DRAMATYCZNA SESJA W POWIECIE. PRZYSZLI MIESZKAŃCY I PRACOWNICY SZPITALA ROZGORYCZENI ZAMYKANIEM PORODÓWKI!
Mieszkańcy powiatu dąbrowskiego i pracownicy szpitala nie zawiedli! Gremialnie przyszli na obrady rady powiatu, by wyrazić sprzeciw wobec likwidacji dąbrowskiego oddziału ginekologiczno – położniczego.
Najważniejszą lub jedną z najważniejszych sesji w roku, bo budżetową, zdominowała jednak zdecydowanie sprawa ginekologii – położnictwa i pojawienie się na sesji wielu mieszkańców, którzy przyszli w nadziei na zachowanie tego oddziału w strukturach dąbrowskiego szpitala.
Porodówka oficjalnie istnieje do 31 stycznia, ale sukcesywnie jest wygaszana i już od 24 grudnia nie przyjmuje kobiet w normalnym trybie; wyłącznie przypadki zagrożenia życia.
Głos zabrali w tej sprawie niemal wszyscy radni, na uwagę zasługiwały jednak zwłaszcza trzy wystąpienia: Pawła Kaczmarskiego, Łukasza Ożóga i niezawodnego Stanisława Początka, który – przy okazji wystąpienia o oddziale – zdemaskował walkę w lokalnych strukturach Prawa i Sprawiedliwości, którą (wręcz w serialowych odcinkach, emitowanych regularnie na Facebooku) żyła cała Dąbrowa.
Paweł Kaczmarski: Pacjenci i pracownicy byli zwodzeni, a dziś likwidowana jest porodówka! Mieszkańcy domagają się konkretnych odpowiedzi
Paweł Kaczmarski, który, jako pierwszy w radzie powiatu, ujawnił sprawę problemów ginekologii, skierował wystąpienie do dyrektora szpitala i Zarządu Powiatu „w imieniu pracowników oraz pacjentów Oddziału Ginekologiczno – Położniczego Szpitala Powiatowego w Dąbrowie Tarnowskiej (lekarzy, położnych, pielęgniarek oraz personelu pomocniczego, którzy są obecni na sali obrad oraz za pośrednictwem transmisji internetowej)”.
– Pracownicy oraz pacjenci zwrócili się do nas jako radnych, aby ich głos został usłyszany. Wspomniane osoby są głęboko rozgoryczone sposobem, w jaki przez długi czas byli informowani – a właściwie zwodzeni – co do przyszłości oddziału. Przez wiele miesięcy zapewniano ich, że oddział przetrwa. Tymczasem dziś mamy do czynienia z jego faktyczną likwidacją. Równocześnie co jakiś czas pojawiają się informacje o rzekomych działaniach zmierzających do reaktywacji oddziału, które w odczuciu pracowników mają charakter wyłącznie pozorowany. W związku z tym pracownicy oraz pacjenci oczekują jasnych, konkretnych i publicznych odpowiedzi na następujące pytania:
1. Jak to możliwe, że przy liczbie 425 porodów w 2025 r., przy jednocześnie stale rosnącej liczbie zabiegów diagnostycznych i operacyjnych w zakresie ginekologii, (w 2025 r. było ich ponad 1 600) dopuszczono do likwidacji oddziału, który realnie świadczył potrzebne mieszkańcom powiatu usługi?
2. Panie dyrektorze, docierają do nas informacje, że zwrócił się Pan do Narodowego Funduszu Zdrowia o ogłoszenie konkursu na prowadzenie oddziału ginekologiczno – położniczego. Czy w przypadku ogłoszenia takiego konkursu jest Pan realnie przygotowany do utworzenia tego oddziału? Czy posiada Pan zespół lekarzy, położnych i pielęgniarek, którzy są warunkiem koniecznym w razie ogłoszenia takiego konkursu przez NFZ?
3. Czy Zarząd Powiatu rozważał zabezpieczenie środków finansowych w budżecie na rok 2026 na uruchomienie i wyposażenie oddziału położniczego, w przypadku ogłoszenia konkursu przez NFZ oraz przejęcia kontraktu przez nasz szpital.
4. Dlaczego (…) [29 grudnia – red.] podczas sesji rady miejskiej w Dąbrowie Tarnowskiej Pan dyrektor informował, że oddział będzie funkcjonował do 31 stycznia 2026 r., skoro oficjalnie wiadomo, że świadczenia są realizowane jedynie do godziny 24:00 dnia 31 grudnia 2025 (…)? Skąd ta rozbieżność informacji?
5. Co się stało, że w sierpniu bieżącego roku, podczas dożynek powiatowych, Pan starosta oraz Pan wicestarosta publicznie zapewniali mieszkańców i pracowników, że oddział będzie funkcjonował na dotychczasowych zasadach, prowadzony przez Centrum Zdrowia Tuchów – a dziś faktem jest, że oddział przestaje istnieć?
6. Szpital posiada opinię placówki będącej w bardzo dobrej kondycji finansowej. Czy wobec tego naprawdę nie było możliwości choćby czasowego dofinansowania oddziału ginekologiczno – położniczego – dla dobra mieszkanek powiatu, ich rodzin oraz całej lokalnej społeczności, a jeżeli nie to czy Zarząd Powiatu oraz Dyrekcja szpitala rozważyły podniesienie stopnia referencyjności szpitala, co mogłoby poprawić finansowanie realizowanych procedur?
7. Dlaczego przez 10 lat Centrum Zdrowia Tuchów opłacało się prowadzić ten oddział, mimo ponoszenia dodatkowych kosztów wynajmu, a dziś słyszymy nieustannie, że „szpitalowi się to nie opłaca”, mimo że dysponuje on własnym oddziałem oraz salami operacyjnymi?
8. Czy Pan dyrektor wystąpił o cesję kontraktu z Centrum Zdrowia Tuchów na rzecz szpitala Powiatowego w Dąbrowie Tarnowskiej? Jeśli nie – dlaczego? Taką procedurę przeprowadzono w szpitalu tuchowskim.
9. Czy Zarząd Powiatu dołożył wszelkich starań na przestrzeni ostatniego roku, aby ciągłość opieki ginekologiczno – położniczej naszym mieszkankom zabezpieczyć? Jeśli tak, to jakie były działania?
Takie wystąpienie do dyrektora szpitala oraz Zarządu Powiatu odczytał (także w imieniu „Józefa Misiaszka, Krzysztofa Kupca oraz Klubu Radnych Powiatu Dąbrowskiego Niezależni Samorządowcy”) Paweł Kaczmarski.
Łukasz Ożóg: Likwidacja oddziału znacząco obniży poziom bezpieczeństwa mieszkanek i zmniejszy atrakcyjność powiatu jako miejsca do życia i zakładania rodzin
Łukasz Ożóg wystąpił z interpelacją do starosty dąbrowskiego, Lesława Wieczorka:
– Z docierających do mnie informacji oraz sygnałów od mieszkańców Powiatu Dąbrowskiego wynika, że Centrum Zdrowia Tuchów z końcem roku 2025 nie będzie prowadzić oddziałów: ginekologiczno – położniczego i neonatologicznego w Szpitalu Powiatowym w Dąbrowie Tarnowskiej. Informacja ta budzi poważne zaniepokojenie lokalnej społeczności, ale i mieszkańców ościennych powiatów województwa świętokrzyskiego i podkarpackiego, w szczególności kobiet w ciąży, młodych rodzin oraz osób korzystających z opieki zdrowotnej w tutejszym szpitalu. Oddział ginekologiczno – położniczy pełni kluczową rolę w systemie ochrony zdrowia, zapewniając bezpieczeństwo okołoporodowe kobiet i noworodków, a także kobietom poddającym się operacjom czy zabiegom ginekologicznym. Jego funkcjonowanie ma fundamentalne znaczenie dla dostępności specjalistycznej opieki medycznej, zwłaszcza w sytuacjach nagłych, kiedy czas dojazdu do innej placówki może decydować o zdrowiu lub życiu pacjentek. Zamknięcie oddziałów spowoduje konieczność korzystania z odległych szpitali, co znacząco obniży poziom bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców nie tylko powiatu dąbrowskiego, a jednocześnie wpłynie negatywnie na atrakcyjność powiatu jako miejsca do życia i zakładania rodzin. W związku z powyższym proszę o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
1. Jakie kroki do tej pory podjął Zarząd Powiatu w celu uniknięcia zamknięcia oddziałów: ginekologiczno – położniczego i neonatologicznego?
2. Czy rozpatrywana jest możliwość przejęcia oddziałów przez powiat (ZOZ) lub podjęcia innych działań mających na celu utrzymanie ich funkcjonowania?
3. Czy jest planowane wsparcie dla osób, które w wyniku likwidacji oddziałów stracą pracę?
Zawiodła komunikacja między Centrum Zdrowia Tuchów a dyrekcją ZOZ w Dąbrowie Tarnowskiej i Zarządem powiatu
Dyrektor ZOZ, starosta i wicestarosta tłumaczyli, że jeszcze w maju bądź czerwcu br. podpisali umowę na dzierżawę pomieszczeń z CZT. Ponadto nie było z Tuchowa wcześniej żadnych sygnałów, że oddział ma być zamykany. 11 grudnia o fakcie likwidacji dowiedzieli się pracownicy oddziału. Informacje przekazała im strona tuchowska.
Trudno się oprzeć wrażeniu, że zawiodła komunikacja między dyrekcją ZOZ a Zarządem Centrum Zdrowia Tuchów. Strona dąbrowska dowiadywała się o wszystkim po fakcie, lub w czasie, gdy realnie niewiele można było zrobić. Dyrektor szpitala na następny dzień od ustnego wypowiedzenia umowy przez Tuchów złożył wniosek do NFZ o ogłoszenie konkursu. Jak podkreślał wicestarosta, Zarząd CZT nawet nie dostarczył pisemnego wypowiedzenia.
Dyrektor ZOZ, starosta i wicestarosta powtórzyli wszystkie argumenty, które padały podczas wcześniejszej sesji poświęconej szpitalowi [ https://www.kurierdabrowski.pl/w-powiecie-nie-ma-sukcesu-z-porodowka-ale-rozmowy-trwaja/ ], bardzo potrzebnej konferencji prasowej [ https://www.kurierdabrowski.pl/dabrowski-oddzial-ginekologiczno-polozniczy-rozmowy-ostatniej-szansy/ ] oraz poniedziałkowej sesji rady miejskiej [https://www.kurierdabrowski.pl/o-ginekologii-i-poloznictwie-na-sesji-rady-miasta/], na którą przybył Krzysztof Bryk oraz Łukasz Węgrzyn.
[Szczegółowe relacje z tych wydarzeń – linki powyżej].
Narodowy Fundusz Zdrowia głównym winnym sytuacji porodówek w całej Polsce
Według nich ogromną winę ponosi – i nie da się temu zaprzeczyć – Narodowy Fundusz Zdrowia z jego miernymi, minimalnymi wycenami świadczeń medycznych, zaś jedną z głównych przyczyn jest również zapaść demograficzna, która ma miejsce w Polsce od dość dawna. Na tym tle jeszcze gorzej – w porównaniu ze średnią krajową – wypada powiat dąbrowski, który ma wręcz katastrofalne statystyki urodzeń. Niestety ta narracja załamała się mocno, gdy wyszło na jaw, podczas sesji, że np. krakowskie szpitale mające nawet kilkaset porodów miesięcznie (!) borykają się z ogromnym zadłużeniem, które generują właśnie ginekologie i porodówki. Zadłużenie szpitali i oddziałów ginekologicznych wynosi – jak poinformował dyrektor ZOZ – horrendalne 90 mln zł! Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest finansowanie świadczeń ginekologiczno – położniczych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Paweł Kaczmarski powołał się na statystyki z dąbrowskiego oddziału i nie chodzi tym razem o porody! Ginekologia wykonała w bieżącym roku ponad 1600 zabiegów diagnostycznych i operacyjnych (!). Jak nisko muszą być one wyceniane, jeżeli nie są w stanie pociągnąć za sobą do góry porodów, których w bieżącym roku było 425?
Stanisław Początek (bez populizmu): w radzie większość wywodzi się z Klubu PiS i to oni sprawują władze w powiecie
Nie zawiódł jak zwykle Stanisław Początek, który – choć był „głosem wołającym na puszczy”, to był również głosem rozsądku w debacie. Jego wypowiedź skwitowała aprobata i poparcie słyszane wśród zgromadzonych na sali pacjentów i pracowników porodówki. Stanisław Początek, choć jest zawiedziony, że radni dotąd byli uspokajani co do losów porodówki, a gdy dowiedzieli się o faktycznym stanie rzeczy, było już po fakcie, ale jednak dalej uważa, że można reaktywować oddział i że duża w tym rola Zarządu Powiatu. Były burmistrz jako jedyny przyznał się, że czyta media lokalne i że pełnią one ważną rolę w przekazywaniu informacji.
-Miesiąc temu, dokładnie 28 listopada na podobnej sesji dowiedzieliśmy się, że w sprawie dąbrowskiego szpitala, tej sytuacji, jest sporo faktów i jeszcze więcej mitów. Tak wtedy mówił pan starosta i tak mówił też zastępca dyrektora ds. lecznictwa dąbrowskiego szpitala. Dzisiaj wysłuchaliśmy wyjaśnień pana dyrektora, Łukasza Węgrzyna, zabierał głos pan starosta Wieczorek i muszę powiedzieć, że jakoś tych faktów mi nie przybyło, mam dalej sporo pytań, dużo wątpliwości. Ja chcę również powiedzieć, że Klub radnych powiatowych Klub Polskiego Stronnictwa Ludowego i Wspólnoty Samorządowej przeanalizował – na tyle, na ile mu pozwalały dostępne dane całą sytuację – i też wyraża swoje zaniepokojenie. My nie chcemy tego adresować tak, jak jest w rezolucji, która widzę, jest nowym pomysłem, w której się pisze, że wszystko to tylko tam w centrali itd., źle wyceniono, niskopłatne. Też dużo racji w tym jest- ale ja nie bronię absolutnie nikogo z centrali, jest od tego Minister zdrowia, jest rząd, którzy za to odpowiadają – ale jednak stamtąd nie płynęło polecenie, że nie będzie oddziału ginekologiczno – położniczego w Dąbrowie Tarnowskiej. Chcę powiedzieć, że jako rada powiatu licząca 17 osób, ukształtowana jest tak, że 9 osób, czyli większość wywodzi się z Klubu Prawa i Sprawiedliwości i oni wszyscy sprawują w tej chwili władze w powiecie, cała dziewiątka, czyli Zarząd powiatu, szanowne Prezydium, tak to na dzisiaj wygląda. Mają najlepszy dostęp do informacji, albo powinni mieć najlepszy i powinni z tego robić użytek – dowodził Stanisław Początek.
Stanisław Początek: zawiódł system wczesnego ostrzegania
– Oczywiście jakoś trudno mi się jest przekonać, że zadziałał system wczesnego ostrzegania, czyli wtedy kiedy w sierpniu, jak mówią niektórzy, zaczęło się coś pojawiać, że jest zagrożenie należałoby już wtedy rozważyć wariant „b”, a może „c” jeszcze zapasowy i próbować ratować tę sytuację. Do ostatniej sesji, kiedy większość radnych chyba nie miała większej świadomości było tak: „a, damy radę”, „był taki podmiot, a taki”, „prowadzimy rozmowy”, „a może Centrum Zdrowia Tuchów wróci, z powrotem nas poprosi, my się zgodzimy i będzie szło, jak szło”. Dobre lata chyba się skończyły, 10 – 11 lat tego mechanizmu funkcjonowania, że poddzierżawiamy, wynajmujemy obiekt, ktoś inny prowadzi te usługi, był pewnie dla nas korzystny, w sensie takim, że był podmiot, który finansował, nie wiemy, ile tracił, czy nie tracił na tym, bo to tajemnica handlowa spółki, tutaj za bardzo – tu dyrektor Węgrzyn ma rację – tak za bardzo się tego prześledzić nie da, ale przyszedł moment, że i ta spółka zaczęła liczyć pieniądze, jak na tym wychodzi, co i jak. Ja mam takie pytanie, czy wtedy, gdyśmy zawierali w ubiegłym roku umowę na kolejną dziesięciolatkę, czy mogliśmy w jakiś sposób zachęcić, może nie podnosić tego czynszu, bo jeżeli nawet go waloryzowaliśmy wskaźnikiem inflacji, to przez ostatnie 10 lat wiemy, jak się kształtowała inflacja, czyli przez te 10 lat to tam z przynajmniej 50-60% ten czynsz wzrósł w stosunku do tego, co było w 2015 r. Ale czy tu mogliśmy być elastyczni? – dociekał Stanisław Początek.
Stanisław Początek: Nikt nie powiedział na sesji: „zaczyna się chmurzyć nad porodówką”. Mamy parlamentarzystów; jest senator – może się też wykazać!
– Nigdy nie słyszałem na sesji, że Zarząd powiatu mówi: „słuchajcie, zaczyna się chmurzyć [nad porodówką – red.] i musimy rozważyć, być może będziemy musieli angażować się także finansowo”, nic na ten temat nie było mówione; jesteśmy na to nieprzygotowani, bo projekt budżetu był robiony do 11 listopada… Rozmowy z Funduszem, z NFZem wiem, że nie są łatwe, ale ja uważam, że należało i nadal należy wykorzystać wszelkie możliwości kontaktów różnych, oficjalnych, pół oficjalnych. Mamy przecież parlamentarzystów, jest pan senator, może się też wykazać, nic nie stoi na przeszkodzie w tym przypadku, żeby nam pomogli – apelował Stanisław Początek.
Stanisław Początek studzi emocje: W dąbrowskiej rodzinie PiS nie ma „chemii”. Pora, by w tym małym powiecie zaczęły panować normalne relacje
– Ale martwi mnie to, choć mnie to za bardzo nie powinno martwić, albo na samym końcu; ale martwi mnie to, że w dąbrowskiej rodzinie PiS, do której ja nie należę, nie ma „chemii”. To widać. Jeżeli poseł chce, to my robimy wszystko, żeby go marginalizować. Jeśli ktoś coś załatwi, to większość zasług staram się przypisać sobie. Pora, żeby zaczęły panować w tym małym powiecie, w sumie biednym powiecie, normalne relacje. Żeby nie było, że jeden na drugiego w jakiś sposób napuszcza. To się dzieje już od ponad dwóch lat, od wyborów parlamentarnych w 2023 r., gdy zaczęły się rozdzielać drogi niektórych rządzących w powiecie np. z posłem ziemi dąbrowskiej, obecnym dzisiaj Wiesławem Krajewskim, który mimo tego poprawił wynik, wygrał z dużą nadwyżką w tym przypadku i pewnie nie odmówi, jeśli się go poprosi o jakieś wsparcie. Może nie powinno tak być, bo posłowie powinni tylko stanowić prawo i dobre prawo, ale niestety jest tak, że są jeszcze „załatwiaczami”, pomagają samorządom i dlatego warto z tego korzystać. Tak że nie wszystko uważam jest przegrane. Chciałem zaproponować w imieniu naszego klubu, aby również jasno wskazać, jako rada, naszemu organowi wykonawczemu, czyli Zarządowi powiatu, żeby na poważnie zajął się jeszcze raz próbą reaktywowania oddziału, lub znalezienia innego sposobu pozytywnego załatwienia tej kwestii i to powinno wybrzmieć – mówił Stanisław Początek.
Stanisław Początek: Nie może być tak, że każdy widzi błąd, tylko nie u siebie i temat nie istnieje. Dobrze, że się tym media zajmują. To wszystko jest potrzebne, jeżeli służy informacji
– To nie może być tak, że każdy jakoś widzi błąd, tylko nie u siebie i temat nie istnieje, rozmyjemy go. Nie wolno tak robić. Ja jestem siedem lat radnym powiatowym i widzę, po raz pierwszy przychodzi taka sytuacja, podbramkowa i oczekiwałbym od kolegów, Zarządu, że jednak staną na wysokości zadania. To nie może tak być. I tutaj nie chcę potępiać, „młócić”, ale ostrzegam, że należało wcześniej pewne działania podjąć. Bardzo mało na ten temat wiedzieliśmy i raczej to były takie uspakajające sygnały, że „jakoś damy radę”, „może nie martwy się”, „to nie teraz”, „a po co się tym media zajmują”? „A, wypowiedź pana posła…” itd. To wszystko jest potrzebne, jeżeli służy informacji i dokąd to będzie obiektywnie prawdziwe, to każdy może sobie decydować, czy słucha tego głosu, czy nie. Wydaje mi się, że to co powiedział pan dyrektor Węgrzyn – starania nadal o to, żeby był konkurs i przygotowywać się, jeśli się taki konkurs ukaże w NFZie. Pan dyrektor powiedział, że jest przygotowany i liczymy na to, że pewna przerwa pewnie będzie. Nie uda się zachować płynności, ale możemy to zakończyć jakoś w zgodzie i pomyślnie. I tu trzeba nie tylko czynnik ekonomiczny brać pod uwagę, ale również to, że może czasem nawet trzeba dopłacić przejściowo. Trochę zarobiliśmy w poprzednich latach na tych umowach, jakoś da się funkcjonować, bo ludzie obserwują i pytają. Na wiele rzeczy są pieniądze, a tam gdzie w grę wchodzi faktyczne lecznictwo zaczyna brakować pieniędzy, bo to, bo tamto… My się szczycimy, że budynek szpitala wygląda należycie, że są nowe technologie typu fotowoltaika, solary, pompy ciepła itd. I dobrze, bo to powinno obniżać koszty produkcji energii. Ale my chcemy, żeby szpital oferował szerszy zakres usług medycznych, bo każdy stara się, żeby na miejscu mieć to zagwarantowane – mówił Stanisław Początek.
Poseł Wiesław Krajewski: odłączyłem się od lokalnej polityki; chcę uszanować tę autonomię, ale musiałem zareagować
W debacie zabrał głos również obecny na sesji poseł Wiesław Krajewski, który zaznaczył, że w sprawie został popełniony duży błąd – trzeba go naprawić i reaktywować oddział. Poseł publicznie zadeklarował, że pomoże w tej sprawie i jest dobrej myśli, że można jeszcze ratować oddział (powołać go od nowa do życia).
-Bywałem na tej sali wiele razy, trzy kadencje byłem radnym powiatowym plus jedną kadencję było mi dane pełnić funkcję starosty powiatu dąbrowskiego i kiedy się dowiedziałem w pewnym momencie, że grozi zamknięcie oddziału ginekologiczno – położniczego w szpitalu… Stosunkowo późno się dowiedziałem, bo jednak obowiązki poselskie, bardzo częste przebywanie w Warszawie, trochę odłączyłem się od bieżącej polityki lokalnej, ale musiałem zareagować. Pewnie słuchaliście mojego wystąpienia i komentarzy i nie chcę tu nikogo pouczać, dlatego przez wiele lat nie włączałem się w dyskurs lokalnych władz, samorządowych, gminnych, powiatowych, bo to są kompetencje poszczególnych radnych wybieranych w powszechnych wyborach i chcę uszanować tę autonomię. Ale nie możemy dopuścić do tego, żeby mimo tych trudności nie podjąć działania. Uważam, że samorządność, samorząd jak i również na dole, jak i parlament, samorząd to jest miejsce dyskusji. Nie zamykanie się w gabinetach, nie przekazywanie informacji w odpowiednim czasie osobom, które są zainteresowane – przekonywał poseł Wiesław Krajewski.
Poseł Wiesław Krajewski: uważam, że został popełniony błąd; myślę, że tę sprawę byśmy mogli w odpowiednim czasie załatwić
-Wyraziłem swój akces chęci do współpracy. Rozmawiałem również z parlamentarzystami wszystkich opcji politycznych tutaj z naszego okręgu. Myślę, że tę sprawę byśmy mogli w odpowiednim klimacie, entourage, w odpowiednim czasie załatwić. Natomiast nie ma zgody na to mojej, jako posła tej ziemi, jako wieloletniego samorządowca jeszcze po drugiej stronie ulicy Joselewicza, wtedy burmistrzem był Stanisław Początek, wielokrotnie się spieraliśmy, nawet ostro, ale to były spory merytoryczne i uważam, że został popełniony błąd – mówił poseł Wiesław Krajewski.
Poseł Wiesław Krajewski: To jest niezrozumiałe dla mnie, że od 1 stycznia 2026 r. żadne dziecko nie urodzi się w Dąbrowie Tarnowskiej! Apeluję – trzeba ten błąd naprawić!
-Byłem u pana dyrektora – bardzo merytoryczna rozmowa, dziękuję za te spotkania pomimo różnych presji, bo nie wolno było Krajewskiemu przedstawiać sytuacji, bo jakaś może być konsekwencja tego wszystkiego… To jest niezrozumiałe dla mnie, żeby od 1 stycznia 2026 r. żadne dziecko nie urodzi się w Dąbrowie Tarnowskiej i apeluję – to co powiedział pan burmistrz Stanisław Początek, bo akurat w tym punkcie się z nim zgadzam – trzeba ten błąd naprawić, pomimo kłopotów finansowych. Wiem doskonale, że Narodowy Fundusz Zdrowia kontraktuje, opłaca usługi medyczne w całym kraju, czy to POZy, czy specjalistyka, czy to oddziały zamknięte w poszczególnych szpitalach – dowodził poseł.
Poseł Wiesław Krajewski: W Dębicy solidarnie nie podpisali kontraktu z NFZ i opłaciło się! Narodowy Fundusz zorganizował dodatkowe 160 mln zł
-Słuchałem audycji RDNu starosty Piotra Chęcieka z Dębicy. Presja władz samorządowych wtedy tam, na Podkarpaciu, opłaciła się, bo solidarnie powiedzieli, że nie będą podpisywać kontraktów na świadczenia usług szpitalnych i okazało się, że Narodowy Fundusz Zdrowia w ostatnich dniach, godzinach zorganizował dodatkowe 160 mln zł na pokrycie kosztów. Przychodzi mi na myśl pewna dygresja. Pamiętam jeszcze, jak byłem radnym gminnym, później powiatowym, jak był taki klimat zamykania szkół z uwagi na demografię itd. I te miejscowości, które zdecydowały się bronić tych szkół, w dalszym ciągu w sposób fantastyczny realizują system edukacyjno – wychowawczy i dlatego mój apel do was szanowni państwo, warto ten błąd naprawić – pomimo tych różnych dokuczliwości, dogaduszek itd. – warto ten błąd naprawić, myślę, że wszystko jest w rękach, panie dyrektorze, pana jako szefa szpitala, żeby przygotować szpital. Na początku 2015 r. podejmowaliśmy tu uchwałę i byłem przeciwny oddawania oddziału ginekologiczno – położniczego dla Centrum Zdrowia Tuchów. Wiem również, że ówczesny pan dyrektor [ZOZ – red.] śp. Jerzy Orzeł miał ogromne kłopoty, udźwignął to, później była decyzja, ale generalnie można powiedzieć, że Centrum Zdrowia Tuchów w sposób perfekcyjny zapewniał usługę – ocenił poseł.
Poseł Wiesław Krajewski: ginekolodzy, z którymi rozmawiałem mówili, że są w stanie w dąbrowskim szpitalu zorganizować kapitalny oddział. Szpital w Dąbrowie jest jednym z najpiękniejszych w regionie! Aż wstyd, że na trzecim piętrze, dedykowanym kobietom, teraz będzie hulał wiatr!
-Ja rozmawiałem w ostatnim czasie, bo zrobiła się dosyć gorąca atmosfera wokół likwidacji tego oddziału, z kilkoma lekarzami, ginekologami; mówili, że są w stanie zorganizować kapitalny oddział przy tej kadrze, która przez wiele lat pracowała na rzecz kobiet czy rodzących, czy potrzebujących tych usług medycznych. W tym klimacie, w tych warunkach fantastycznych – szpital w powiecie dąbrowskim jest jednym z najpiękniejszych szpitali w regionie, tu przyjeżdżają do nas goście, zachwycają się. Ostatnio był otwarty piękny oddział rehabilitacyjny i aż wstyd, że na trzecim piętrze, który był zawsze dedykowany, od niepamiętnych czasów kobietom, teraz będzie wiatr tam hulał! – mówił rozgoryczony poseł, Wiesław Krajewski.
Ja w dalszym ciągu jestem gotowy do współpracy! Warto powalczyć o ten oddział ginekologiczno – położniczy i to co powiedział pan burmistrz Stanisław Początek – absolutnie się z nim zgadzam – w ciągu najbliższych dni proponuję zwołać pewne konsylium, kto tylko chce, ja deklaruję, że z posłami, senatorami tego naszego okręgu się spotkam, przedstawię ten problem, żebyśmy jak najszybciej tę ciągłość wrócili. Ja wiem doskonale, że ten dzisiejszy rząd to jest katastrofa w służbie zdrowia, ale to nie zwalnia nas, tu mieszkających, od działań. Białą flagę wywieszamy, bo Tusk źle realizuje politykę zdrowotną w naszym kraju. To nie zwalnia nas od działania; wiele szpitali ma podobną sytuację i jednak walczą o ten swój ośrodek. Miałem kilka dni temu telefon od jednej z mieszkanek naszego powiatu – na końcówkę stycznia ma termin porodu. I mówi: „panie pośle, niech pan robi wszystko, żebym mogła tu bezpiecznie, w warunkach dąbrowskich urodzić dziecko”. I co mam powiedzieć tej pani??? I jeszcze jedno, wracając do tych statystyk, do kwestii pieniędzy, która cały czas krąży wokół tego tematu. Pacjentki idą za lekarzem. Jeśli zostanie stworzona fantastyczna atmosfera, to te panie – dzięki również budowie tych mostów (np. Borusowa – Nowy Korczyn red.) do nas przyjdą. Najbliższy oddział porodowy jest w Kielcach, to całe nadwiślańskie tereny od strony północnej Wisły, tu rodziłyby, leczyłyby się itd.
Poseł Wiesław Krajewski: Ile razy Zarząd powiatu spotkał się z dyrektorem szpitala?
-Panie dyrektorze siąść z kalkulatorem, siąść z długopisem. Dziwię się – muszę tu wyrazić swoje stanowisko – ile razy Zarząd powiatu spotykał się z dyrektorem szpitala w sprawie oddziału? Odpowiedzi nie ma, a ja wiem, że zero (w sprawie tej konkretnej, wyliczenia kosztów finansowania) jeśli jest, to proszę pokazać dokument. Nie chciałem korzystać z moich uprawnień kontroli z wykonywania mandatu posła, senatora, bo w „dąbrowskiej rodzinie” tego się nie robi, ale z przyjemnością bym chciał doglądnąć tych dokumentów, które towarzyszą temu problemowi, bardzo poważnemu, lecznictwa w Dąbrowie Tarnowskiej. Jeszcze raz powtarzam, że stać nas wszystkim, żeby w szpitalu dąbrowskim powróciła ginekologia – położnictwo – mówił Wiesław Krajewski.
Dyrektor ZOZ Łukasz Węgrzyn: spotkania ze starostą, wicestarostą odbywały się dość często
-Co do informacji ostatnich w sprawie spotykania się z Zarządem, czy z radnymi, to takich spotkań było dość dużo. Chciałem jeszcze wspomnieć, że rozmawialiśmy z posłem Wiesławem, że oprócz tutaj starostwa, które zadeklarowało chęć pomocy co do sprawy odnowy [oddziału – red.], była też interpelacja dotycząca finansowania z budżetu państwa remontu oddziału. Tak, jak mówiłem, takie spotkania się odbywały ze starostą, wicestarostą i radnymi dość często i na bieżąco byli informowani. Może niekoniecznie wszystkie spotkania były formalne – mówił dyrektor ZOZ, Łukasz Węgrzyn.
Dyrektor ZOZ Łukasz Węgrzyn: rozmowy z podmiotami zakończyły się fiaskiem po analizie ekonomicznej i demograficznej
-Centrum Zdrowia Tuchów, w związku z dużymi wzrostami kosztów, chciał, żebyśmy współfinansowali ich podmiot. Prawnie to nie było możliwe w związku z czym do końca października firma nie podpisała umowy. (…) W międzyczasie prowadziliśmy rozmowy z innymi podmiotami w sprawie możliwości prowadzenia tego oddziału, natomiast zakończyły się one fiaskiem; po analizie ekonomicznej i demograficznej firmy nie podjęły prowadzenia tego oddziału. Oficjalnie 11 grudnia Centrum Zdrowia Tuchów, Zarząd, poinformował po spotkaniu z pracownikami, że nie będą kontynuować już takiej działalności. To był czwartek. 12 grudnia w piątek szpital wystąpił do Narodowego Funduszu Zdrowia z wnioskiem o ogłoszenie konkursu na utworzenie oddziału. Do tej pory nie mamy jeszcze żadnej odpowiedzi – mówił dyrektor ZOZ, Łukasz Węgrzyn.
Dyrektor ZOZ Łukasz Węgrzyn: Gigantyczne straty (90 mln zł) wygenerowały małopolskie porodówki w 2024 r. (przy licznie porodów: 400 – 660)
-My nie prowadziliśmy tego oddziału. Firma prywatna takiego oddziału nie chciała dalej prowadzić. Z informacji posiadanych ze szpitali w Małopolsce za 2024 r. żaden szpital [bądź oddział ginekologiczno – położniczy – red.] nie wygenerował zysku, a straty były szacowane na prawie 90 mln zł. Gigantyczne straty przy liczbie porodów między 400 a 660. Przykładem są Gorlice. Tam strata za rok funkcjonowania tego oddziału wyniosła prawie 10 mln zł. W Tarnowie przy 660 porodach to jest strata prawie 6 mln zł – wyjaśniał dyrektor Węgrzyn
Dyrektor ZOZ Łukasz Węgrzyn: teraz wszystko jest w rękach Narodowego Funduszu Zdrowia
-Jesteśmy przygotowani do prowadzenia tego oddziału. Jeśli chodzi o pracowników tu nie trzeba żadnych umów o pracę z pracownikami. Jeżeli Fundusz ogłasza nabór wtedy my mamy tydzień lub dwa (zależnie co tam jest napisane) składa się oświadczenia. Jeżeli dany pracownik wyrazi zgodę na pracę w danym oddziale składamy oświadczenie z numerem prawa wykonywania zawodu i takie warunki możemy spełnić. Poinformowałem, że oddział działa do 31 stycznia, bo wg umowy z Centrum Zdrowia Tuchów, umowa jest ważna do 31 stycznia. Były takie rozmowy o cesji kontraktu, ale z wiadomych względów Centrum Zdrowia Tuchów ani inny podmiot nie jest zainteresowany, żeby taką cesję przekazać. Procedura jest taka, że Centrum Zdrowia Tuchów złożyło wniosek o likwidację oddziału. Podmiot wystąpił o nieprowadzenie takiej działalności, teraz jest wszystko w rękach Narodowego Funduszu Zdrowia – skwitował dyrektor ZOZ.
Wicestarosta Krzysztof Bryk: najpierw działamy, potem mówimy; najpierw róbmy, co jest możliwe, potem ogłaszajmy
-Jestem mocno zdziwiony, że pan bardzo przywiązuje wagę do relacji tych naszych, wewnętrznych – mówił Krzysztof Bryk w nawiązaniu do wypowiedzi Stanisława Początka – Oczywiście zawsze jestem zwolennikiem dobrych relacji i zawsze jest powiedziane, że zgoda buduje i myślę, że w jakiś tam sposób jest, że wszyscy idą w tym samym kierunku. Jestem zwolennikiem, że najpierw trzeba działać, potem mówić. Czasami mówienie na wyrost niewiele daje. Najpierw róbmy to, co jest możliwe, co jest zgodne z przepisami, zgodnie z kalendarzem, a potem dopiero ogłaszajmy to, co jest. Niestety nie jest najlepiej w tych negocjacjach, ale jeszcze nic nie jest stracone. Największą bolączką jest statystyka. (…)
Krzysztof Bryk podał tutaj argumenty, które przytaczał dzień wcześniej na radzie miejskiej o dysproporcji urodzeń w jego pokoleniu z pokoleniem wnuków.
Wicestarosta Krzysztof Bryk: Robiliśmy – niekoniecznie wyprzedzaliśmy to medialnie
– I to jest wielki problem, że stajemy się społeczeństwem starzejącym się. Jak powiedział pan starosta, to wkrótce będą problemy szkół, żłobków itd. Dzisiaj mamy nasz oddział, nasz problem. Wszystkie nasze rozmowy, które były – pan dyrektor był upoważniony do rozmów z różnymi podmiotami – po gruntownej analizie niestety przegrywa czynnik ekonomiczny, demograficzny. Nie chcę nigdy przeceniać wartości materialnych nad zdrowiem, nad bezpieczeństwem – to jest bezcenne, ale oczywiście trzeba mieć pieniądze, żeby coś zrobić. To panie radny, że nie dokonaliśmy, nie robiliśmy, nie mówiliśmy… Robiliśmy – niekoniecznie wyprzedzaliśmy to medialnie. To, że na dożynkach powiedziałem…, ale skoro była podpisana umowa na następnych dziesięć lat, na te czynności, na działalność ginekologiczno – położniczą, a więc byliśmy spokojni. Przy przedłużaniu umowy nie było żadnego większego problemu odnośnie wartości czynszu. Było to [wyrównanie – red.] o wskaźnik inflacji. Wartość tego czynszu w porównaniu z kontraktem, kosztami, jest naprawdę minimalne. Czynsz to jest około 40 tys. zł miesięcznie za 1100 metrów kwadratowych. To udział tego czynszu w kosztach jest naprawdę minimalny – tłumaczył wicestarosta.
Wicestarosta Krzysztof Bryk: 400 porodów to granica, po której NFZ wykreśla porodówkę
-Chciałbym tu jeszcze raz powtórzyć, że negocjacje nie powiodły się na dzień dzisiejszy. Wszystko oparło się o demografię i perspektywy. W tamtym roku [2024 – red.] na terenie naszego powiatu urodziło się 397 dzieci, w tym roku [2025 – red.] urodzi się najprawdopodobniej 360 dzieci. To jest w ciągu jednego roku spadek o 10% – wicestarosta powtórzył tu argumenty z sesji rady miejskiej, która odbyła się dzień przed obradami w powiecie – dość powiedzieć, że w Polsce od dłuższego czasu nie mamy zastępowalności pokoleń, a statystyki z powiatu dąbrowskiego są jeszcze gorsze, niż średnia polska.
– To nas nie usprawiedliwia, żeby nic nie robić. Nie ma sytuacji bez wyjścia, tylko proszę zwrócić uwagę, że sytuacja jest trudna. Stoimy przed faktem, czy dostaniemy kontrakt, czy nie dostaniemy. Mamy na granicy czterystu urodzeń. 400 było taką granicą, gdzie Narodowy Fundusz wykreśla [porodówkę – red.] – mówił wicestarosta, Krzysztof Bryk.
Przewodnicząca rady powiatu Marta Chrabąszcz: rezolucja to nie zrzucanie winy, ale apel, żeby państwo pomagało samorządom. To jest problem całej Polski
Podczas sesji radni dyskutowali także na temat rezolucji „w sprawie bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet oraz dostępności świadczeń ginekologiczno – położniczych”. Autorką rezolucji była przewodnicząca rady powiatu, Marta Chrabąszcz, która zaakcentowała tym samym potrzebę zagwarantowania kobietom bezpieczeństwa zdrowotnego (więcej na ten temat napiszemy w odrębnym artykule).
-To nie jest zrzucanie winy na instytucje państwa, natomiast to jest apel o to, żeby państwo pomagało samorządom funkcjonować w takiej sytuacji, bo przecież mamy problem znikających porodówek, oddziałów ginekologiczno – położniczych. Tak jak pan starosta tutaj przedstawił, to jest problem w całej Polsce. W rozmowach z samorządowcami była deklaracja współfinansowania, ale ten, kto zarządza środkami publicznymi, wie, że ani dobre chęci, ani szczytny cel nie wystarczą. Trzeba mieć po pierwsze przepisy prawne, które pozwalają wydatkować na to środki i trzeba mieć zasoby finansowe, które to pozwalają utrzymać – mówiła Marta Chrabąszcz.
Przewodnicząca rady powiatu Marta Chrabąszcz: czy porodówka zagrozi funkcjonowaniu całego szpitala?
-Trzeba myśleć realnie w kategoriach odpowiedzialności społecznej i tu chciałam zadać panu dyrektorowi pytanie, tak bardziej dla opinii publicznej, czy prowadzenie tego oddziału, z którego się wycofuje Centrum Zdrowia Tuchów, mogłoby spowodować w perspektywie długofalowej – nie mówimy o roku czy dwóch – zagrożenie dla funkcjonowania innych oddziałów, czy wręcz całego szpitala? Bo to nie jest tylko decyzja na teraz, musimy ją przemyśleć, po pierwsze, racjonalnie, a po drugie odpowiedzialnie, mając kilka lat przed sobą funkcjonowania dla mieszkańców całej naszej społeczności. Ja się absolutnie tutaj nie zgodzę z panem, ponieważ ten apel jest po to, żebyśmy mieli furtkę,czyli żebyśmy mieli podstawę prawną do współfinansowania, też środki, które pozwolą takie świadczenia dofinansowywać, realne do udźwignięcia przez samorządy. Myślę, że i samorząd powiatowy byłby gotowy tutaj dopłacać, ale w realnych kwotach, takich, jakie jest w stanie unieść, ponieważ jest to bardzo cenny oddział, ale też mamy inne oddziały i nie możemy zagrozić ich funkcjonowaniu, to raz, a dwa – mamy inne zadania powiatowe, z których też musimy się wywiązywać, a które też są bardzo kosztowne – wyjaśniała Marta Chrabąszcz.
Przewodnicząca rady powiatu Marta Chrabąszcz: dlaczego kobiety z małych powiatów mają być pozbawione bezpieczeństwa zdrowotnego? Cały czas podnosi się czynnik demograficzny, ale to też jest ginekologia
-To nie jest zrzucanie winy na państwo, panie radny, tylko apel o to, żeby zwłaszcza patrzeć na takie małe powiaty, bo proszę zauważyć, że ta sytuacja dotyczy przede wszystkim małych powiatów. Dlaczego kobiety z małych powiatów mają być pozbawione tego bezpieczeństwa zdrowotnego, czyli w sytuacjach nagłych, czy w zagrożeniu ciąży, czy także w ginekologicznych, różnych powikłaniach. My mieszkanki tutaj w Dąbrowie, czy z okolic jeszcze do szpitala w Tarnowie mamy stosunkowo niedaleko, ale mieszkanki dalszych gmin, to w jaki sposób realnie będzie zapewnione bezpieczeństwo zdrowotne dla tych kobiet? Bo cały czas tutaj się podnosi ten czynnik demograficzny. On jest ważny, ale – to też wielokrotnie podkreślałam – ten oddział to jest nie tylko położnictwo, ale też problemy ginekologiczne kobiet w różnym wieku. Nie może być tak, że państwo, likwidując oddziały takie czy stwarzając taki system finansowania, który pokazuje, że one są nie do udźwignięcia przez szpitale powiatowe, zostanie pozbawione takiej właśnie opieki. Samorządowcy na tym spotkaniu, które niedawno się odbyło – przynajmniej samorządowcy – mówię o burmistrzach, wójtach z naszego powiatu, wyraźnie zadeklarowali, że oni chętnie wspomogliby również finansowo. Samorząd powiatowy – myślę, że tutaj wyrażam jednoznacznie opinię wszystkich radnych powiatowych i Zarządu – nie uchylamy się od dofinansowania do szpitala, tylko chcemy, żeby państwo nam umożliwiło taki system dofinansowania, który jest do udźwignięcia, który jest realny. O ile dobrze pamiętam, to samorządy jedynie mogą przeznaczać teraz pieniądze na wyposażenie, ale jeżeli chodzi o same świadczenia proszę powiedzieć, czy mamy w ogóle szanse i w jakim stopniu?
Przewodnicząca rady powiatu Marta Chrabąszcz: likwidacja porodówek to problem systemowy; nie dotyczy tylko naszego powiatu, kobiety z małych powiatów mają takie samo prawo do zapewnienia bezpieczeństwa medycznego
-Chciałabym zaznaczyć, że widzę problem systemowy, bo nie dotyczy tylko naszego powiatu; nasz powiat jest tylko jednym z przykładów tego, że system nie działa tak, jak trzeba, a zwłaszcza dla takich małych powiatów powinny być (…) uchwalone takie możliwości, żeby właśnie ta demografia, która dla nas jest niekorzystna, (…) ale właśnie państwo powinno umożliwić takim małym samorządom, które się znajdują gdzieś na peryferiach województwa, a zwłaszcza w sytuacji, kiedy pozamykane są w najbliższych okolicach takie oddziały, to dla naszego szpitala mogłaby to być szansa, żeby takie świadczenia dostać. W ogóle dla powiatów, które są położone na terenach najbardziej dotkniętych spadkiem demografii i stąd jest moja rezolucja i stąd jest ten apel, ponieważ uważam, że kobiety przez to tylko, że mieszkają gdzieś na peryferiach województwa, w małych powiatach nie powinny mieć utrudnionego dostępu do świadczeń medycznych, mają takie samo prawo, by z nich korzystać jak najbliżej, zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia życia, zwłaszcza w sytuacjach, które najbardziej zagrażają zdrowiu, a myślę tu przede wszystkim o mieszkankach gmin ościennych typu właśnie Szczucin, Mędrzechów, Bolesław, bo tak jak powiedziałam my jeszcze tutaj w Dąbrowie, i z tych okolicznych miejscowości koło Dąbrowy, mamy stosunkowo niedaleko do szpitala tarnowskiego. Stąd moje pytanie panie dyrektorze: myśląc w perspektywie długofalowej na tych warunkach, które są obecnie, czy prowadzenie tego oddziału przez szpital, mogłoby w jakiś sposób zagrozić funkcjonowaniu innych oddziałów i czy jako samorządowcy możemy w jakiś sposób wspierać działania szpitala i też w jakim zakresie? – pytała przewodnicząca rady powiatu.
Dyrektor ZOZ Łukasz Węgrzyn: bez kontraktu z NFZ starostwa ani szpitala nie stać utrzymać porodówki. Wycena świadczeń ginekologicznych jest bardzo słaba
-Jeżeli chodzi o czynsz, była taka informacja ze strony szpitala, że my jesteśmy skłonni za przysłowiową złotówkę, czyli po kosztach, oddać łącznie z czynszem. Tutaj też takie z naszej strony deklaracje padły. Padły też deklaracje i ze starostwa i z naszej strony, że jesteśmy w stanie część środków wygospodarować, jeżeli chodzi o remont oddziału, bo jak państwo wiecie, oddział jest nieremontowany od wielu lat i jest w złym stanie i taka też deklaracja z naszej strony padła. Co do obciążeń – bez kontraktu uważam, że powiatu nie stać. Państwo sobie chyba nie wyobrażają, jakie są koszty funkcjonowania oddziału, bo to jest rocznie liczone kilkanaście mln zł. Przy budżecie starostwa – 100 mln zł – to nie wiem, czy ktoś jest w stanie wygospodarować takie środki. Ile trzeba dołożyć – też trudno na dzisiaj powiedzieć, to będzie wiadomo, jeżeli Narodowy Fundusz Zdrowia ogłosi konkurs, wtedy tam padną konkretne kwoty. Wycena świadczeń ginekologicznych jest bardzo słaba. Niektóre szpitale nadrabiają to ilością porodów. Duży szpital krakowski w porównaniu do naszych 400 porodów, ma 400 porodów, ale nie na rok, tylko na miesiąc, więc można sobie wyobrazić, jaka to jest skala, jakie pieniądze i w takich warunkach można funkcjonować. Bez kontraktu szpitala nie stać, starostwa nie stać na funkcjonowanie tego oddziału. Starostwo powiatowe ma częściowe możliwości dofinansowania, nie do bieżącej działalności, natomiast może na określonych warunkach, zasadach, może część świadczeń zdrowotnych wykupywać i to nie tylko dotyczących oddziału, ale również różnych innych akcji, czy to profilaktycznych dotyczących szczepień, czy innych świadczeń zdrowotnych – wyjaśnił, w odpowiedzi na pytania radnych, Łukasz Węgrzyn.
Starosta Lesław Wieczorek: wymieramy; jesteśmy liderem w Europie, jeżeli chodzi o małodzietność
-Zarząd powiatu i ja nie mamy najmniejszej wątpliwości, jak potrzebne są świadczenia lecznicze dla mieszkańców, natomiast w ostatnich latach bardzo źle się dzieje w obszarze ginekologii i położnictwa. Jak państwo wiecie urodzeń jest bardzo mało. Trzeba z przykrością stwierdzić, że jesteśmy liderem w Europie jeżeli chodzi o małodzietność. Najogólniej można powiedzieć, że wymieramy. Dalecy jesteśmy od tego, żeby likwidować, bo my nie likwidujemy, to Centrum Zdrowia Tuchów zrezygnował z kontynuacji tej działalności, pomimo tego, że mamy uchwałę o chęci kontynuacji tej działalności, a więc podpisaliśmy umowę, więc – panie radny [starosta zwrócił się tu do Pawła Kaczmarskiego red.]– czy na dożynkach, czy gdziekolwiek byliśmy spokojni, natomiast wszelkie zarzuty, czy informacje pojawiające się w przestrzeni, są najczęściej chybione. Oczywiście każdy ma prawo mówić to, co chce. Powiat dąbrowski należy do Związku Powiatów Polskich – mówił starosta Lesław Wieczorek.
Starosta Lesław Wieczorek: liczba porodów to też jest wprowadzanie w błąd nas wszystkich. Szpital Żeromskiego w Krakowie wygenerował 11 mln zł strat przy 1500 porodach rocznie
-Na każdym konwencie powiatów starostów od wielu lat poruszany jest prawie na każdym posiedzeniu temat lecznictwa, niedoszacowania świadczeń przez Fundusz, tragicznej sytuacji w kraju i tutaj pan dyrektor podniósł tylko jedną kwestię związaną ze szpitalem w Gorlicach. Ta bariera czterystu ileś urodzeń, to jest też wprowadzanie w błąd nas wszystkich. Szpital Żeromskiego w Krakowie – 1500 urodzin – wygenerował 11 mln zł straty na ginekologii, neonatologia na małym plusie – 2 mln 200 tys zł, daje to sumę 9 mln zł straty i to są takie kwoty. Te 90 mln zł jest zapisane po stronie strat. Wiemy, jaka była historia w szpitalu dąbrowskim. Pewnie pamiętacie w 2010 r. trudną sytuację, 2015 r. – generował szpital ogromne koszty i trudności finansowe już wtedy występowały, jeżeli chodzi o ginekologię i położnictwo i właśnie ta decyzja o wynajęciu podmiotowi z zewnątrz okazuje się po latach była bardzo trafna. Oddział był prowadzony chyba prawidłowo, chociaż ta liczba urodzeń i usług ginekologicznych była w relacji 50 na 50, tzn. nasze mieszkanki, czy to do porodów, czy do innych zabiegów wyjeżdżają poza powiat, a drugie 50 przyjeżdża do nas, więc taka jest statystyka. Pewnie jakiś powód jest. To jest niemierzalne, nie wiemy, z jakich powodów wyjeżdżają, ale tak się działo – informował starosta.
Starosta Lesław Wieczorek: Lesław Wieczorek nie jest starostą krynickim, buskim, staszowskim, pińczowskim, brzeskim… To nie jest tylko dąbrowski szpital!
-Chcę powiedzieć, że to nie jest tylko dąbrowski szpital; to jest sprawa nasza wspólna. W Polsce sytuacja jest dosyć dramatyczna jeżeli chodzi o lecznictwo, sytuacja się dynamicznie zmienia. Jeszcze parę lat temu żyliśmy sobie spokojnie, te działania zbrojne na wschodzie powodują, że każdy rządzący musi przesuwać środki. To PKB na zbrojenia bardzo wzrasta. A ilość środków w budżecie państwa jest zawsze ograniczona, więc pewnie tu też są przyczyny, ale od lat dzieje się tak, że wycena tych świadczeń, niedoszacowanie, jeżeli chodzi o szpitale jest bardzo zła. Wspomniałem o tym, że starostowie w województwie małopolskim nie wszyscy mają szpitale, ale większość ma i oni w niektórych przypadkach stanęli przed ścianą, trzeba mieć tego świadomość. Chcę oświadczyć, ponieważ wiele oddziałów ginekologicznych zamknęło się i w województwie świętokrzyskim i w województwie małopolskim i Lesław Wieczorek nie jest starostą krynickim, Lesław Wieczorek nie jest starostą buskim, staszowskim, pińczowskim, brzeskim i tak się dzieje – mówił starosta, odnosząc się do oskarżeń, że Zarząd powiatu zaniechał działań w sprawie porodówki.
Wieczorek nie jest starostą ww. samorządów, a tam również zlikwidowane zostały porodówki, bądź borykają się z potężnymi problemami i grozi im likwidacja.
Starosta Lesław Wieczorek: samorządowcy w Polsce stoją na skraju zapaści swoich jednostek
-Tu samorządowcy muszą znaleźć rozwiązania, bo stoją na skraju zapaści swoich jednostek. Pan radny pytał, czy Zarząd zabezpieczył [pieniądze w budżecie na 2026 r. – red.], a wie Pan, ile mln zł trzeba zabezpieczyć? Jaką kwotę zdaniem Pana należałoby zabezpieczyć, żebyśmy mogli dofinansować [ginekologię – red.]. Jakie to są kwoty, ktoś to musi wyliczyć. Te straty, o których ja mówię wielomilionowe to jest działalność oddziałów przy Funduszu, przy kontrakcie z Funduszem. Myślę, że do gry na nowo mogłyby wejść podmioty, czy my ewentualnie, rozważyć taką działalność, ale to musi być też robione z rozwagą i spokojem – apelował Lesław Wieczorek.
Starosta Lesław Wieczorek: duży podmiot medyczny wycofał się z negocjacji, bo w mediach podano jego nazwę i przedwcześnie ogłoszono sukces rozmów
-Tutaj są zarzuty ze strony radnych, że informacja nie przepływała na bieżąco, że mało informacji… Ja rozumiem, że każdy chce wiedzieć. Nie chciałbym, żeby z tej trybuny padały plotki, ale nasze informacje są takie, że ten podmiot, duży podmiot (nie wymienię nazwy nadal) nie życzył sobie (i to powtarzałem w mediach) nie życzył sobie publicznych informacji na temat negocjacji i ogłaszania sukcesów przedwczesnych. Takie mamy informacje, że m.in. z tego powodu się wycofał. Jednak firma duża, podmiot prawa handlowego, ma prawo do tajemnicy handlowej. Na to się powoływano, dlatego chcieliśmy to robić dyskretnie, pan dyrektor został oddelegowany. Nie ma żadnej bierności w tej kwestii, tym bardziej, że uchwała obowiązywała. Pewnie pan dyrektor więcej by powiedział, jakie były relacje z władzami Tuchowa, bo przecież się kontaktował. Myśmy się też tak dowiadywali z mediów więcej niż z bezpośrednich rozmów. Wynika z tego, że nie chciano się przyznać długo, że ta specjalizacja ich w Dąbrowie nie interesuje. Można się było tego domyślać na postawie tego, że tych oddziałów się bardzo dużo zlikwidowało. Mamy dogłębną statystykę, ile osób się rodzi w naszym szpitalu chociażby z ościennych województw, (świętokrzyskie), po likwidacji tych trzech oddziałów w pobliżu do nas zawitało ponad 100 pań. Więc liczyliśmy na to, że będzie taka przestrzeń do zagospodarowania z tego terenu, żeby tych urodzeń było jak najwięcej. Mamy świadomość, ja mam świadomość, myślę, że dyrektor też ma świadomość i Zarząd również ma świadomość, że bezpośrednie zagrożenie życia zawsze istnieje. Nie mamy kardiologii, nie mamy neurochirurgii, nie mamy urologii, które też dla mieszkańców byłyby ważne i potrzebne i to są, jak powiedziałem, bardzo trudne sytuacje, ale nie chciałbym być pesymistą. Wójtowie i burmistrzowie zgłaszają już problem ze szkołami i tak będzie. Będą musieli podejmować dramatyczne decyzje łączenia klas, likwidacji szkół, bo nauczyciele nie będą oczekiwać w gotowości w pustych klasach, bo żaden budżet tego nie wytrzyma, nie ma takiej możliwości – tłumaczył Lesław Wieczorek.
Starosta Lesław Wieczorek: „przyjęliśmy taką politykę medialną, że nie będziemy wyskakiwać każdego dnia z okienka Facebookowego”
-Przyłączam się tu do głosu pana wicestarosty, który odniósł się do troski pana radnego Początka o nasze wewnętrzne sprawy. (…) To, co powiedziałem w swojej wypowiedzi pan pominął. Statystyki, które pan uwielbia na co dzień, nie chce pan przyjąć do siebie, wymyślił pan jakiś wariant „b” i „c”. Chciałabym więcej wskazówek. (…) Rada jest forum wolności, każdy może tutaj powiedzieć, to co chce. Kto nic nie robi, nie popełnia błędów. My przyjęliśmy taką politykę medialną, że nie będziemy wyskakiwać każdego dnia z okienka Facebookowego, stąd może ktoś się nie czuje dowartościowany taką pełną informacją, ale wystarczy nasze strony przeglądać. (…) Pan słynie z ładnego języka, może pan długo i bogato opowiadać, tylko tu trzeba konkrety, tu trzeba wspomnieć o konkretach i możliwościach. (…) – dowodził starosta.
Starosta Lesław Wieczorek: monity do posłów to nasza rozpaczliwa prośba o pomoc!
-Nasze pisma, monity do posłów zostały wysłane z prośbą o pomoc – rozpaczliwa prośba (!). Tu może dla niektórych będzie znowu źle oceniona, ale powtarzam – robimy wszystko, żeby coś zmienić, nie zawsze skutecznie, nie zawsze mamy możliwości, bo wiemy, jaka jest sytuacja, jaki jest ustrój państwa – tłumaczył Lesław Wieczorek.
Starosta, Lesław Wieczorek przyznał, że zawiadomienie przez niego posłów i szukanie pomocy w tej sprawie było „głosem rozpaczy” Zarządu powiatu w sprawie zamykanej porodówki. Zadeklarował, że wraz z dyrektorem robili i robią wszystko, żeby ratować oddział. Czynsz za najem pomieszczeń dla CZT miał wynosić symboliczną złotówkę. Starostwo podjęłoby się również modernizacji oddziałów. Mimo tego jednak, i mimo ustępstw ze strony dąbrowskiej, trzy podmioty medyczne wycofały się z rozmów po przeliczeniu wskaźników demograficznych i ekonomicznych.
Starosta w tonie oskarżycielskim zarzucił (i podkreślił to jeszcze raz dobitnie), że rozmowy z prestiżowym krakowskim szpitalem, który chciał poprowadzić oddział, zostały zerwane po ujawnieniu publicznym jego nazwy i ogłoszeniu sukcesu rozmów, jeszcze przed faktem. Duzi „gracze” medyczni zastrzegają sobie zachowanie tajemnicy biznesowej, a wszelkie odstępstwa w tej sprawie lubią traktować bezpardonowo.
us

