powiat (ZOZ) lub podjęcia innych działań mających na celu utrzymanie ich funkcjonowania?
3. Czy jest planowane wsparcie dla osób, które w wyniku likwidacji oddziałów stracą pracę?
Dyrektor ZOZ, starosta i wicestarosta tłumaczyli, że jeszcze w maju bądź czerwcu br. podpisali umowę na dzierżawę pomieszczeń z CZT. Ponadto nie było z Tuchowa wcześniej żadnych sygnałów, że oddział ma być zamykany. 11 grudnia o fakcie likwidacji dowiedzieli się pracownicy oddziału. Informacje przekazała im strona tuchowska.
Trudno się oprzeć wrażeniu, że zawiodła komunikacja między dyrekcją ZOZ a Zarządem Centrum Zdrowia Tuchów. Strona dąbrowska dowiadywała się o wszystkim po fakcie, lub w czasie, gdy realnie niewiele można było zrobić. Dyrektor szpitala na następny dzień od ustnego wypowiedzenia umowy przez Tuchów złożył wniosek do NFZ o ogłoszenie konkursu. Jak podkreślał wicestarosta, Zarząd CZT nawet nie dostarczył pisemnego wypowiedzenia.
Dyrektor ZOZ, starosta i wicestarosta powtórzyli wszystkie argumenty, które padały podczas wcześniejszej sesji poświęconej szpitalowi [ https://www.kurierdabrowski.pl/w-powiecie-nie-ma-sukcesu-z-porodowka-ale-rozmowy-trwaja/ ], bardzo potrzebnej konferencji prasowej [ https://www.kurierdabrowski.pl/dabrowski-oddzial-ginekologiczno-polozniczy-rozmowy-ostatniej-szansy/ ] oraz poniedziałkowej sesji rady miejskiej [https://www.kurierdabrowski.pl/o-ginekologii-i-poloznictwie-na-sesji-rady-miasta/], na którą przybył Krzysztof Bryk oraz Łukasz Węgrzyn.
[Szczegółowe relacje z tych wydarzeń – linki powyżej].
Według nich ogromną winę ponosi – i nie da się temu zaprzeczyć – Narodowy Fundusz Zdrowia z jego miernymi, minimalnymi wycenami świadczeń medycznych, zaś jedną z głównych przyczyn jest również zapaść demograficzna, która ma miejsce w Polsce od dość dawna. Na tym tle jeszcze gorzej – w porównaniu ze średnią krajową – wypada powiat dąbrowski, który ma wręcz katastrofalne statystyki urodzeń. Niestety ta narracja załamała się mocno, gdy wyszło na jaw, podczas sesji, że np. krakowskie szpitale mające nawet kilkaset porodów miesięcznie (!) borykają się z ogromnym zadłużeniem, które generują właśnie ginekologie i porodówki. Zadłużenie szpitali i oddziałów ginekologicznych wynosi – jak poinformował dyrektor ZOZ – horrendalne 90 mln zł! Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest finansowanie świadczeń ginekologiczno – położniczych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Paweł Kaczmarski powołał się na statystyki z dąbrowskiego oddziału i nie chodzi tym razem o porody! Ginekologia wykonała w bieżącym roku ponad 1600 zabiegów diagnostycznych i operacyjnych (!). Jak nisko muszą być one wyceniane, jeżeli nie są w stanie pociągnąć za sobą do góry porodów, których w bieżącym roku było 425?
Nie zawiódł jak zwykle Stanisław Początek, który – choć był „głosem wołającym na puszczy”, to był również głosem rozsądku w debacie. Jego wypowiedź skwitowała aprobata i poparcie słyszane wśród zgromadzonych na sali pacjentów i pracowników porodówki.
Stanisław Początek, choć jest zawiedziony, że radni dotąd byli uspokajani co do losów porodówki, a gdy dowiedzieli się o faktycznym stanie rzeczy, było już po fakcie, ale jednak dalej uważa, że można reaktywować oddział i że duża w tym rola Zarządu Powiatu. Były burmistrz jako jedyny przyznał się, że czyta media lokalne i że pełnią one ważną rolę w przekazywaniu informacji.
W debacie zabrał głos również obecny na sesji poseł Wiesław Krajewski, który zaznaczył, że w sprawie został popełniony duży błąd – trzeba go naprawić i reaktywować oddział. Poseł publicznie zadeklarował, że pomoże w tej sprawie i jest dobrej myśli, że można jeszcze ratować oddział (powołać go od nowa do życia).
Starosta, Lesław Wieczorek przyznał, że zawiadomienie przez niego posłów i szukanie pomocy w tej sprawie było jego „głosem rozpaczy”. Zadeklarował, że wraz z dyrektorem robili wszystko, żeby ratować porodówkę. Czynsz za najem pomieszczeń dla CZT miał wynosić symboliczną złotówkę. Starostwo podjęłoby się również modernizacji oddziałów. Mimo tego jednak, i mimo ustępstw ze strony dąbrowskiej, trzy podmioty medyczne wycofały się z rozmów po przeliczeniu wskaźników demograficznych i ekonomicznych.
Starosta w tonie oskarżycielskim zarzucił (i podkreślił to jeszcze raz dobitnie), że rozmowy z prestiżowym krakowskim szpitalem, który chciał poprowadzić oddział, zostały zerwane po ujawnieniu publicznym jego nazwy i ogłoszeniu sukcesu rozmów, jeszcze przed faktem. Duzi „gracze” medyczni zastrzegają sobie zachowanie tajemnicy biznesowej, a wszelkie odstępstwa w tej sprawie lubią traktować bezpardonowo.
c.d.n.
us



