Dzisiaj:
Poniedziałek, 20 sierpnia 2018 roku
Bernard, Jan, Sabin, Samuel, Samuela, Sieciech, Szwieciech, Świeciech, Sobiesław

Wywiad z burmistrzem Krzysztofem Kaczmarskim

10 września 2017 | komentarzy 26

Nadal odczuwa wysokie poparcie społeczne, jak wtedy, gdy obejmował stanowisko burmistrza, a swoje urzędowanie, po półmetku kadencji, ocenia jako „zadowalające”. Deklaruje, że przedwyborcze obietnice wypełnia, mając na uwadze przede wszystkim dobro mieszkańców.

To właśnie w poprawnym dialogu z mieszkańcami upatruje jednego z największych sukcesów swojej kadencji. Obok niego wymienia również: rozwiązanie problemu budowy ulicy Ogrodowej, której mieszkańcy na taką decyzję czekali kilkanaście lat; powstanie placówki dla seniorów oraz żłobka.

 

Cieszy Go zmiana stylu rządzenia, a zwłaszcza jedność rady miejskiej i współdziałanie, ponad podziałami politycznymi, dla dobra mieszkańców. Samą radę i kompetencje radnych ocenia bardzo dobrze.

Z drugiej strony pod znakiem zapytania pozostaje zapowiadana rewitalizacja centrum miasta, uzależniona od finalizacji obwodnicy. Jednak nie ze względu na budowę tejże, gdyż wykonawca w rozmowie z burmistrzem zadeklarował, że termin oddania inwestycji nie jest zagrożony.

O naprawie funkcjonowania Spółki Wodnej, jako takiej, można zapomnieć, gdyż samorząd nie ma takich kompetencji. W sferze obietnic pozostaje na razie również Inkubator Przetwórstwa Rolnego i komputery z dostępem do Internetu na terenach wiejskich dla rodzin w trudnej sytuacji finansowej. Uruchomienie Strefy Aktywności Gospodarczej w Morzychnie i wykup terenów od gminy Żabno nadal pozostaje jedną z większych bolączek samorządu, która niekiedy spędza sen z powiek radnym miejskim. Zabieganie o przedsiębiorców nie przynosi spektakularnych sukcesów. Ale sukcesem może być za to likwidacja pieców węglowych w bloku nr 3 na os. Kościuszki, gdyż w XXI w. zagrożenie życia kilkudziesięciu osób spowodowane emisją śmiercionośnego tlenku węgla, nie stawia samorządu w najlepszym świetle. W połowie września – wraz z rozstrzygnięciem przetargu – uzyskamy odpowiedź na pytanie, czy będzie to sukces obecnej władzy (zwłaszcza na tle nieskuteczności poprzedników w tym zakresie), czy porażka…

Burmistrz jest jednak dobrej myśli, nie unika dialogu i nie obawia się również pytań mediów.

1) e – Kurier Dąbrowskie (dalej: e – KD):

Jak Pan ocenia sprawowanie stanowiska burmistrza po półmetku kadencji? Trudno jest oceniać samego siebie, ale może nam Pan zdradzić, czy jest zadowolony ze swoich osiągnięć, kontaktu z mieszkańcami, stylu uprawiania władzy i wypełniania obietnic przedwyborczych.

Krzysztof Kaczmarski (dalej: KK): Ten okres dwuletni jest zadowalający. Mogę podkreślić to, że komunikacja z mieszkańcami jest bardzo dobra. Przychodzą z różnymi problemami, których od lat nie mogli rozwiązać. „Obciążenie” stron odwiedzających jest zawsze w poniedziałki, ale również w ciągu tygodnia przyjmuję strony i nikt nie jest bez pomocy z tej przyczyny, że przyszedł w innym dniu, niż w poniedziałek. Mam satysfakcję z tego, że takie trudne tematy, jak ulica Ogrodowa, Czernia, Popiełuszki udało się rozwiązać. Te przypadki wymagały uzgodnień z kilkudziesięcioma osobami. Bardzo trudne sprawy własnościowe. Ale dzięki odpowiedniemu podejściu mieszkańców i samorządu udało się wszystko pouzgadniać. Uzgodniliśmy własnościowo ok. trzydziestu dróg w ciągu tych dwóch lat, co jest bezprecedensowe, bo wymaga wielu dyskusji. Ale też dziękuję mieszkańcom, że mają tak prospołeczne podejście, które umożliwia naprawę dróg, remonty podjazdów. Dotąd ciężko się z tym było uporać.

To, co się dzieje w ramach tych uzgodnień, to właśnie przedwyborcze obietnice, które wypełniam, jak zapowiadałem. W budżecie na 2017 r. wprowadziliśmy około pięćdziesięciu zadań drogowych – to mówi o skali, jaka się dzieje. Ten styl kierowania gminą jest taki prospołeczny. Wsłuchuję się w to, czego mieszkańcy oczekują i wspólnie z radą gminy realizuję potrzeby mieszkańców, także wiele drobnych spraw, które ułatwiają ludziom codzienne życie.

2) e – KD: W pierwszym wywiadzie z Panem [zob. http://www.kurierdabrowski.pl/wywiad-z-burmistrzem-krzysztofem-kaczmarskim] pytaliśmy szczegółowo, punkt po punkcie, o wypełnianie obietnic przedwyborczych, zawartych w Pana programie. Niech to będzie pewną tradycją.

OBIETNICE PRZEDWYBORCZE KRZYSZTOFA KACZMARSKIEGO:
Ochrona przeciwpowodziowa powiatu, miasta i gminy
Czysta i tania woda, budowa lokalnego ujęcia wody
Budowa mieszkań socjalnych, oraz mieszkań z poręczeniem miasta dla młodych mieszkańców
Decydowanie mieszkańców Sołectw i Rad Osiedli o wydatkach z budżetu gminy na ich terenie. Więcej środków dla Sołectw i Rad Osiedlowych
Większe pieniądze dla wsparcia mieszkańców wsi z projektów UE i krajowych
Podjęcie działań zmierzających do obniżenia ceny ścieków odprowadzanych do kanalizacji sanitarnej
Wspieranie projektów z wykorzystaniem źródeł energii odnawialnej – dopłaty do wymiany źródeł ogrzewania domów
Rozwiązanie problemu rosnących cen ogrzewania na os. Westerplatte i Kościuszki
Przebudowa centrum miasta wraz z odnowieniem budynków wokół rynku
Powołanie Centrum Obsługi Inwestora dla Strefy Aktywności Gospodarczej
Wykup terenów w utworzonej Strefie Aktywności Gospodarczej i ich uzbrojenie
Wsparcie dla nowo powstających przedsiębiorstw – obniżenie opłat i zmniejszenie lokalnych podatków np. od środków transportu
Większa dbałość o potrzeby osób starszych i niepełnosprawnych
Osiedlowy Klub Seniora z dostępem do rehabilitacji

W drugiej turze wyborów Krzysztof Kaczmarski uzupełnił swoje obietnice wyborcze o kolejne zobowiązania. W ulotce wyborczej zwycięzcy czytamy:

„Pilne potrzeby najczęściej zgłaszane przez Mieszkańców Gminy i Miasta podczas osobistych spotkań w I turze kampanii. Chcę je dodatkowo realizować w moim programie wyborczym, przedstawionym wcześniej Państwu.”
Budżet obywatelski dla miasta i sołectw
Modernizacja sieci wodociągowej, likwidacja rur azbestowych
Naprawa funkcjonowania Spółki Wodnej
Sprawna melioracja na obszarach wiejskich
Utworzenie Inkubatora Przetwórstwa Rolnego, w celu przetwarzania i odsprzedaży plonów
Bezpłatne korzystanie z basenu przez dzieci i młodzież w ramach zajęć szkolnych
Usprawnienie komunikacji w obrębie centrum miasta

Ochrona przeciwpowodziowa powiatu, miasta i gminy –

e – KD: Mówił Pan, że dokumentacja do koncepcji ochrony przeciwpowodziowej miasta i gminy powinna być gotowa w 2016 r.

KK: Wszystko się skomplikowało dosyć mocno z uwagi na decyzje rządowe, które przewidują powołanie Agencji Wody Polskie, która będzie miała za zadanie poprawić bezpieczeństwo przeciwpowodziowe. Wszystko, od Odry i Wisły aż po drobne cieki wodne, będzie w rękach tej instytucji. Taki impas się zrobił, a to z kolei zatrzymało to, co dobrego się działo dotychczas, bo to zagrożenie powodziowe naszej gminy jest przecież duże. Tak naprawdę, niezależnie od naszych decyzji, na razie jesteśmy „w kropce”.

Czysta i tania woda, budowa lokalnego ujęcia wody –

e – KD: Ta obietnica jest chyba w trakcie realizacji. Jaki jest udział Dąbrowy Tarnowskiej w tej inwestycji i jak skorzystają na tym mieszkańcy miasta i gminy? Czy, Pana zdaniem, woda w gminie rzeczywiście jest tania?

KK: Odbiór inwestycji, nowego ujęcia wody w Żabnie, właśnie zakończyliśmy. Inwestycja za około pięć milionów zł. spowoduje w znacznym stopniu zmniejszenie zakupów wody w Tarnowie. Woda będzie lepszej jakości i dzięki tej inwestycji nie powinna drożeć, ponieważ woda z ujęcia jest tańsza, niż ta, którą kupujemy. Jednak należy przewidzieć koszty amortyzacji, jak też i koszty stałe, które ciągle rosną. Jest to zabezpieczenie mieszkańców przed ciągłym wzrostem kosztów wody. To się udało i dzisiaj mamy piękne ujęcie wody z trzema gminami, Żabnem i Olesnem. Dzisiaj mamy dostawę wody w układzie pierścieniowym, z różnych źródeł, czyli bezpieczeństwo pod każdym względem.

Większe pieniądze dla wsparcia mieszkańców wsi z projektów UE i krajowych –

e – KD: Mówił Pan w zeszłym roku, że aplikujecie do wszelkich możliwych projektów zewnętrznych. W tym roku można już powiedzieć, ile pieniędzy, z ilu źródeł udało się pozyskać. Zważywszy, że tych programów było kilka, sądzimy, że minimum połowa starań zakończyła się sukcesem. Proszę się pochwalić tą skutecznością władzy w pozyskiwaniu pieniędzy z zewnątrz.

KK: Największym sukcesem w tej mierze jest kompleksowa termomodernizacja obiektów publicznych. Zadanie za ponad 3, 5 miliona zł, z dofinansowaniem przekraczającym półtora miliona zł.. W bieżącym roku termomodernizujemy Szkołę Podstawową w Gruszowie Wielkim wraz z wymianą kotłowni i stolarki. W przyszłym roku halę sportową łuczniczą i przedszkole w Nieczajnie Górnej. Co do wielkości, to następny wdrażany duży wniosek infrastrukturalno – społeczny w przedszkolach; za ponad 600 tys. zł. Pozwoli na likwidację barier architektonicznych.

W Przedszkolu nr 2 zamontujemy windę oraz wydłużymy godziny pracy i poszerzymy ofertę dydaktyczną dla dzieci szczególnie z niepełnosprawnością oraz zaoferujemy dokształcenie kadry przedszkola. Z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) wdrażamy inwestycje polegające na modernizacji i budowie boisk sportowych wraz z częścią rehabilitacyjną przy Szkole Podstawowej w Laskówce Chorąskiej i Szkole Podstawowej w Dąbrowie Tarnowskiej. Również z tego projektu przebudujemy scenę i sanitariaty w DDK.

W bieżącym roku w przychodni zamierzamy wyremontować, z dofinansowaniem z PFRON-u, parter budynku wraz z rejestracją, za łączną kwotę ok. 200 tys. zł.
Wielomilionowe kwoty zostały pozyskane z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska na działania z zakresu infrastruktury kanalizacyjnej i wodociągowej. W ocenie formalnej u Marszałka Województwa jest również wniosek dotyczący budowy parkingu „park & ride” wraz z drogą dojazdową bezpośrednio z obwodnicy, na łączną kwotę ponad 1,5 miliona zł.
Złożyliśmy cztery wnioski zgodne z gminnym programem rewitalizacji na łączną kwotę blisko 30 milionów zł.
Pozyskujemy pieniądze na drogi transportu rolnego oraz na usuwanie skutków powodzi, które pozwalają naprawiać drogi na terenach wiejskich, a ich ilość przekroczyła kwotę 2. milionów zł.
Pozyskane pieniądze na żłobek, „Senior Wigor” i bibliotekę to kwota ok. 850 tys. zł.

Podjęcie działań zmierzających do obniżenia ceny ścieków odprowadzanych do kanalizacji sanitarnej –

e – KD: Co konkretnego udało się zrobić w tej kwestii?

KK: Rokrocznie wpisujemy do budżetu kwotę powyżej pół miliona zł na dobudowy kanalizacji; również pozyskujemy pieniądze z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Rozbudowujemy dzięki temu sieć kanalizacyjną i wodociągową. Zakończyliśmy budowę kanalizacji w Laskówce Chorąskiej za ok 3.7 miliona zł. Rozpoczęliśmy wdrażanie inwestycji w zakresie kanalizowania gminy – tym razem Smęgorzów za ok. 3, 5 miliona zł. To jest obecnie realizowane, a zakończenia spodziewamy się na przełomie 2018/2019.

Przymierzamy się do budowy też z MRPO kanalizacji punktowych w miejscowości Sutków. A do tego Smęgorzowa pozyskamy ok. 40% dotacji. Rozbudowywanie tej sieci kanalizacji spowoduje, że jej użytkowników będzie więcej, więc cena nie powinna rosnąć.
Należy zauważyć, że cenę wody i kanalizacji utrzymujemy poniżej średniej ceny na terenie Województwa Małopolskiego i dopłacamy z budżetu gminy do każdego metra sześciennego ścieków 1, 5 zł, a w sumie jest to 600 tys. zł, co nie jest bez znaczenia, bo mieszkańcy odprowadzają te ścieki taniej.

Wspieranie projektów z wykorzystaniem źródeł energii odnawialnej – dopłaty do wymiany źródeł ogrzewania domów

e – KD: Czy dopłata do wymiany raptem dwudziestu kilku pieców dla mieszkańców gminy to sukces samorządu? Mieliśmy takie sygnały, że mieszkańcy chcieli wymieniać piece zaraz po ogłoszeniu na stronie internetowej urzędu, a spotykali się z odmową i wyjaśnieniem, że aplikacja jest zakończona. Czy to prawda?

KK: W ankiecie wyszła tak mała liczba tych osób. Było raptem 120. chętnych, a jak się później okazało, że wymieniamy na piec piątej generacji, to już kolejni w ogóle rezygnowali, bo wiadomo, z jakimi kosztami się to wiąże, nawet uwzględniając dopłatę. Z drugiej strony rozumiem motywacje mieszkańców, bo kupno pieca piątej generacji, a później opału do niego jest jednak droższe, niż zwykłego pieca, który nie jest ekologiczny i zanieczyszcza powietrze. Na obecną chwilę mamy 25 wniosków w realizacji. Przygotowaliśmy program i złożyliśmy wniosek do „Programu obniżenia niskiej emisji”. Otrzymaliśmy dotację 200 tys. zł na likwidację pieców węglowych w bloku Kościuszki 3, które, o zgrozo!, do dzisiaj tam funkcjonują. Niestety na przetarg nie zgłosili się wykonawcy; teraz zmieniamy technologię na centralne ogrzewanie, ogłaszamy kolejny przetarg i mamy nadzieję, że się tym razem uda, bo pieniądze trzeba wykorzystać do końca roku.

Wdrażamy też duży program z instalacjami fotowoltaicznymi. Jesteśmy liderem na terenie powiatu i będziemy koordynować prace w tym zakresie dla wszystkich gmin. Instalacje powinny spowodować duże oszczędności w zużyciu prądu. Często, przy dobrze dobranych parametrach, rachunki za prąd maleją do zera. Nabór wniosków wciąż trwa w naszym urzędzie. Spodziewana dotacja jest na poziomie ok. 60% wartości projektu.

Przebudowa centrum miasta wraz z odnowieniem budynków wokół rynku –

e – KD: Chcecie z tym zaczekać, co zresztą logiczne, do oddania obwodnicy, czyli według umowy – do połowy 2019 r., ale przecież nie może być Pan pewien reelekcji…

KK: Opracowaliśmy program rewitalizacji miasta. Został on zaakceptowany przez Urząd Marszałkowski, a to pozwoliło na złożenie wniosku o rewitalizację rynku, a także garażowiska i terenu po Miejskim Przedsiębiorstwie Ciepłowniczym na os. Westerplatte.

Program rewitalizacji specjalnie dedykowany jest dla takich miejsc, jak nasze centrum miasta, ale trzeba zauważyć, że tych środków jest bardzo mało w całej puli. Optymalnym okresem na wykonanie tego zadania jest 2018 r. Może będzie tak, że podzielimy inwestycję na dwa etapy. W rewitalizacji rynku jest potrzeba wymiany infrastruktury elektrycznej, kanalizacyjnej i wodociągowej, co bardzo podraża wykonanie prac.

Powołanie Centrum Obsługi Inwestora dla Strefy Aktywności Gospodarczej –

e – KD: Jest Rada Gospodarcza działająca przy burmistrzu, ale nie ma Centrum Obsługi Inwestora. Może powinno się je powołać, bo przedsiębiorców do strefy nie przybywa. Może to by coś pomogło?

KK: Nie ma tego pod taką nazwą, ale to nie oznacza, że nie staramy się o pozyskanie przedsiębiorców. Mamy w urzędzie komórkę, która zajmuje się przedsiębiorcami. Jesteśmy też w ciągłym kontakcie z krakowskim Parkiem Technologicznym, który jest operatorem naszej strefy. Przedsiębiorcy korzystają z doświadczeń krakowskiego Parku Technologicznego i każdorazowo zainteresowany inwestor jest obsługiwany u nas w gminie i umawiany w krakowskim Parku Technologicznym, gdzie odbywają się szczegółowe konsultacje.

Budżet Obywatelski dla miasta i sołectw –

e – KD: W zeszłym roku mówił Pan, że „chcecie ten pomysł odroczyć w czasie”, gdyż chodzi o okres zabiegania o środki unijne. Czy ten czas już upłynął i kiedy zajmiecie się powołaniem budżetu obywatelskiego?

KK: Fundusz sołecki jest na maksymalnie możliwym poziomie, jeżeli chodzi o wsparcie samorządu. Dokładamy do tego pieniądze. Mamy ok. 300 tys. zł – te pieniądze są dysponowane na najważniejsze, zdaniem mieszkańców, zadania w sołectwach i radach osiedlowych. Mieszkańcy sami głosują nad poszczególnymi propozycjami i wybierają najpotrzebniejsze zadania. Obecnie jest to około 300 tysięcy zł i na razie przy tym obstajemy z uwagi na to, co mówiliśmy. Hasło dobre, ale w mniejszych gminach trudniejsze do stosowania. Niestety takie są na razie realia.

Modernizacja sieci wodociągowej, likwidacja rur azbestowych –

e – KD: W zeszłym roku powiedział nam Pan, że zadanie nie jest jeszcze wykonane w całości. A jak jest obecnie?

KK: Takiej programowej wymiany rur nie ma na dzisiaj. Ale tak jak wspomniałem, to pół miliona zł przeznaczamy na rozbudowę i modernizację wodociągów i kanalizacji. W tym roku przeznaczyliśmy nawet więcej – ok. 600 tysięcy zł. Ale potrzeby są na około 2,5 miliona zł na ten cel.

Naprawa funkcjonowania Spółki Wodnej –

e – KD: Mówił Pan w poprzednim wywiadzie, że prosicie posła PiS Wiesława Krajewskiego o interwencję w sprawie zmiany Prawa Wodnego, bo Spółka ustawowo nie podlega gminie. Ale to Pan miał ten postulat w programie wyborczym, a nie Wiesław Krajewski. Nie wiedział Pan, że takie zadanie nie jest w gestii gminy, gdy ustalał Pan swój program wyborczy, czy porwał się z motyką na słońce?

KK: Samorząd w sensie prawnym nie może angażować się w prace z zakresu Spółki Wodnej, jednak wspieramy prace w ciągu sezonu na urządzeniach melioracyjnych poprzez oddelegowanie pracowników pozyskiwanych z Urzędu Pracy, co pozwala w dużym zakresie zwiększyć ilość prac wykonywanych na urządzeniach melioracyjnych.

Na dzisiaj jest bardzo trudno naprawić funkcjonowanie Spółki Wodnej. Musimy czekać na krok ze strony parlamentu, a dopiero potem będziemy mogli działać. Wspieramy Spółkę organizowaniem przez urząd prac interwencyjnych, a to pozwala w większym stopniu udrażniać cieki wodne.

Utworzenie Inkubatora Przetwórstwa Rolnego, w celu przetwarzania i odsprzedaży plonów

e – KD: Co z tą obietnicą?

KK: Nie ma na dzisiaj jakiegoś wyraźnego hasła na ten temat. Jeżeli coś na dzisiaj dyskutuje się odnośnie strefy, to może być potencjalny inwestor zainteresowany przetwórstwem rolnym i tutaj czekamy na decyzję. Na obecną chwilę jesteśmy po dwóch rozmowach w krakowskim Parku Technologicznym. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy. Mamy nadzieję, że któryś z przedsiębiorców zdecyduje się na inwestycje w naszej gminie.

Objęcie specjalnym programem wsparcia młodych talentów w szkołach podstawowych i gimnazjach

e – KD: Ten punkt był realizowany już przez Stanisława Początka, więc to nic nowego, chyba że wprowadziliście jakieś innowacyjne rozwiązania? Z kolei dodatki motywacyjne dla nauczycieli w wysokości sześćdziesięciu kilku złotych per capita chyba nie są wystarczającą motywujące dla tej grupy zawodowej?

KK: To są stypendia sportowe i stypendia za szczególne osiągnięcia w innych dziedzinach. My to zmodyfikowaliśmy – stypendia otrzymują nie tylko uczestnicy eliminacji wojewódzkich i krajowych imprez uznawanych przez kuratorium oświaty. Nie w kwocie 60. tylko 120. zł – uśredniamy dodatek na etat. Dodatki są po to, żeby w ciągu roku, uznając osiągnięcia dydaktyczne nauczyciela, wypłacać co miesiąc (zamiast jednorazowo) wyrównanie do średniej pensji w grupie awansu każdemu nauczycielowi. Chodzi o to, by nagradzać tych, którzy się czymś pozytywnym wyróżniają; żeby docenić ich wysiłki i starania.

Budowa Wiejskiego Centrum Kulturalnego w Morzychnie i Nieczajnie Górnej

e – KD: Skończyliście etap projektowy; co z budową tych placówek?

KK: Dokładnie – skończyliśmy etap projektowy. Po przeprowadzeniu stosownej procedury mamy pozwolenia na budowę obydwu projektów. W czerwcu bieżącego roku złożyliśmy wnioski do Regionalnego Programu Operacyjnego; obecnie czekamy na ocenę formalną w Urzędzie Marszałkowskim. Należy zauważyć, że liczba złożonych wniosków mocno przewyższa możliwości finansowe RPO.

Komputer z dostępem do Internetu na terenach wiejskich dla rodzin w trudnej sytuacji materialnej

e – KD: W zeszłym roku powiedział Pan, że to zadanie można zrealizować tylko w oparciu o MRPO. Czy były już nabory do tego programu – jeżeli tak, to czy się powiodło? Jeżeli nie, to dlaczego obiecywał Pan coś, czego budżet gminy nie ma szans udźwignąć?

KK: Raczej tutaj, z uwagi na trudność w opłacaniu abonamentu przez okres pięciu lat, zainteresowanie mieszkańców jest znikome. Teraz wchodzi Internet szerokopasmowy u marszałka, wtedy będzie pokrycie Internetem w całej gminie. Tak się dało w tych miejscach, gdzie była możliwość korzystania z programu w zakresie zakupu Internetu. Podejrzewam, że samorząd się na to nie odważy. Do dziś nie było naboru, który by pozwalał na to.

3) e – KD: „Sprawa pierwszorzędnej wagi to praca” – zapewne pamięta Pan doskonale to sformułowanie z Pana programu przedwyborczego. W jaki sposób wspomagał Pan lokalną przedsiębiorczość, by stymulować do powstawania nowych miejsc pracy i ile takich stanowisk – proszę o konkrety – udało się utworzyć przez ponad połowę Pana kadencji?

KK: Na przykład samorząd udostępnił teren dla przedsiębiorcy – inwestora z własnych zasobów (sprzedał). Został wybudowany obiekt handlowy w centrum miasta, gdzie pracuje dzisiaj około 30. osób. Jesteśmy w ramach tej rady gospodarczej i odbywają się konsultacje z przedsiębiorcami. Dyskutujemy o wysokości podatków i przedsiębiorcy podpowiadają dobre rozwiązania w tym zakresie i dzięki temu łatwiej im się rozwijać, przy mniejszych obciążeniach finansowych. Poprawa układu komunikacyjnego miasta i dostęp do miejsc handlowych też pomaga im lepiej funkcjonować. W tym roku zaplanowaliśmy budowę ulicy Wyszyńskiego od podstaw, co ułatwi połączenie Wyszyńskiego z Grunwaldzką, co z kolei poprawi dostęp do strefy handlowej w centrum miasta. Budowa parkingu „park & ride” i połączenie z obwodnicą zupełnie nowej drogi oraz pozyskanie z MRPO funduszy, to otwarcie zachodniej części miasta i jej części przemysłowej w stronę obwodnicy. Tam jest zgromadzone najwięcej i największych przedsiębiorstw w mieście. A miasto zyska to, że duże samochody nie będą musiały wjeżdżać do ścisłego centrum Dąbrowy. Mieszkańcy odetchną z ulgą.

4) e – KD: Wróćmy do jednego ze sztandarowych punktów Pana programu wyborczego. „Wykup terenów w utworzonej Strefie Aktywności Gospodarczej i ich uzbrojenie” oraz „staranie o pozyskanie nowych inwestorów”. Czy to zadanie to – jak dotąd – największa porażka Pana jako burmistrza i samorządu? Tereny są chyba nie wykupione i nie uzbrojone, o drodze dojazdowej można tylko pomarzyć (któryś z radnych nawet swego czasu żartował, że nie będziecie budować drogi dla… lisów). Podobno wycofuje się też jedyny inwestor, którego pozyskała poprzednia ekipa? Przedsiębiorca chciał zainwestować 6 milionów zł i na początku zatrudnić 30. pracowników. To jest 30 miejsc pracy – może jednych z tych, które Pan również miał w swoim programie wyborczym? I co z nowymi inwestorami?

KK: Nie mogę się z tym zgodzić, że to jest nasza porażka. Widzę to inaczej. Do strefy gospodarczej zostały doprowadzone: woda, gaz i kanalizacja. Obecny inwestor ma dostęp do tych mediów. Jest w trakcie wykonywania przyłącza elektrycznego na własną rękę. Nie słyszałem, żeby przedsiębiorca się wycofywał, skoro ma tak poważne zaangażowanie. Jest w trakcie uzyskiwania pozwolenia i będzie przystępował do realizacji inwestycji. Dostęp do terenu inwestycyjnego na dzisiaj jest. Poprawimy drogę istniejącą, a już przystąpiliśmy do budowy zupełnie nowego odcinka drogi do strefy, jednak oczekiwaliśmy na możliwość aplikowania do Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Spodziewany jest kolejny nabór, w którym weźmiemy udział. Mamy nadzieję, że zaproponowane warunki będą dla naszej strefy dogodniejsze finansowo.

Niestety nie udało się pozyskać nowych przedsiębiorców. W sąsiednich gminach powstały strefy wyposażone i z dojazdem, a nie posiadające inwestorów, dlatego wykazujemy ostrożność w pozyskiwaniu środków, ale mamy świadomość, że to konieczne. Trwają rozmowy nad przełożeniem linii wysokiego napięcia. Możemy zauważyć, że wielu inwestorów odwiedza samorząd, ale są to też ich niełatwe decyzje. To jest cała złożoność problemu.
To też nie jest takie proste, bo rozmawiałem z burmistrzem Żabna i On widzi rozwiązanie – 20% dopłaty ze sprzedaży do infrastruktury w strefie. Można zauważyć, że należy rozważyć możliwość wykupienia terenów w strefie od gminy Żabno. Prowadzone są rozmowy na temat możliwości wykupu. Każdorazowo z potencjalnym inwestorem odwiedzamy gminę Żabno. Na razie tyle można w tym zakresie zrobić. Czekamy na zmiany dotyczące funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych. Te zmiany powinny zachęcić inwestorów do większej aktywności.

5) e – KD: „Zahaczyliśmy” w rozmowie o gminę Żabno, mniejszą od Dąbrowy, a bardzo chwaloną za zarządzanie i powstawanie nowych miejsc pracy. Czy nie odnosi Pan wrażenia, że Żabno zdeklasowało i prześcignęło Dąbrowę w tej kwestii?

KK: To są różne uwarunkowania i trudno to porównywać, zestawiając oba te miasta na jednej płaszczyźnie. Na pewno dziś w gminie Żabno łatwiej o pracę. Należy zauważyć, że tacy potentaci, jak Bruk – Bet i przedsiębiorcy na terenie byłej fabryki celulozy prowadzą swoją działalność w tej gminie. Taki potentat jak Bruk – Bet jest tylko w jednym miejscu w kraju. My mamy Zbud. Trzeba dążyć do tego, aby było ich więcej. Miejmy nadzieję, że wokół nowej obwodnicy powstaną nowe firmy, bo będzie lepszy dostęp komunikacyjny, co poprawi też rynek pracy.

6) e – KD: Chwalił się Pan swoim udziałem w finalizacji umowy na budowę obwodnicy, ale każdy kij ma dwa końce. To niepodważalny sukces, lecz niestety zauważa się taką prawidłowość, że obwodnice powstające w mniejszych miejscowościach powodowały ich gwałtowną marginalizację i wyludnienie zwłaszcza z młodych mieszkańców, którzy stanowią jej przyszłość. Zapewne zdaje Pan sobie doskonale sprawę z tego zagrożenia i sądzimy, że już temu przeciwdziała. Żeby temu zaradzić trzeba przyciągnąć do Dąbrowy przedsiębiorców, którzy utworzą przynajmniej kilkaset miejsc pracy (jeżeli nie w strefie, to gdzie indziej w granicach gminy). Macie na to tylko dwa lata. Proszę się z nami podzielić, jakie kroki uczynił Pan w tym kierunku, z kim się spotkał?

KK: Nie sądzimy, żeby realnie istniało takie niebezpieczeństwo. To jest iluzoryczne. Z naszych ustaleń wynika, że nie musimy się tego obawiać. Dzisiaj dobowo przejeżdża przez Dąbrowę około dwanaście tysięcy samochodów, w dużej mierze ciężarowych, i można powiedzieć, że możliwość zatrzymania się w centrum miasta tych pojazdów jest żadna. A wtedy będzie możliwość zatrzymania. Droga krajowa stanie się drogą wojewódzką. Nie ma ruchu – nie ma hałasu, ale życie, które się toczyło, toczy się dalej. Ale tego zjawiska się nie obawiamy. Ściąganie inwestorów jest zależne od obwodnicy, a obwodnica poprawi dostępność komunikacyjną. Myślimy, że właśnie za tym podążą nowe miejsca pracy, a młodzi będę mieli więcej powodów do pozostania w naszej gminie. Nasze prognozy w tym zakresie są optymistyczne. Dbamy również o konstruktywne spędzanie czasu po pracy, co również powinno przemawiać na korzyść naszej gminy.

7) e – KD: Pojawiły się pogłoski, że będzie problem z dotrzymaniem terminu oddania do użytku obwodnicy. Czy rzeczywiście istnieją realne obawy o zakończenie tej inwestycji?

KK: Wykonawcy deklarują, że wielkich opóźnień nie ma. Technologia budowy obiektów mostowych wymaga skomplikowanych prac ziemnych i to wstrzymuje, wizualnie, postępy prac, ale deklaracja dotrzymania terminu w dalszym ciągu jest aktualna.

8) e – KD: „Budowa mieszkań socjalnych oraz mieszkań z poręczeniem miasta dla młodych mieszkańców” – to również znalazło się wśród Pana obietnic przedwyborczych. Gdzie są te mieszkania i na jakich terenach planuje je Pan zlokalizować, bo po połowie kadencji plany chyba już są?

KK: Przeprowadziłem rozmowę w prezesem Banku Gospodarstwa Krajowego i spółką zależną „Nieruchomości” w celu wybrania oferty, która przewiduje dofinansowanie budowy mieszkań socjalnych lub „Mieszkania plus”. Możemy uzyskać dofinansowanie do budowy do wysokości 40% projektu. Analizujemy możliwą lokalizację budynku. Rozważamy dwie lokalizacje: teren przy ul. Kościuszki lub na os. Westerplatte. Należy także zabezpieczyć pieniądze w budżecie gminy. Przy założeniu, że będzie to budynek na ok. 24 rodziny, potrzebna jest dofinansowanie z naszego budżetu w wysokości ok. miliona zł.
Również rozważamy partnerstwo ze Spółdzielnią Mieszkaniową w celu pozyskania terenu pod budowę. Na naszym rynku bardzo jest ważna kwota płacona za metr kwadratowy powierzchni w najmie, z uwagi na niewielkie dochody ludności. Więc uruchomienie programu jest zależne od zainteresowania mieszkańców.

9) e – KD: „Rozwiązanie problemu rosnących cen ogrzewania na os. Westerplatte i Kościuszki”. Na Kościuszki wzięliście – wstępnie – sprawy w swoje ręce dopiero, gdy pojawiło się zagrożenie życia kilkudziesięciu mieszkańców jednej z klatek bloku nr 3.

KK: Ten problem rozwiązał się pięknie. Program rozpoczęty kilka lat temu, a wdrożony w zeszłym roku spowodował to, że zostały wybudowane kotłownie w blokach mieszkalnych i budynkach użyteczności publicznej. To spowodowało zmniejszenie dużych strat ciepła i obniżenie kosztów ogrzewania mieszkań nawet o połowę. Obecnie trwają rozmowy na temat zmian w systemie ogrzewania na osiedlu Kościuszki. Z uwagi na małe odległości między budynkami rozważamy zastosowanie w dalszym ciągu ciepła systemowego, czyli z jednym, ale bardzo dobrym źródłem ciepła, i wdrażanie budowy centralnego ogrzewania w budynku nr 3 na os. Kościuszki. To był poważny problem i staramy się go jak najlepiej rozwiązać.

10) e – KD: Należy jednak przyznać, że zareagowaliście na tę sytuację we właściwy sposób i natychmiast po zdarzeniu. Powstaje tylko pytanie, co z piecami i czy macie gwarancje, że otrzymacie pieniądze z programu przeciwdziałania smogowi na zakup pieców (podczas, gdy w pewnym momencie Urząd Marszałkowski wstrzymał program). Bo gwarancje, że piece będą, daliście mieszkańcom – w liczbie kilkudziesięciu, którzy mogą to poświadczyć – oficjalnie, podczas zebrania w DDK, już kilka dni po zdarzeniu. Poza tym dla własnego bezpieczeństwa i pewności, że nie dojdzie do tragedii w tak „ryzykownym” bloku i tak bezzwłocznie musicie zapewnić jakieś fundusze na zakup tych pieców, by w następnym sezonie grzewczym nie pojawiło się ponownie zagrożenie.

KK: Na obecną chwilę jest prowadzona już analiza projektowa i wystąpimy do programu niskiej emisji Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Wystąpimy o lepsze rozwiązanie. Rozważa się jeden i drugi wariant (piece indywidualne dwufunkcyjne, a drugi wariant to podłączenie bloku do sieci ciepłowniczej i wykonanie instalacji). Zdajemy sobie w pełni sprawę z powagi sytuacji i chcemy przeciwdziałać niepożądanym zdarzeniom w bloku nr 3 na os. Kościuszki. Na pewno doprowadzimy do usunięcia tego problemu. W tym miejscu mogę to obiecać. Właśnie, jak wspomniałem, został ogłoszony drugi przetarg na wykonanie instalacji centralnego ogrzewania w bloku. Rozstrzygnięcie będzie już 15 września.

11) e – KD: Skoro już mówimy o bloku „Trójce” nie sposób nie zadać jeszcze jednego pytania. Oprócz mieszkań dla młodych, gmina miała również starać się o nowe lokale socjalne, a jest to istotne zwłaszcza w przypadku tego bloku, który – powiedzmy to głośno – nie jest i nie był nigdy blokiem socjalnym, tylko komunalnym. Robienie z niego na siłę socjalnego generuje takie niebezpieczne sytuacje, o których nie było mowy np. 30 lat temu, gdy nie dokwaterowywano tam aspołecznych jednostek. Co z budynkami socjalnymi, kiedy można się spodziewać budowy?

KK: Mamy przygotowane dwa lokale socjalne w Brniku – wyremontowane. Na dzisiaj więcej nie widać, ale też z tych zasobów możemy na próbę wykwaterować kilka osób. Jest w Szarwarku i jest w Brniku lokal socjalny – będziemy przenosić osoby, które nie potrafią się dostosować do życia społecznego i zakłócają spokój pozostałych mieszkańców. Wszystko przemawia za tym, że nowy blok, który powstanie, będzie o charakterze socjalnym, a dzięki temu będą niższe czynsze.

12) e – KD: W Pana programie przedwyborczym pojawiło się też hasło: „większej dbałości o potrzeby osób starszych i niepełnosprawnych oraz Osiedlowy Klub Seniora z dostępem do rehabilitacji”. Chodzi o „Senior Wigor”. Seniorzy – uczestnicy chyba są zadowoleni, ale jaki jest odbiór społeczny? „Nie zrobiona elewacja, a w środku krajobraz jak na Marsie” – takie opinie się pojawiały, gdy instytucja startowała. W związku z tym zasadne jest pytanie, czy były jakieś zastrzeżenia do odbioru inwestycji z powodów widocznych barier architektonicznych i kiedy nastąpiło rzeczywiste otwarcie placówki, bo w Waszych deklaracjach była to połowa grudnia. Nie było też, na co zwracają uwagę mieszkańcy, hucznego otwarcia, a cała sytuacja przywodzi na myśl pośpiech towarzyszący otwarciu dąbrowskiego żłobka.

KK: Otwarcie było zgodne z harmonogramem. Jak każda inwestycja i ta wymaga dopracowania; „kosmetycznych” zabiegów. Chcemy utworzyć miejsca parkingowe i podjazdy. Nie było żadnego problemu z odbiorem. Już w samym budynku nie ma żadnych barier architektonicznych. Tylko ten parking i montujemy windę. Będą przy windzie miejsca parkingowe. Budynek jest dostępny i pięknie urządzony. Już po otwarciu był komplet seniorów. Uczestnicy otrzymują całodobową opiekę. Grupa liczy dwadzieścia osób. Mają terapeutę – rehabilitanta. Otrzymują ciepły posiłek, miejsce do relaksacji. Jak ktoś się spodziewa, że ruszy nowe zadanie za pół miesiąca, to znaczy, że wiele w życiu nie widział i nie słyszał. To jest początek funkcjonowania nowej instytucji.

Kotłownia, docieplenie, wykonanie stolarki – te wszystkie konieczne prace – i utworzyliśmy instytucje na całym parterze w budynku, który nie był do tego przystosowany. Trzeba to wszystko ładnie pogodzić. Nikt nie powiedział, że wszystko będzie działało od razu jak z płatka. Tak było również z MOPS – em. Trzeba mieć też chęć spojrzeć na to z innej strony. Seniorzy czują się tam dobrze i o to nam wszystkim chodzi. Nie rozumiem, co kieruje osobami, które bezpodstawnie krytykują tę instytucję, z której zadowoleni są starsi mieszkańcy.

13) e – KD: Skoro nawiązaliśmy już do żłobka, „pociągnijmy” dalej to pytanie. Żłobek miał być jednym z czołowych sukcesów – spełnionych obietnic władzy. A tymczasem była krytyka. Negatywna nastroje wokół żłobka nieco ucichły (apogeum stanowiły publikacje tarnowskich mediów, które żywotnie zainteresowały się placówką), była urocza, kameralna impreza na otwarcie, zaprezentowano piękne wnętrza… Ale co teraz z posiłkami dla maluchów? Dyrektor Przedszkola nr 1 zdecydowała się dostarczać posiłki do końca listopada. Co z higienistką? Przepisy co prawda dopuszczają taką sytuację jaka jest, ale może dla spokoju sumienia warto by się postarać o jakieś fundusze na opiekę medyczną, bo przy takich maluchach wszystko się może zdarzyć. Na otwarciu zobowiązał się pan też do „uruchomienia kuchni”…

KK: To też jest jeden z tych punktów, który powinien być w Dąbrowie Tarnowskiej. W sytuacji braku tej instytucji wyszliśmy naprzeciw potrzebom rodzin z najmłodszymi dziećmi. Musieliśmy podjąć jakąś decyzję, czy pomóc tym rodzicom, czy zostawić ich samych sobie i wydaje mi się, że wybraliśmy dobrze. Rodzice są zadowoleni i potwierdzają to w rozmowach ze mną. Jest prawdziwa opieka; optymalna. Rodziny mogą zostawiać spokojnie swoje pociechy pod opieką naszego żłobka.
Zaprojektowaliśmy i będziemy wdrażać remont kuchni. Wtedy będziemy mogli przygotowywać dla żłobka posiłki. Chcemy, aby mamy były zadowolone i dzieci też. Jest pani, która jest opiekunką i pielęgniarką, więc ten problem z brakiem opieki medycznej szybko zlikwidowaliśmy.

Pewien „trzon” tych osób jest, ale pewnie kadra będzie się zmieniała, bo taki jest rynek pracy; nie tylko w naszym mieście i gminie. W takich sytuacjach będziemy się zawsze wspierali osobami z Urzędu Pracy. Będzie zatrudnienie, ale pewna rotacja też będzie, bo na to nie mamy wpływu. Takie są uwarunkowania, które nie są dyktowane przez nas.

14) e – KD: Jeszcze a propos żłobka – czy nie sądzi Pan, że lokalizacja placówki była niefortunna, zwłaszcza w perspektywie reformy oświatowej i likwidacji gimnazjów? W „Jedynce” będą do dyspozycji uczniów dwie sale mniej, a dzieci przybędzie…

KK: Rodzice sobie bardzo chwalą tę lokalizację, gdyż wiozą dzieci do jednego miejsca, a nowo powstała sieć szkół „wchłonie” wszystkie dzieci, bez uszczerbku dla ich komfortu pobytu w szkole. Nie będzie takiego problemu, żeby uczniowie „cisnęli” się w małych pomieszczeniach kosztem żłobka. Wydaje mi się, że ta lokalizacja okazała się optymalna i mam sygnały, że wielu mieszkańców mnie w tym popiera.

15) e – KD: Skoro mówimy o żłobku, trzeba nadmienić, że w opozycji – choć raczej teraz mało aktywnej – pojawił się mocny krytyk Waszych poczynań, który chce rozliczać władzę i patrzyć jej na ręce. Trudno mu odmówić wielokrotnie racji i przygotowania do pytań oraz interpelacji. Mowa o Stanisławie Ostrowskim. Jak sobie radzicie z wyraźnym i słyszalnym głosem w opozycji?

KK: Wszyscy staramy się zabezpieczyć wspólnie potrzeby mieszkańców. Niektórzy mają czasem inne spojrzenie na jakąś sprawę, ale wszyscy bierzemy pod uwagę potrzeby mieszkańców. Staram się wsłuchiwać w to, co radni mówią i naprawiać to, co potrzeba. Szanuję każdy głos i głos Pana Stanisława traktuję poważnie, jak wszystkie inne. Cieszę się, że przez dwa lata radni podzielają wspólne pomysły, które kreujemy na posiedzeniach rady i te, które zgłaszają mieszkańcy. Ale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze i nie wszystko jest idealnie, ale po to właśnie jesteśmy, żeby to naprawiać. Ja też nie jestem nieomylny i mogę się mylić w różnych kwestiach. Mam satysfakcję, że rada się nie dzieli, jak było to przedtem, tylko jesteśmy zespołem i razem jako zespół realizujemy zadania w każdych sołectwach bez wyjątku. Dlatego absolutnie nie postrzegam Pana Stanisława jako przeciwnika, tylko wspólnika w dążeniu do ulepszania naszego miasta i gminy dla dobra mieszkańców.

16) e – KD: Ile – szacunkowo – udało się pozyskać środków zewnętrznych (w tym przede wszystkim z programów unijnych) na inwestycje w gminie? Mówi się, że nie jesteście w tej kwestii liderem, a w Małopolsce wypadacie słabo. Np. ulica Ogrodowa – zgłosiliście się do programu przebudowy i otrzymaliście – proszę przypomnieć – ostatnie czy przedostanie miejsce w Małopolsce?

KK: O ilości pozyskanych pieniędzy z zewnątrz powiedziałem już wcześniej. Uważam, że są to niemałe kwoty, a ich ilość jest również uwarunkowana możliwościami naszego budżetu, z którego musimy dofinansować każde zadanie. W przypadku Ogrodowej wniosków złożonych do Programu przebudowy dróg lokalnych było chyba 57. A branych pod uwagę zostało 34. Natomiast do dofinansowania było przeznaczonych 24. Z oszczędności poprzetargowych było w ostateczności sfinansowanych 30 zadań. Niestety dla nas brakło środków.

Proszę zauważyć, że ilość punktów w projekcie zależy od sytuacji danej drogi w terenie. To jest Program przebudowy dróg lokalnych – jedyny wniosek składamy corocznie. Gdzie jest możliwe, to te środki pozyskujemy. I z przebudowy dróg lokalnych dwa lata temu również pozyskaliśmy. Teraz pozyskujemy też środki powodziowe. Na razie możliwości są wyczerpane, ale wszędzie, gdzie się dało, pozyskaliśmy środki. Na te drogi w ostatnich dwóch latach pozyskaliśmy około dwa miliony zł. ze środków zewnętrznych. Praktycznie nie wykonujemy inwestycji za nasze pieniądze – raz jest to dotacja, innym razem umarzalna pożyczka (40 – 80 %).

17) e – KD: Skoro mówimy już o ulicy Ogrodowej – wygląda na to, że uważa Pan realizację tego zadania za swój sukces. Wielokrotnie Pan podkreślał, że za tej kadencji udaje się rozwiązywać problemy, którym przez kilkanaście ostatnich lat nie zdołano zaradzić. Nie uważa Pan, że to raczej kwestia zgody rady miejskiej?

KK: Problem na ulicy Ogrodowej był od wielu lat. Budowało się ją dwanaście lat. Było wiele projektów, które poszły do kosza, a wraz z nimi pieniądze. Nie udało się poprzednikom porozumieć z mieszkańcami, stąd brak możliwości realizacji inwestycji. To jest ulica w centrum miasta z dostępem do terenów działkowiczów i stoi tam wiele domków jednorodzinnych.
Od pierwszych dni mojej pracy w samorządzie pracowałem nad realizacją tej inwestycji. Zaprosiłem wszystkich mieszkańców – zaproponowałem rozwiązania, które prawie przez wszystkich mieszkańców zostały zaakceptowane. Naczelnym problemem były ogrody działkowe w bezpiecznym sąsiedztwie drogi. Dzięki odpowiedzialnej postawie mieszkańców, zaangażowaniu urzędu i kompromisowi wszystkich stron w ciągu roku zaprojektowaliśmy drogę od nowa, uzyskali stosowne pozwolenia i wykonali ulicę z pełną infrastrukturą w drodze, oświetleniem ledowym i chodnikiem najazdowym. Ta ulica łączy dwie ważne ulice: Warszawską i Grunwaldzką. Zaproponowałem mieszkańcom, że pół pieniędzy za wykup działek dają mieszkańcy, a pół my, i mieszkańcy się na to zgodzili. Taką wersję radni zaakceptowali w uchwale.

18) e – KD: Wygląda na to, że obecna rada miejska ma pamięć dobrą, ale krótką. Większość radnych obradowała również w poprzednim składzie. Gdy ówczesny burmistrz zaproponował, by wykupić kawałki działek od właścicieli pod budowę drogi, postawili stanowcze weto. A teraz wyrażają zgodę. [Na marginesie warto przypomnieć, że podobnie postąpili w przypadku rodziny z Kazachstanu]. Co lub kto ma taki zbawienny wpływ na decyzje rady? To Pan ma taką władzę nad radą miejską, czy może rada miejska ma wpływ na Pana?

KK: Nie doszukiwałbym się tu takich wpływów. Po prostu obecnie jest inne podejście do rady; propozycja w sprawie ulicy Ogrodowej też była inna i wszystkie strony (łącznie z radnymi) ją zaakceptowali. W ten sposób, dzięki dialogowi i wspólnemu zrozumieniu, udało się rozwiązać kilkunastoletni problem mieszkańców i to jest dla nas wszystkich najważniejsze. To jest nasza wielka satysfakcja!

19) e – KD: Dość dziwny i nielogiczny był przydział ulic do poszczególnych szkół. Oczywiście zapewne każdy podział spotkałby się z krytyką, ale przytoczymy jeden jaskrawy przykład braku logiki – blok narożnik podzielono między dwie szkoły mimo że stamtąd do „Dwójki” jest rzut beretem. Czy prawdą jest, że spotyka się Pan z niezadowoleniem rodziców, którzy mają prawo decydować, gdzie posłać dziecko? Bo jeżeli tak, to zawdzięcza to Pan radnym.

KK: Z niezadowoleniem rodziców raczej właściwie się nie spotykam. Myśmy otrzymali petycję (również popartą przez rodziców), aby otworzyć szkołę. Wpłynęła petycja od mieszkańców o utworzenie szkoły numer 3. Mieszkańcy podpisani na petycji należeli nie tylko do obwodu tej szkoły i zaproponowali rozwiązanie, które zaakceptowała rada. Obecnie jest podział na trzy okręgi – teraz w okręgu „Dwójki” znalazł się narożnik i nie ma tego dylematu. Grunwaldzka i Kościuszki zostało, bo się dzieli ulicami, a „Dwójka” jest do Gimnazjum nr 1, „Jedynka” została jak do tej pory; w „Trójce” będzie się wygaszało gimnazjum. Jest szkoła nr 3 i ma nabór do pierwszej i czwartej klasy, ale jednocześnie gimnazjum będzie wygaszane.

Gdybyśmy nie podjęli tej decyzji w myśl opinii kuratora, to dwa gimnazja w mieście byłyby ustawowo wygaszone, co prowadziłoby w konsekwencji do ich likwidacji w trzyletnim okresie, a w tym samym czasie tysiąc dzieci cisnęłoby się w dwóch szkołach podstawowych i dwóch budynkach, w efekcie czego mielibyśmy za trzy lata dwie przepełnione szkoły i dwa puste budynki. Bardzo trudno jest dzisiaj o właściwą decyzję i wiedzę, co się wydarzy z reformą za kilka lat. Nieważne, w jakim kierunku byśmy dzisiaj poszli, bez kosztów dodatkowych reforma nie zafunkcjonuje. Zdajemy sobie doskonale z tego sprawę, ale jakieś rozwiązanie z tej sytuacji należało znaleźć. Wydaje mi się, że wybraliśmy najlepsze dla mieszkańców wyjście, a jakie będą koszty – jeszcze nie da się tego oszacować.

20) e – KD: A jak w tym kontekście ocenia Pan obecną radę miejską? Czy dobrze się Panu współpracuje z radnymi i czy nie obawia się Pan ich częstych zmian poglądów na jakąś sprawę?

KK: Bardzo dobrze oceniam dotychczasową współpracę z całą radą. Należy zauważyć, że w obecnym składzie rady znajdują się osoby z różnych opcji politycznych i wiele lat zasiadających w radzie gminy, znających problemy miasta, gminy i mieszkańców. To doświadczenie powoduje, że bardzo racjonalnie podchodzą do, czasem bardzo trudnych, tematów, a wspólne decyzje przynoszą korzyść mieszkańcom. Z mojego punktu widzenia nie dzielę rady na „my – oni”; wszyscy tworzymy jedno ciało, które mówi wspólnym głosem i osobiście mam z tego wielką satysfakcję. Na pewno wygląda to inaczej i działa korzystniej, niż w poprzednich kadencjach.

21) e – KD: Na naszym forum pojawiają się zarzuty, że radni mają wpływ na Pana decyzje, przewodniczący i zastępcy „bezkrytycznie z Panem trzymają”, bo się im Pan wywdzięcza stanowiskami pracy, jest „lojalność koalicyjna”, która robi z rady maszynkę do głosowania, a podział okręgów szkół został przygotowany pod „koleżankę z Niezależnych”. Na dodatek radni mają nie znać „topografii Dąbrowy” i stąd te okręgi.

KK: To jest bezsensowny zarzut, bo w tym układzie reforma w żadnym stopniu Ją nie dotyka. Wcześniej były dwa okręgi mniej więcej na połowę, a przedtem trzy, ale to nie jest pod „koleżankę z Niezależnych”, tylko osiemnaście lat temu tak było i nic więcej się nie zmieniło od tego czasu. Nie rozumiem więc, skąd się biorą takie zarzuty?

22) e – KD: Proszę wymienić trzy swoje największe sukcesy na stanowisku burmistrza.

KK: Utworzenie żłobka, czyli program dla młodych rodzin, utworzenie domu „Senior Wigor” – program dla osób 60 +, i chyba zmiana myślenia o załatwianiu problemów mieszkańców w zakresie naprawy i budowy dróg na terenie gminy, wywłaszczania terenów pod drogi oraz budowa ulicy Ogrodowej, która czekała na realizację dwanaście lat. To są, jak sądzę, największe sukcesy mojego urzędowania na stanowisku na burmistrza. Ta komunikacja społeczna z mieszkańcami jest bardzo dobra; wiele osób chwali zmiany w urzędzie w tym zakresie. Mieszkańcy rozumieją potrzeby samorządu, w wielu sprawach przychodzą, doradzają, komunikują się. W wielu wypadkach jest to kontakt z osobami, które od wielu lat kojarzę, przez to rozmowa jest łatwiejsza.

23) e – KD: Niektórzy mówią, że jest Pan epigonem w stosunku do poprzedniego burmistrza i realizuje Pan te zadania, które zaczął lub wyznaczył poprzednik. Jakby Pan odparł te zarzuty?

KK: Nigdy nie będę uważał, że to, co dobrego zrobili poprzednicy należy eliminować, odrzucać lub nie doceniać. Niektóre zadania zostały dokończone, a nowe zadania, które zaproponowałem (między innymi żłobek, drogi, „Senior Wigor”) są pomysłami autorskimi, których potrzeby wykonania niestety poprzednicy nie dostrzegli przez ostatnie 20 lat. Połączenie jednego z drugim powinno, w moim odczuciu, dobrze służyć mieszkańcom. Nie marnujemy środków publicznych już wydatkowanych w poprzedniej kadencji na rozpoczęte, sensowne działania.

Nie jestem naśladowcą byłego burmistrza, ale też nie zamierzam przekreślać Jego zasług, a potrzebne inwestycje zawsze doprowadzę do końca. Na tym polega, moim zdaniem, rozsądne podejście do rządzenia miastem i gminą.

24) e – KD: Mówimy o odpieraniu zarzutów, więc wypada zapytać, czy ma Pan świadomość, jakie opinie krążą na Pana temat wśród części społeczeństwa. Do nas dotarło m.in. powielane hasło: „zrobi się jutro” albo „wrócimy do tego jutro”. Niektórzy uważają, że nic Pan w urzędzie nie robi, a wszystkie obowiązki wykonuje zastępca Stanisław Ryczek (który ma zresztą – według niektórych – realnie sprawować władzę); albo zamiast pracować – chodzi Pan na imprezy. Pojawiają się też zarzuty, że zatrudnia Pan w urzędzie znajomych. Czy widzi Pan w tych pogłoskach swoją winę, czy działalność krytyków i Pana przeciwników politycznych? Przejmuje się Pan tego typu pogłoskami, czy uważa, że „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”?

KK: Odniosę się do tych zarzutów nie podejmując bezsensownej polemiki z krytycznie nastawionymi do mnie osobami, tylko podając fakty, które można sprawdzić.

W dwóch latach obecnej kadencji, w związku z przejściami na emeryturę, zatrudniłem w trybie konkursowym trzy osoby. Ograniczyłem zatrudnienie w zakresie kierowcy mojego poprzednika. Mamy teraz po połowie etatu sekretarza i zastępcy. Przeorganizowaliśmy i zmniejszyliśmy zatrudnienie w wydziale: gospodarka komunalna – rolnictwo. Zmniejszyliśmy zatrudnienie w wydziale inwestycji, jednocześnie powołując doradcę energetycznego, finansowanego z funduszy unijnych. Te zmiany spowodowały zmniejszenie kosztów zatrudnienia o około 500 tysięcy złotych.

Ale zatrudniłem też około 100 osób, którym udzieliliśmy pomocy przyznając różnego rodzaju wsparcie finansowe, w części z Powiatowego Urzędu Pracy. Były to staże dedykowane dla młodzieży, osób bezrobotnych i wykluczonych społecznie, znajdujących się w bardzo trudnej sytuacji rodzinnej i finansowej.

Nikt nie wychodzi z urzędu bez pełnej wiedzy w załatwianej sprawie. Dyspozycyjny jestem ja, zastępca, pracownicy z wydziałów. Mój telefon jest publiczny – dwadzieścia cztery godziny na dobę włączony. Nie zdarzyło mi się przez ponad dwa lata pracy w urzędzie, żeby ktoś mi powiedział, że jest źle obsłużony. Cały czas w dzień przyjęć jestem obecny. Cieszy mnie zwłaszcza to, że wspólnie z zastępcą staramy się, aby wszyscy byli usatysfakcjonowani.

Zastępca jest po to, aby zastępował mnie podczas mojej nieobecności. Ma stosowne uprawnienia oraz wieloletnie doświadczenie i obsługuje strony nie gorzej niż ja. Ja najczęściej biorę udział w konferencjach i reprezentuję urząd na zewnątrz, co się przekłada na nieobecność w urzędzie, ale w tym czasie polegam na zastępcy i pracownikach urzędu.

Jestem człowiekiem otwartym, uważam, że w dobrej komunikacji ze wszystkimi, szanuję czas pracy swój i innych, ale też lubię rozrywkę, spotkania z mieszkańcami, wspólne posiedzenia i uważam, że nie tylko do pracy jest człowiek stworzony.

Bardzo nie przejmuję się takimi uwagami. Myślę, że ten styl funkcjonowania jest akceptowalny na tym stanowisku, bo nie mogę przed nikim uciekać, ani nosić głowy wyżej, niż ktokolwiek inny. Trudno, żebym odmawiał uczestnictwa w ważnych dla miasta i gminy imprezach tylko dlatego, że zostanę potem skrytykowany przez osoby, które nie rozumieją istoty pracy na tym stanowisku. Nie mogę zaszyć się w urzędzie i nie dopuszczać do siebie mieszkańców. Przecież nie na tym moja praca polega!

25) e – KD: Miał Pan na początku wręcz fenomenalny PR i świetnie Pan trafiał do wyobraźni, emocji wyborców; wychodząc naprzeciwko ich oczekiwaniom. Czy w kontekście tego, co powiedzieliśmy przed chwilą ma Pan poczucie, że coś się zepsuło w Pana wizerunku jako burmistrza przyjaznego obywatelom, podejmującego dyskusje, wypracowującego wspólnie z nimi najlepsze rozwiązania; czy może dalej czuje Pan tak duże poparcie społeczne? Czy docierają do Pana pochwały mieszkańców i zapewnienia, że będzie miał Pan ich głosy w przyszłych wyborach?

KK: Na pewno tak dalej się dzieje; może w trybie bardziej służbowym, bo w związku z tym, że jest nas w układzie wykonawczym dwóch, tzn. ja i zastępca (dwie osoby, a nie trzy, bo nie ma innej osoby w charakterze sekretarza), to praca bardzo absorbuje i wypełnia każdą godzinę dnia, ale w dalszym ciągu mieszkańcy przychodzą, rozważają o sprawach, którymi żyją na co dzień w kwestii poprawy wyglądu miasta, komunikacji, tego co dzieje się w szkołach czy oświacie, a to daje dużo sił do realizacji nakreślonych celów.

Zawsze stoję na stanowisku, że mieszkańcy mają największą wiedzę co do potrzeb miasta i gminy i na co dzień obserwują najbliższe otoczenie. Jest często tak, że przychodzi ktoś i mówi: „myśmy na Pana głosowali i cieszymy się, że się udaje, ale trzeba jeszcze zrobić to i to”. Ale też sobie zdaję sprawę, że nie da się wszystkiego naraz zrobić. Oczekiwanie na zmiany było, ale też było oczekiwanie, że wszystko się zmieni w krótkim czasie, jednak wszystkich dróg się w dwa lata wybudować nie da, czy zrealizować wszystkich zamierzonych inwestycji. Na to potrzeba czasu, ale nie zmienia to faktu, że z obietnic przedwyborczych się nie wycofuję i stopniowo je wdrażam w gminie.

26) e – KD: A skoro o spotkaniach z wyborcami i mieszkańcami mowa – czy wie Pan, jak skończyła się sprawa pokrzywdzonego mieszkańca Józefa Borowskiego, na którego działce dokonano nielegalnej wycinki drzew, a jego rację potwierdziła Komisja Rewizyjna? Czy interesuje się Pan przebiegiem tej sprawy i co Pan dotychczas zrobił, żeby pomóc mieszkańcowi, który czuje się pokrzywdzony również przez sprawujących władzę?

KK: Sprawa faktycznie jest bardzo skomplikowana i wiele lat się ciągnie. Ja deklarowałem rozmowy z „Eltarem” i „Tauronem”, czyli instytucjami, które – w rozumieniu Pana Borowskiego – zawiniły i w „Tauronie” stwierdzili, że zadośćuczynienie Pan Borowski otrzymał. Z tego, co mi wiadomo, Pan Borowski skierował sprawę na Policję, więc będzie przeprowadzone postępowanie sprawdzające i sytuacja się wyklaruje.

27) e – KD: Mówi się też o Panu, że robi Pan wszystko – łącznie z pośpiesznym spełnianiem obietnic na ilość, nie jakość – aby osiągnąć reelekcję. Jak się Pan do tego odniesie?

KK: Trudno się do tego odnieść, bo to znowu są jakieś subiektywne odczucia, które trudno poprzeć faktami. Jeżeli ktoś mówi, że spełniam obietnice przedwyborcze, to nie da się z tego zrobić zarzutu. Uwagi, że robię coś w pośpiechu wynikają chyba z niezrozumienia zasad pozyskiwania środków zewnętrznych i realizowania inwestycji, których ramy czasowe muszą być dostosowane do konkretnego projektu. Nie robię nic pod publikę i na wyścigi. Obiecałem w programie przedwyborczym realizację pewnych pomysłów i mieszkańcy mnie w tym poparli. Nie mogę ich zawieść i realizuję te inwestycje, ale nie kosztem jakości. Najważniejsi są dla mnie mieszkańcy i to ich potrzebami się kieruję, sprawując funkcję burmistrza.

e – KD: Dziękujemy Panu za wywiad i życzymy, by po zakończonej kadencji miał Pan poczucie dobrze spełnionego obowiązku oraz tak samo duże poparcie społeczne, jak podczas wyborów.

Z burmistrzem Krzysztofem Kaczmarskim rozmawiała Ula Skórka.

 


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Internautów. Administrator portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin - zawiadom nas o tym (elstertv@gmail.com).

Komentarze

  1. 10 września 2017 o 22:24
    wyborca :
    Panie Burmistrzu Głosowałem na Pana ja.głosowała moja żona. Teściowie. Rodzice. Znajomi. Wszyscy byliśmy za tym aby wreszcie w DT nastąpiła zmiana. Niestety ale trzymanie na stołku Pana Ryczka i mimo wszystko trzymanie przez niego berla w Dąbrowskim magistracie to tak jakby Szydło z wicepremiera zrobila Schetynę. Stracił Pan nasze głosy. Przykro ale dzis tyle co rządzi KACZMARSKI czy Początek. Z tyłu i tak wystaje postac Pana Ryczka. Który nie brał udział w wyborach!!!! Nie ma mandatu a rzadzi bez względu na to kto wygrał wybory
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +3 (w sumie : 19)
  2. 11 września 2017 o 16:46
    Inka :
    Odczuwać poparcie a mieć poparcie to dwa skrajne słowa i dwa całkowicie różne znaczenia ! Niech dalej Burmistrz odczuwa a już nie długo się zdziwi !!! A ja mam pytanko w sprawie obwodnicy ? Panie Burmistrzu jak tam postępy robót i w którym aktualnie jesteśmy miejscu harmonogramu ?? Wydaje mi się, że w jesieni będzie przetarg na nowego wykonawcę, czy to jest prawdą ?
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +47 (w sumie : 55)
  3. 11 września 2017 o 20:36
    Obw. DTdk73 :
    11.09.2017 | Panie Burmistrzu, z dzisiejszej wypowiedzi wiceburmistrza Dąbrowy Tarnowskiej Stanisława Ryczka dla RDN Małopolska dowiedzieliśmy się, że są prowadzone "zakulisowe" konsultacje w sprawie rozmieszczenia ekranów akustycznych. Powtórnie apelujemy, aby konsultowany "nowy projekt" zabezpieczeń akustycznych został udostępniony lokalnej społeczności na internetowej stronie magistratu.
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +38 (w sumie : 38)
  4. 12 września 2017 o 09:49
    Maciek :
    Mnie interesuje strefa gospodarcza na Morzychnie. Czy powstała tam chociaż jedna firma? Przecież bez rozwoju gospodarki DT nigdy nie ruszy do przodu i ludziom nie będzie się żyło lepiej i spokojniej. Może już czas żeby tutaj były miejsca pracy dla setek osób a nie za granicą. Omawiane są sprawy bieżące m.in. remonty ulic, przepompownia, a gdzie sprawy inwestycyjne z prawdziwego zdarzenia? Tak naprawdę dzieje się nie wiele, a tutaj mówimy po prostu o administrowaniu. Czy to jest przyszłość DT?
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +29 (w sumie : 29)
  5. 12 września 2017 o 10:15
    Brum :
    A ja chciałbym dodać że 'wyprostowane' skrzyżowanie pod Biblioteką Miejską jest jeszcze gorsze niż było wcześniej. Czy ktoś to w końcu poprawi? Dlaczego marnotrawi się nasze pieniądze na buble budowlane? Czy ktoś za to odpowiada? Czy jest gwarancja wykonawcza?
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +24 (w sumie : 24)
  6. 12 września 2017 o 21:04
    Mlody dwa :
    Ooo pan burmistrz to ślicznie potrafi mówić. ...a jeszcze więcej obiecać; ))))
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +26 (w sumie : 28)
  7. 13 września 2017 o 21:21
    ann :
    Mojego poparcia burmistrz już nie otrzyma,tyle w temacie,porażka
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +30 (w sumie : 32)
  8. 14 września 2017 o 12:26
    dąbrowianka :
    Panie burmistrzu,a co z garażami na Oś.Westerplatte,jak straszyły tak straszą.Miała być zagospodarowana stara kotłownia i plac z tymi paskudnymi blaszakami, a tu nic,jak widać powstają nowe garaże,co się dzieje?
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +23 (w sumie : 25)
  9. 14 września 2017 o 18:23
    kaja :
    no i oczywiście śmietnik na oś.Westerplatte...czy nie można go ulokować w dyskretniejszym miejscu lub obudować....przechodzimy obok tego obiektu i oglądamy ...dorobek pokoleń....
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +21 (w sumie : 21)
  10. 14 września 2017 o 21:11
    forumowicz :
    Na tym wielkim placu, na ktorym stoja blaszane garaze, mozna by wybudowac parking z ogrodzeniem i dostepem tylko dla osob parkujacych. Miejsca parkingowe bylyby ponumerowane. Zainteresowani mogliby wykupic karte parkingowa na dowolny okres czasu, jednak nie krocej, niz 3 miesiace. Platne z gory lub w ratach. Urzad Miejski zyskalby dodatkowe fundusze, a mieszkancy mieliby nowoczesny parking, a nie pole blaszakowe, ktore straszy.
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +14 (w sumie : 20)
  11. 15 września 2017 o 12:32
    obserwator :
    "Tańczmy razem tańczmy, gdy muzyka jeszcze gra ...."
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +19 (w sumie : 19)
  12. 16 września 2017 o 09:35
    Inka :
    Oj biedny Ty biedny !!! A dlaczego parkingi mają być płatne ?? Samorządy w Polsce to najbogatsza organizacja ! Nic nie robią a mają i to dużo mają ale myślę że już nie długo !
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +16 (w sumie : 20)
  13. 17 września 2017 o 01:03
    veto :
    Czepiacie się! jaki burmistrz - takie osiągnięcia! dopiero dzisiaj przejrzeliście na oczy, że przed wyborami to były zwykłe obiecanki-cacanki? a niektórzy zachowują się, jak gdyby oczekiwali że taki np wróbel, który przecież jest ziarnojadem, dzięki wyborom, nagle zostanie .... np sokołem? czy nie wymagacie zbyt wiele? takie cuda to tylko w bajkach.
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +17 (w sumie : 21)
  14. 17 września 2017 o 22:47
    forumowicz :
    Dlaczego maja byc platne? A dlaczego nie? Poprzednia epoka juz sie skonczyla i zostal po niej dlug na pokolenia, bo za zbyt wiele rzeczy nie trzeba bylo placic. Zmiana myslenia jest potrzebna. Dlaczego placisz za wode, gaz, mieszkanie, telewizje kablowa i mase innych rzeczy? Za uslugi i towary sie placi, a na to trzeba zapracowac i zarobic, a nie oczekiwac, ze ma byc za darmo. Ktos musi wylozyc duze pieniadze na wybudowanie parkingu, a pozniej jego utrzymanie. Nie bedzie poboru oplat, nie bedzie nalezytego utrzymania parkingu, a jak place, to mam tez prawo wymagac. Przymusu korzystania z parkingu nie ma. Parkuje i placi ten, kto chce. Tak jest w wielu wysoko rozwinietych krajach.
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +9 (w sumie : 11)
  15. 18 września 2017 o 12:39
    Rita-Kita :
    Panie Burmistrzu mnie Pan nie zawiódł. Nie głosowałam na Pana i nie doznałam rozczarowania. Wiedziałam, że tak to będzie wyglądać. Do zarzucenia mam dużo m.in. tj.: 1. Brak miejsc pracy; 2. Nieudolne inwestycje; Jest Pan marionetką.
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +19 (w sumie : 21)
  16. 18 września 2017 o 20:54
    lody na patyku :
    w DT wszystkie smietniki wołają o pomstę do nieba, najwyższy czas je wybudować na blokowiskach
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +8 (w sumie : 10)
  17. 19 września 2017 o 13:32
    olo :
    to Miernota a nie burmistrz.
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +7 (w sumie : 13)
  18. 20 września 2017 o 11:28
    Inka do forumowicz :
    Można za wszystko płacić za parkingi też !! Nie wiem w którym wysoko rozwiniętym kraju byłeś i może i byłeś ale jak widzę to bardzo niewiele widziałeś ! Kwestia pierwsza parkingi mają być pod instytucjami publicznymi dla strony inaczej dla klienta a w Dąbrowie parkingi są ale dla pracowników tej instytucji. Przykład Biblioteka miejska, Urząd Miasta, Starostwo. Jak twierdzisz że byłeś w tych rozwiniętych wysoko krajach to może zauważyłeś że parking dla klienta jest tuż pod budynkiem a pracownicy parkują na jego końcu daleko od budynku i to samo ze sklepami. Tu chodzi o parkowanie chwilowe a nie pozostawienie samochodu na kilka godzin lub dni. O jakich kosztach utrzymania parkingu my mówimy ? Pomyliłeś parkingi prywatne z miejskimi. To my wszyscy wykładamy pieniądze na te parkingi i należą się nam jak psu d...
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +14 (w sumie : 16)
  19. 22 września 2017 o 20:27
    Anonim :
    Nie Panie Burmiszczu ogrodowa jeszcze nie skończona a minol rok
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +7 (w sumie : 11)
  20. 23 września 2017 o 19:56
    Kocica :
    panie burmistrzu praca powinna być dla ludzi ktorzy naprawde nie maja za co wyżywić rodziny , a nie dla swoich sąsiadow co maja rodziny zagranicą i wlasne firmy !!!!! i takim znajomkom jeszcze daje sie prace . upokarzające !!!!!!
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +15 (w sumie : 17)
  21. 24 września 2017 o 20:06
    osiedlowiec :
    z tymi kontenerami to porazka zajmują po 15-20 metrow na parkingach, a auta nie ma gdzie postawić bo stoja kosze
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +2 (w sumie : 8)
  22. 24 września 2017 o 20:42
    ewa :
    Brawo" wyborca ". Nareszcie ktoś głośno powiedział o " szarej eminencji " w naszym samorządzie .
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +8 (w sumie : 10)
  23. 25 września 2017 o 09:02
    Krokuta :
    Praca dla wszystkich.... sąsiadów !
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +11 (w sumie : 15)
  24. 25 września 2017 o 22:31
    buc :
    Do osiedlowca.Parkuj i żyj w gnoju.Boś osiedlowcem od niedawna.Wcześniej był wiejski chlew.
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +3 (w sumie : 5)
  25. 24 października 2017 o 20:13
    forumowicz :
    Inka, nie unos sie, bo nie ma potrzeby. To nie przezwyciezy sily argumentow. Trzeba umiec rozmawiac, a nie rzucac wykrzyknikami. W Dabrowie jest wystarczajaco duzo parkingow tzw. chwilowych, dla osob przyjezdzajacych glownie na zakupy. Nie mozna zamienic calego miasta w parking. To nie Nowy York, zeby budowac pietrowe albo podziemne parkingi. Pisalem o parkingu z miejscami do wykupienia na okreslony czas. Sa mieszkancy miasta, ktorzy szukaja miejsca do zaparkowania auta kazdego dnia. Abonament na okreslone miejsce daje pewnosc, ze osoba niepowolana nie zajmie tego miejsca. Nie pisalem, ze bylem w wysoko rozwinietym kraju (chociaz bylem i mialem wykupiony abonament na miejsce parkingowe; nie widzialem parkingow przy kazdej instytucji, jak piszesz, bo ludzi zacheca sie do korzystani ze srodkow komunikacji zbiorowej). Nie wiesz, jakie sa koszty utrzymania parkingu, o ktorym pisze? Przede wszystkim kontrola 24/7, aby miec pewnosc, ze stanowiska parkingowe sa zajmowane przez osoby uprawnione. Jezeli ktos zaparkuje na moim miejscu, parkingowy robi zdjecia samochodu intruza, naklada kare, organizuje usuniecie wozu. Co sie psu nalezy? Nie dokonczylas. Placenie podatkow nie oznacza, ze wszystko sie nalezy. Az przykro odpisywac na komentarze reprezentujace taki poziom.
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +5 (w sumie : 7)
  26. 13 sierpnia 2018 o 11:41
    mieszkaniec :
    Ale brednie piszą co poniektórzy... Pyszczycie na burmistrza ktory jest pierwszą kadencję a zapominacie co zawdzieczacie PeeSeLowi z którym Stanley początek współpracował...Poczytajcie ile moglibyście za gaz mniej płacić gdyby nie uległość PSL-u. Precz z PSLem!!!
    VA:F [1.9.20_1166]
    Ocena: +1 (w sumie : 1)

Skomentuj (komentując akceptujesz regulamin)